niedziela, 16 lipca 2017

Żółta tabletka - opowiadania i humoreski - Anna Sakowicz

Od kiedy mam problemy ze zdrowiem, unikam tabletek. Szczególnie tych nadprogramowych z których mogę zrezygnować - przeciwbólowych i tych na alergię.

Ale dzięki Ci Panie Boże, że któregoś czerwcowego dnia trafiłam na ogłoszenie autorki, Anny Sakowicz na fb. Dzięki temu na półce mam 16 opowiadań z Żółtej tabletki - plus.
To tak jakbym połknęła całe opakowanie tabletek na szczęście i humor, zagryzając refleksją.
A jednak dawkować należy powoli, niezbyt zachłannie,bo można się zachłysnąć!

To krótkie opowiadania i humoreski (a te czytałam dawno temu w szkole), w których autorka uroczo (tak, to dobre słowo) łączy elementy realizmu z absurdem, doprawiając groteską czy też czarnym humorem.
Nie obejdzie się również bez purononsensu (a wcale o tym wcześniej nie słyszałam, więc poszerzyłam horyzonty) surrealizmu i aluzji literackiej - tak pisze autorka, a ja jej wierzę i przytakuję, bo co jak co, ale przy tej książce nabrałam jeszcze większego dystansu do siebie i otaczającego mnie świata.
Nie zawsze jest prosto a na dodatek odnajduję w tych opowiadaniach namiastkę szaleństwa, bo ja miewam takie sny w podobnych klimatach, więc cudownie mi się czytało.
I miło, że wkrada się również pomiędzy śmiech szczery i zaskoczenie, że tak można pisać - odrobina powagi i zadumy.
Równowaga została zachowana.

Na przysłowiowe dzień dobry uwiódł mnie "Mieciu, który na dupy poszedł" i życie zaczęło mu się inaczej układać niż zakładał - życie seksualne oczywiście;)

"Niespodzianka" podobała mi się również, opowiadanie i pijackiej dwójce przyjaciół szukającej ciemną nocą prezentu dla córki - bezcenne, choć zakończenie z dwojga złego... właśnie... smutne. Dobrze, że wiadomo gdzie szukać kotków...

"Polubić czytanie" ta zaś opowiastka rozbawiła do łez i mnie i mojego męża, który książek nie czyta (więc skoro skusił się na "Żółtą tabletkę" - może to być największą zachętą do  jej przeczytania).

"Nie w swoim mieszkaniu" zatrzymało mnie na dłużej. To jakże smutne, prawdziwe, opowiadanie, o tym, że można nie pamiętać, być zagubionym. Może chorym. Dopisać do tego można tak wiele, ułożyć w swojej głowie ciąg dalszy, albo to co było wcześniej.

***
Za książkę dziękuję autorce Annie Sakowicz.
Zapraszam Was na jej bloga.

Dziękuję również wydawnictwu Szara Godzina (które mieści się na katowickim osiedlu - spędziłam tam prawie 20 lat swojego życia i miło, że są tam takie pozytywne miejsca :))


2 komentarze:

  1. Uwielbiam twórczość Ani. Tabletek nie lubię, tę jednak przyjęłam z przyjemnością :-)
    Antyterrorystka

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam pierwsze wydanie "Żółtej tabletki" i były opowiadania, nad którymi bardzo długo jeszcze myślałam. Ma Ania talent!

    OdpowiedzUsuń