czwartek, 21 czerwca 2018

Moje maluchy - rekomenduje Lilka i Świerszczyk

Na rynku gazetek dla dzieci pojawił się nowy tytuł "Moje Maluchy".

Dzięki wydawnictwu Nowa Era Lilka miała możliwość sprawdzić co to takiego.
Pierwszy podtytuł serii "Zwierzęta w gospodarstwie".
I chociaż miesięcznik przeznaczony jest dla dzieci między 2 a 4 rokiem życia - zainteresowanie zadaniami i naklejkami było.
Do rąk Dziewczynki trafił duży format wydania ( 33 cm wysokości), dostępny jest również format ogromny (38 cm wysokości).

Moje maluchy zostały tak zaprojektowane aby umożliwiać dzieciom pracę na dywanie, lub innych dużych powierzchniach, żeby było im przede wszystkim wygodnie.

Czasopismu przyświeca hasło: Tu instrukcja obrazkowa zastępuje słowa. 
Nie ma tutaj ani jednej litery! 
Do tego instrukcje obrazkowe powodują, że dzieci samodzielnie lub z niewielką pomocą rodziców wiedzą co przy danym zadaniu mają zrobić.

Znajdziemy tutaj więc kolorowanki, zakreślanki, zabawy z kolorami, labirynty, szlaczki i naklejki.
Wszystko to, co najmłodsze rączki lubią robić.
Przyjemne dla oka kolory i forma graficzna.



Z wydawnictwem współpracowali redaktorzy specjalizujący się w edukacji przedszkolnej oraz redaktorzy Świerszczyka. 
Autorką ilustracji jest pani Anna Gensler zajmująca się ilustracją dla najmłodszych czytelników. 

Lilka poleca: fajna zabawa nie tylko dla maluszków!

Miesięcznik dostępny jest w kioskach i salonach prasowych oraz w prenumeracie na stronie www.mojemaluchy.pl.





wtorek, 12 czerwca 2018

Księżyc zza nikabu. Polska muzułmanka w Egipcie - Monika Abdelaziz, Ewa Zarychta

Wszystko zaczęło się od bloga mamy i córki: Moniki Abdelaziz i Ewy Zarychty, a skończyło się na książce.

Jeśli myślicie, że pokażą wam one Egipt z broszur biur turystycznych - to jesteście w błędzie.
Pokażą wam to, czego nie widać.
Napiszą o tym, o czym dobrze wiedzieć, ale lepiej jest nie pytać.
Opowiedzą o codziennym życiu w tym kraju.
Jak zaludniają się ulice i miasto żyje po 22 godzinie, niejednokrotnie do samego brzasku.
Tutaj nikogo nie dziwią dzieci bawiące się w nocy na ulicy, zakłady pracujące w nocy - wtedy gdy jest chłodniej.

Jeśli jesteś turystą to interesuje cie dobry hotel, zabytki i przejażdżka na wielbłądzie.
Jeśli jednak przyjrzysz się temu jak żyją ludzie, w głównej mierze muzułmanie, jak wygląda ich normalne życie, możesz przeżyć szok - kulturowy.

Dużo w tej książce o kulturze kraju, zwyczajach muzułmanów, religii i roli kobiety w codziennym życiu.
Jedna z autorek jest żoną muzułmanina, z czasem staje się również wyznawczynią Mahometa.
Jako Europejka i Polka podtrzymuje jednak niektóre tradycje rodzinnego, chrześcijańskiego kraju.
Często podkreśla, że małżeństwa mieszane muszą się dostosować do siebie wzajemnie, nie stronić od ustępstw i kompromisów.

Ciekawa i nietuzinkowa książka, pisana przez pryzmat mieszkanek Egiptu.

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Zakonnice odchodzą po cichu - Marta Abramowicz

Rozpoczynając książkę nie miałam pojęcia o czym jest. Ściągnęłam na czytnik bo miała ciekawy tytuł.
A wnętrze równie ciekawe.
Dzięki Marcie Abramowicz otrzymujemy obraz zza klasztornej furty - tych byłych zakonnic, które odeszły.

O kondycji klasztorów żeńskich w Polsce się nie dyskutuje. Przemilcza się temat braku posoborowych reform, które udało się wprowadzić do zakonów męskich.

Zakonnice, które z klasztorów zostają wydalone, lub odchodzą nie chcą rozmawiać. Nie chcą mówić o sobie i o tym co przeżyły.
Kiedy już przełamują się i rozpoczynają swoje historię -stajemy się świadkami życia w bezwzględnym posłuszeństwie przełożonym, hermetycznemu środowisku i niejednokrotnie łamania podstawowych praw człowieka. Bo jak inaczej nazwać to, że nie można spotykać się im z najbliższymi (mając do tego prawo), listy czyta przełożona, nie wspominając o używaniu podpasek, czy kompletnym braku kieszonkowego. Na porządku dziennym są kary za lekkie przewinienia i brak dostępu do lekarza.
Wiele jest tu żalu i smutku. Wiele utraconej wiary nie tylko w Boga, ale i w drugiego człowieka.
Zakonnice, które chciały służyć Bogu, oddać mu siebie i swoje serce odchodzą z zakonów z powodów czysto ludzkich: są niezrozumiane, pozostawione samym sobie lub w nadludzki sposób wykorzystuje się je do pracy, są wycieńczone, czasem schorowane.

Brak jest w książce opinii z drugiej strony barykady - czyli tych sióstr, które pozostały, które służą Bogu i nadal pozostają w tym środowisku.
Niemniej jednak jest do bardzo dobry dokument.

Wydawnictwo: Krytyka Polityczna

środa, 6 czerwca 2018

A kiedyś...

Osiem lat temu, bardzo na początku czerwca, kiedy dni zaczynały już być letnie, a nie wiosenne wstaliśmy i wiedzieliśmy, że podpiszemy w urzędzie papier i będziemy małżeństwem.

Mam tak w głowie, że bardzo dobrze pamiętam zapachy tego dnia: deszczu rzęsistego bębniącego o parapety i mój parasol, kiedy wracałam od kosmetyczki, która mi mówiła, że to taki ładny jednak dzień będzie.
Zapach wszystkich kosmetyków, których na mnie użyła, żebym była ładniejsza niż zwykle, bo w taki dzień wypada, żeby było wyjątkowo.
Zapach lakieru na włosach, które pod wpływem wilgoci i tak ułożyły się jak chciały, chociaż inaczej niż zwykle.
I żal pamiętam, że w sukienkę, która była luźna nie umiem się dopiąć, bo sprawy kobiece pokrzyżowały mi plany tak mocno, że miałam na przebranie kostium, gdyby coś się stało. A spuchnięta byłam tak, że gdyby mnie ktoś potraktował szpileczką jak balon, to ja do nieba wzbiłabym się bardzo szybko i wypuściła całe powietrze.

I pamiętam, jak obcasy - pierwsze w życiu wpadły mi do kratki w USC z impetem i nie umiałam się wydostać i śmiech był i przerażenie.
Strach moich rodziców w oczach, ogólną nerwowość teścia i jego złość na wszystko - chyba najbardziej na to, że jednak nie on jest w życiu najważniejszy i nie znaczy wiele. Jad i słowa otuchy też pamiętam. I to, że nie wierzę do dziś w szczere intencje, szczególnie kiedy ich nie ma.
I tą garstkę gości, która przyszła, bo chciała. Nawet koleżanka uciekła z pracy do nas na chwilę.

I przysięga i podpis i obrączki.
I wszystko to, co było wilgocią podszyte w urzędzie i na zewnątrz.
I nawet kiedy wyszło słońce, gdy wracaliśmy już do domu. Z kwiatami, z życzeniami i tak jakby nic się nie stało - bo mijani na ulicy ludzie, nie wiedzieli, że my ze ślubu, że dzień ważny dla nas. Chociaż najważniejszy miał nastąpić dopiero w sierpniu, w ciasnym, ciemnym małym kościółku.

poniedziałek, 21 maja 2018

Mapa Zdrapka + KONKURS

AKTUALIZACJA: 

Ponieważ odzew na konkurs był skromniutki, razem z mężem doszliśmy do wniosku, że główną nagrodę, mapę otrzyma Mom on top - Kasia - szczególnie za ten Bytom ;) i za wnioski z macierzyństwa i podróżowania z dzieckiem.
Jednak, ponieważ odpowiedzi było mało, to chciałabym aby do każdej z Was dotarło coś ode mnie - dla Was - poproszę o Wasze adresy na maila: kontakt.podrozprzezzycie@gmail.com
umówmy się, że po długim weekendzie będę do Was wysyłać małe niespodzianki :)

***


Każde dziecko uwielbia poznawać świat.
Córka interesuje się globusami, każdy napotkany musi zostać zakręcony.
Dodatkowo odnaleziona musi być miejscówka dziadka w górach, co na globusie bywa trudne.
Z Polską jako państwem jest łatwiejsze - ale Katowice, na globusie to tylko wyimaginowana kropeczka.

Łatwiejsze są mapy.
Te w GPS-ie i te w książkach. Najładniejszych szukamy w encyklopediach dla małych ludzi.
A teraz dzięki Mapie-Zdrapce - rozkładamy na podłodze - i mamy pewność, że świat jest w jednym kawałku. Że wszystkie ciocie i wujkowie mieszkają gdzieś rozsiani ale wcale (!) nie jest do nich tak daleko jakby się zdawało.


Na dodatek Polskę widać doskonale - chociaż nie ma szczegółów - ale wystarczy.
Sama znajduje i pamięta jej kolor.
Bo pod złotą warstwą mapy - kiedy zdrapiesz jej kolor - znajduje się inny i robi się kolorowo.


Palcem po mapie nabiera znaczenia i sensu - zabawa nie tylko w odkrywanie kolorów, ale i miejsc. Gdzie mieszkają pingwiny i czemu na Ziemi jest tyle wody?
A może jednak nie mieszkamy tutaj gdzie jest paluszek, ale w zupełnie innym miejscu?
A da się dojechać do Ameryki? A można tutaj popływać?
Myszkujemy po liniach i granicach, odszyfrowujemy nazwy państw.
Rozbudzamy ciekawość, popychamy wyobraźnię do przodu.
Dajemy sobie wspaniałe możliwości i mamy cały świat dla siebie!

Dla kogo jest Mapa Zdrapka?

Dla dzieci - jako doskonały dodatek edukacyjny.
Mapa, globus, encyklopedia, figurki zwierząt albo wycięte zwierzaki z gazet - układacie, czytacie, tworzycie wielką migrację zwierząt (jak w Epoce lodowcowej).
Wymyślacie, bawicie się i edukujecie.
Miło razem spędzacie czas.

Dla podróżników - żeby odznaczyć zwiedzone miejsce, albo zaznaczyć nowe miejsce podróży. Fajna pamiątka i zabawa.

Dla tych, którzy lubią oryginalne dodatki do wnętrz - wrzucacie mapę w ramkę i wieszacie w dowolnym miejscu! Cieszy oko i ładnie wygląda!


Zobaczcie, która Mapa Zdrapka będzie dla Was idealna? <klik>

To również świetny prezent na urodziny, rocznicę, czy też na inne okazje - np. dla szefa, albo koleżanki podróżniczki, nie tylko dla dzieci.

Na dodatek wykonana jest mistrzowsko: piękny papier, elegancka tuba - jest piękna!


MAPA ZDRAPKA VIP - EUROPA + ŚWIAT może być WASZA
możecie ją zdobyć jeśli pod tym postem opublikujecie odpowiedź na pytanie:

Gdzie chciałabyś/chciałbyś spędzić swoje wakacje marzeń i dlaczego?

Pamiętajcie w marzeniach nie ma żadnych ograniczeń!
Więc napiszcie czy będą to Seszele, czy może polskie Mazury?
Piszcie, a ja chętnie przeczytam!
I wybiorę razem z mężem najciekawszą naszym zdaniem odpowiedź.
Nagrodzimy ją taką oto wspaniałą Mapą Zdrapką od Play Print.

Konkurs będzie trwał od dzisiaj 21.05.2018r. do 27.05.2018r.
Wyniki podam pod tym postem w kolejnym dniu, czyli 28.05.2018r.
Osoba którą wybiorę będzie  miła dwa dni na skontaktowanie się ze mną przed adres e-mail: kontakt.podrozprzezzycie@gmail.com i podanie mi swoich danych, abym mogła przesłać nagrodę.
Nie przechowuję oraz nie przetwarzam tych danych do żadnych swoich, ani cudzych celów. 



piątek, 18 maja 2018

Katowice

Skoro już jestem codziennie "skazana" na swoje miasto, o którym już kiedyś wspominałam, że nie bardzo lubię. To postanowiłam może nie pokochać, ale chociaż trochę polubić.
A już na pewno poznać.
I teraz zaserwuje zdjęcia, które wstyd się przyznać ale powstały w listopadzie zeszłego roku.
Nie pamiętam dokładnie jaka impreza miała miejsce w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach, ale zdjęcia zostały.