wtorek, 26 czerwca 2018

Idziemy do zoo! Śląski Ogród Zoologiczny

Obok Śląskiego Wesołego Miasteczka kiedyś Śląski Ogród Zoologiczny był obowiązkowym punktem na mapie wycieczek w okolice Chorzowa i Katowic.
Dzisiaj Wesołe Miasteczko nosi nazwę Legendia - nawiązuje nią do legend, podań i dziedzictwa kulturalnego nie tylko Śląska ale i naszego kraju.
A obok nadal jest zoo.
I bardzo chciałabym napisać, że z roku na rok, podobnie jak w Legendii jest lepiej.
Że się rozwija, że staje się miejscem pięknym i że każdy musi do niego wpaść.
W moim odczuciu jednak z roku na rok jest gorzej. I chociaż spędzamy tutaj w pochmurny i nieciekawy pogodowo dzień kilka wesołych chwil, są one zasługą naszych gości, którzy przyjechali z nami - niż miejsca, które zwiedzamy.

Zawsze mam mieszane uczucia, kiedy jestem w miejscach zamieszkanych przez zwierzęta.
Wiem, że bywa im lepiej w takich miejscach, lub gorzej. Że do wolności im daleko, że wybieg i uwielbienie tłumów to nie wszystko.
A z drugiej strony możemy zobaczyć je na własne oczy. Nie w Afryce czy Azji.
I chociaż wiem, jak wygląda opieka nad nimi w ŚLOZ - bo znamy opowieści od pracowników, którzy dobrze karmią zwierzęta, sprzątają im klatki - to są zupełnie przypadkowymi ludźmi pracującymi ze zwierzętami.
Nie ma pieniędzy nie tylko na remonty wszystkich wybiegów, ale i na zatrudnienie opiekunów z prawdziwego zdarzenia. Dlatego opiekują się jak umieją najlepiej. Ale daleko im do profesjonalizmu opiekunów chociażby w Niemczech.
Inną kwestią są przepisy.
Śląskie Zoo nie ma możliwości powiększenia swojej siedziby, a co za tym idzie, nie ma możliwości przyjmowania większej ilości zwierząt. Przekłada się więc to na to, co oglądamy - samotne niedźwiedzie, brak hipopotamów, prawie puste wybiegi. Smutne ale prawdziwe.
Jest za to bardzo zielono pomiędzy spacerowymi alejkami i jest też Kolina Dinozaurów, gdzie zajdziecie 16 naturalnej wielkości modeli dinozaurów.

Niemniej jednak każdy znajdzie coś dla siebie - my jesteśmy mało wymagający, a nasze dziecko jeszcze mniej. Zebry, słonie, żyrafy, nosorożce. Piękne ptaki w pawilonie i sporo małp.
Chłodny dzień i dość wczesna pora pozwoliły na to, że zwierzęta były dość aktywne i nie siedziały w swoich domkach.  Przechadzały się po wybiegach, albo wybierały (jednak ;)) odpoczynek.
Myśleliśmy, że parę razy będzie padał mocno deszcz, ale wszystko przechodziło elegancko bokiem.

Mam nadzieję, że moja opinia nie zniechęci Was jednak do tego, aby to miejsce odwiedzić.
Razem z Legendią i Parkiem Śląskim są to piękne okolice!
































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz