wtorek, 5 kwietnia 2016

Cieszyn

Mieliśmy plany na inną wycieczkę i w zupełne inne miejsce.
I prawie na ostatnią chwilę wybraliśmy Cieszyn.
Za każdym razem kiedy tutaj przyjeżdżam odkrywam coś nowego.
Nieznane uliczki, domy, okna. 
Rozmowy na ulicach toczą się w języku polskim i czeskim.
Jest gwarnie. Wesoło.
Dawno nie widziałam takich tłumów, przemierzających miasto w kolorowych korowodach.
Wiosenny, ciepły wiatr stwarza atmosferę beztroski.
Gubimy się w uliczkach, szukamy drogi na rynek i w końcu idziemy w kierunku, w którym idą wszyscy.
Na rynku zlot food trucków i tłumy ludzi.
Uciekamy do lodziarni, żeby stanąć w kolejce, która sugeruje, że się nie rozczarujemy smakiem lodów.
Siadam przy stoliku, witam się z nieznanymi mi ludźmi. Pewnie ich już nigdy nie spotkam a jednak chwila miłej rozmowy, uśmiech. Serdeczność z jaką rozmawia ze sobą para przy stoliku obok. 
Nikt się dzisiaj nie spieszy. 












A jutro pokażę Wam wieżę Piastowską i rotundę św. Mikołaja w pięknym, wiosennym nastroju, zapraszam :)

3 komentarze:

  1. Gdy mieszkałam na Śląsku często jeździłam na wycieczki w tamte rejony - Cieszyn, Bielsko, Międzybrodzie, Równica, Góra Żar i wszystkie okolice. Mam sentyment do tamtego regionu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My się powoli rozkręcamy wycieczkowo :)

      Usuń
  2. Ładnie, zdjęcia zachęcają do odwiedzenie tego miejsca. Tylko dla mnie to daleka wyprawa ok 600 km. Ale może kiedyś przy dłuższych wakacjach w górach.
    Pozdrawiam Weronika

    OdpowiedzUsuń