środa, 28 września 2016

Uśmiechy roku, Jacek Krakowski - Przygody z książką


Uśmiechy roku to książka z 1985 roku, to wtedy właśnie się urodziłam ;)
I bardzo długo musiałam się do niej przekonywać.Właściwie dopiero kiedy byłam dorosła chętnie po nią sięgnęłam. Wcześniej byłam pełna obawy i strachu.



Ta niegruba książeczka to zbiór wierszy Jacka Krakowskiego łódzkiego autora książeczek, opowiadań i scenariuszy filmów animowanych dla Semafora.
Wiersze na cztery pory roku.


To wiersze raczej dla starszych dzieci i dlatego u mnie zawsze był dystans.
I jeszcze te ilustracje - takie ładne ale jednak dla mnie pełne abstrakcji.
Bo przecież albo coś nam się podoba albo nie.
Zdecydowanie musiałam do nich dorosnąć, żeby powiedzieć - tak są ładne, tak pobają mi się.





W ramach projektu "Przygody z książką" na moim blogu zachęcam Wam do przeglądania starszych wydań ciekawych książek. 
Moje pochodzą od dziadków, pradziadków męża, moich rodziców, a także są to moje książki, najczęściej wydane przed rokiem 1990. 
Jeśli dobrze poszukacie prawie każdą prezentowaną książkę można znaleźć na różnych aukcjach internetowych oraz w antykwariatach - czasem za przysłowiowy grosz :)

5 komentarzy:

  1. Stare książki mają w sobie coś magicznego ich rysunki są całkiem inne niż te w nowoczesnych, czasem przeglądając miałam wrażenie, że malowane są każde z osobna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba też miałam tę książkę, coś mi się kojarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. znam, pamiętam! i nawet wspomnienia mam podobne - że trochę niezrozumiałe teksty, "dziwne" ilustracje... ale od zawsze mnie swoją innością (i chyba urodą Pszennej Panny) przyciągały
    dzięki za kolejna sentymentalną wędrówkę w podróży przez życie i tę fala ciepła w okolicy serducha na widok miniatury ze śpiącym krasnalem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam książki z takimi vintage rysunkami, mają klimat :) codziennik-kobiety.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowite ilustracje. Krasnal cudny - śpi sobie spokojnie, może nawet delikatnie pochrapuje :)
    Ja również bardzo lubię takie "stare" książki, pachną tak specyficznie i często zabierają nas w przeszłość.
    Kiedy pokazałam Twój post (a właściwie ilustracje z książki) mojej prawie dwunastoletniej córci, zaproponowała, byśmy zrobiły sobie jutro wieczór bajek. Przygotowała już ulubione baśnie, przyniosła ze strychu poduchy, trzy grube koce. Będzie cieplutko i rodzinnie. Dziękuję Madzia. Za inspirację i klimat, który stworzyłaś swoim wpisem.

    OdpowiedzUsuń