piątek, 23 października 2015

Lawendowy pokój Nina George - audiobook


Lawendowy pokój zaczyna się intrygująco i ciekawie.
Jaen Perdu to właściciel Apteki Literackiej mieszczącej się na barce, księgarz, który swoim klientom zaleca odpowiednie tytuły książek, w zależności od ich nastroju, choroby duszy, które poprawiają poprawiające ich samopoczucie

Jean mieszka w ascetycznym mieszkaniu w którym ma swoja tajemnicę, zamknięty pokój, w którym przeżył najpiękniejsze chwile ze swoją ukochaną Mamon, która dwadzieścia lat temu opuściła go i wróciła do męża. Romans, miłość, ogromne uczucie mieszają się tutaj z rozpaczą, porzuceniem i pytaniem "dlaczego". Uczucia w których Perdu trwa nadal i list, który odkrywa po latach stają się impulsem do wyruszenia w podróż życia. W poszukiwaniu  miłości, przeszłości, spokoju i wydarzeń, które zmienią jego życie na zawsze.

***

Lawendowy pokój to książka, której okładkę wiele razy widziałam na Instagramie jako polecaną i świetną.
Ma swoich gorących zwolenników, zakochanych w tej powieści. Zachwycających się nią na każdym kroku.

Moja opinia będzie jednak inna.
Prawdopodobnie gdybym czytała książkę sama, to byłaby jedną z nielicznych, którą przekartkowałabym i od razu zajrzała na koniec. I tyle.
Jednak audiobook dał mi możliwość przetrwania co monotonniejszych i bezbarwnych momentów tej książki... przestawałam słuchać, by móc rozpocząć na nowo. Na szczęście głos narracyjny nie był męczący, chociaż interpretacja pana Wieczorka niejednokrotnie dziwiła. Ale końca byłam ciekawa.

Barwny język autorki, która używa w  powieści wielu  metafor i złotych myśli tworzył dla mnie atmosferę duszności i przesytu. Trochę tak jakbyśmy  jedną książkę wrzucili wszystkie cytaty P. Coelho albo odurzyli się tytułową lawendą.
Podróż barką głównego bohatera z Maksem i Włochem wykończyła mnie totalnie. Zbyt dużo opisów, rzeczy, które w ogóle mi nie pasowały.
Nie mogę napisać, że książka czy też audiobook jest zły, czy beznadziejny.
Przepełniony uczuciami, namiętnością, zapachami Francji, ma ładną okładkę i zdecydowanie nie jest dla mnie odpowiedni ale jak już pisałam, ma wielu zachwyconych czytelników i ma w sobie wiele dobroci mimo wad.

"Każdy człowiek ma taki swój wewnętrzny pokój, w którym czają się demony. I dopiero kiedy go otworzy i stawi im czoła, będzie naprawdę wolny."


Lawendowy pokój
Autor: Nina George
Wydawnictwo: Otwarte
Czyta: Jakub Wieczorek
audioteka.pl

Post powstał we współpracy z audioteka.pl

2 komentarze:

  1. Przyznam się szczerze, że rok temu, chyba w listopadzie, okropnie zjechałam tę książkę. Jej się zwyczajnie nie dało czytać, im dalej w las, tym gorzej. Mam na komputerze zapisany cytat, który ostatecznie przelał czarę goryczy i rzuciłam ją w kąt. O ten: "Manon rozpuściła włosy: opadły jej na nagie piersi, gdy pędziła na swoim pokornym i wyrozumiałym rumaku o niedużych uszach". Brrr.... piasek w zębach. Ale pamiętam też, że Agnieszka z bloga "Z motylem na dłoni", która jej słuchała, a nie czytała, powiedziała mi, że to właśnie audiobook tę książkę ratuje :-). Jednak, chociaż teraz właściwie więcej słucham niż czytam, tej akurat książce nie dam drugiej szansy :-). Ale do słuchania audiobooków wszystkich gorąco namawiam! szczególnie młode mamy :-). To fantastyczna sprawa! Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten cytat to już jest kultowy! :) Znalazłam go w paru właśnie niepochlebnych recenzjach. A szkoda, bo książka zapowiadała się ciekawie i mógł być z niej kawałek dobrej literatury. Audiobook ją ratuje, bo nie da się być może aż tak wychwycić takich "rarytasów". Jak słucham to coś robię i nie ma takiego skupienia na tekście jak w momencie czytania.
    Również zachęcam do słuchania audiobooków :D
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń