List z przeszłości - Mairi Wilson


Bardzo chciałam przeczytać tę książkę.
Nie tylko ze względu na tytuł, ale na miałam ochotę na podróż do Afryki.


Lexy Shaw została sama, nie ma już żadnej rodziny. Ani bliskiej, ani dalekiej.
Niedawno zmarły jej matka Isobel oraz Ursula, którą traktowała jak babcię.
Jej świat skurczył się diametralnie...

Na jej barki spadają sprawy spadkowe Ursuli. Z niedowierzaniem przyjmuje informacje, jakoby majątek po zmarłej wcale nie był mały i skromny.
Z dokumentów oraz listu znalezionego w mieszkaniu babki dowiaduje się, że otacza ją niesamowita rodzinna tajemnica, gdyż jej ostatni krewny żyje prawdopodobnie w Afryce. A ponieważ Lexy podejmuje bardzo szybko decyzje - postanawia, że poleci do Malawi i przyjrzy się wszystkiemu z bliska.

Nie ma pojęcia, że jej pojawienie się wywoła wiele zaskakujących zdarzeń, a na dodatek pozwoli na odkrycie tajemnicy, która zaważy nie tylko na jej życiu.
Tajemnica, której dotknie Lexy dotyczy bowiem nie tylko jej, ale kilku pokoleń wstecz.

W tym miejscu niestety musi skończyć się mój zachwyt i zaczyna lekkie rozczarowanie.

Do całkiem dobrze zapowiadającej się opowieści autorka wprowadza różne narracje: z przeszłości, która jest zapisana jako pamiętniki i listy, oraz o przeszłości, którą opowiada osoba będąca świadkiem niektórych wydarzeń.
Zamysł dobry, ale mamy to tak podane, że ja się w nim po prostu pogubiłam.
Zbyt dużo zawiłości, wątków, imion, bohaterów.
Wszystko się plącze i momentami gubi się wątek...
A tajemnica staje się bardzo rozwlekła i nie wiadomo o co dokładnie i komu chodzi.
Odczuwałam bardzo duży chaos.

Sprawy nie ułatwia również główna bohaterka i jej charakter.

Lexy jest młodą, ciekawą świata dziewczyną, która w obliczu tragedii jaka ją spotkała dąży do odnalezienia krewnego i rozwiązania otaczających jej tajemnic.
W obliczu takiego podejścia zupełnie nie rozumiem jej zachowania.
Bardzo często, kiedy już staje przed rozwiązaniem swojego problemu lub sytuacji - odpuszcza. Odkłada list, nie czyta ważnych dokumentów, ignoruje dążenie do prawdy.
Nie wiem, czy to był zabieg autorki, aby jak najbardziej czytelników odwieść od poznania tajemnicy i rozwlec ją na kartach książki...? Ale jeśli tak, to dla mnie wyszło to dość kiepsko.
Na dodatek Lexy jest ogromnie egoistyczna i bezbarwna.
Momentami głupiutka.
Bez wyraźnych cech charakteru, aż dziw bierze, że wpada na wyjaśnienie zagadki.

Na dodatek spodziewałam się trochę, że jej pobyt w Malawi będzie miał odzwierciedlenie na stronicach książki. Że dowiem się więcej niż to, że w Afryce jest gorąco i są węże.
Nie mówię tutaj o historii Malawi, bo to nie tego typu książka, ale chociaż może ciekawe opisy miejsc w których przebywała.
Niestety próżno ich szukać.
A moja nadzieja na podróż po Malawi z główną bohaterką spełzła na niczym.

Przy takim zestawieniu wielowarstwowa, wielopokoleniowa tajemnica stała się więc dla mnie po prostu nieciekawa.



Mairi Wilson

Listy z przeszłości

tytuł oryginalny: Ursula’s Secret

rok wydania: 2017

strony: 528












Za możliwość przeczytania książki dziękuję