czwartek, 13 lipca 2017

Wrócić do maja!

Nie było mnie tutaj od końca maja!
Mam tyle zaległości, że nie wiem od czego zacząć.
Powinno być od początku, ale chyba tego już jest zbyt dużo.
Tyle zdjęć, myśli wciąż nieułożonych, ścieżek przedeptanych i tyle porywów serca.



Komputer niedługo odmówi mi posłuszeństwa - tylko ściągam nowe zdjęcia, pamięci powoli brak. Nie układam, co powoduje bałagan na całego.
Komputer się kurzy gdziekolwiek jestem.
Włączam czasem tylko muzykę.
Przeszłam detoks, internet okazał się niepotrzebny kiedy mam przed oczami piękne cuda przyrody. Otwarłam się w ten sposób na nowe.
 Czuję każde smagnięcie wiatru na twarzy, każdy promyk słońca!
Nigdy nie wyobrażałam sobie, że można huśtać się na huśtawce i mieć w nogach zakwasy!
Witam słońce o 4 rano, mój wewnętrzny budzik prowadzi mnie do... toalety.
Jeszcze niewyspaną, nieprzytomną ale patrzę zaraz po tym w okno i wiem, że każdy dzień, każda jego godzina będzie miała sens, nawet jeśli tylko ugotuję obiad, powącham kwiaty na łące, czy przewiozę taczką kupę kamieni.
Czasem śpię 3, 4 godziny.
Kiedy wiem, że dam radę czytać - czytam, innym razem leżę i słucham nocnych odgłosów i oddechów życia...

Zostawiam Was jeszcze z majem - pachnącymi łąkami, soczystymi barwami i nową nadzieją!










2 komentarze: