.post blockquote { font-size: 20px; margin-bottom: 20px; line-height: 1.65em; font-weight: 300; padding: 20px 20px 20px 50px; color: #fff; font-family:Georgia; background: #77818d url(http://1.bp.blogspot.com/-rF0Te6xJ--8/VavkUYXc64I/AAAAAAAAHCI/SyxWvM2NYa4/s1600/cytat-4a.png) no-repeat 20px 0px; text-align:center; }

środa, 8 lutego 2017

Ciąg dalszy nastąpi...

Ogromne dziękuje za Wasze słowa pod postem o mojej depresji "Dzień dobry, mam depresję."
Nie spodziewałam się, że będziecie do mnie pisać w komentarzach, prywatnych wiadomościach, a nawet dzwonić.
Dziękuję za każde słowo otuchy i za to, że jesteście ze mną.
Ja nie chcę się nad sobą użalać, nie chcę obarczać innych tym, co się dzieje.
Staram się być normalna, użyteczna i mieć swoje rutynowe obowiązki.
Rutyna i porządek to coś nad czym panuję i jest mi wtedy łatwiej przetrwać.


Oto odkryłam bowiem, że jednak w dzień jest łatwiej.
Przeczekam, przegadam, przebawię z dzieckiem atak paniki czy lęku.
Wsiądę na stacjonarny rower, rozłożę matę, włączę muzykę czy film, chociaż na krótką chwilę.
Pójdę na spacer, a nawet do sklepu.
Chociaż mam przed tym obawy ale telepanie serca przechodzi wtedy szybciej i zdecydowanie milej niż w nocy.

Noc to mój wróg.
Noc jest jeszcze bardziej ciemna niż zazwyczaj.
W nocy jestem potwornie zmęczona i chce mi się spać.
Ale nie umiem.
A potem normalnie się dzień do mnie odwraca tyłkiem w całej swej okazałości.
Słońce ma focha i nawet koło dziewiątej nie chce u nas wyjść.
Potem zauważam, że przecież my mamy tutaj taki smog, że nawet jak słońce wyjdzie to takie mętne i byle jakie. To jak ja nie mam mieć depresji. Znaczy tu mówimy o tej sezonowej.
Nie wspominam o tej na stałe, niech jest światełko w tunelu.

Pisanie nadal przychodzi z trudem.
A może nawet nie pisanie, tylko skupienie się na jednym temacie.
Żeby usiąść i od początku do końca napisać.
Dodam, że pomiędzy jednym, a drugim kakałkiem, wieżą z klocków, zamiataniem i milionowym oglądaniem Trolli, do tego dołączyć rutynę i mamy kilka godzin zajętych, a jakże.

Zapowiadam więc, że ponieważ, aż - mam ostatnio tyle czasu jak się roztelepię po lekach rano, a moje dziecko jeszcze śpi, a ja już nie, albo ja nadal nie, to czytam - jutro recenzja książki, która podniosła mnie lekko na duchu.
I po niej śpię już trzeci dzień, bo wiem, że jest nas więcej.
Takich, które nie śpią, miały dość i  chcą być takie jak wcześniej.

2 komentarze:

  1. :)
    Czekam na recenzję z niecierpliwością :)
    Ja wczoraj zaczęłam i dziś skończyłam "Dziecko Odyna"a do poduszki "Hardą" czytam...
    ...co do "psa-depresji"...śpij...oby ta noc spokojna dla Ciebie była :)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytanie to zawsze doby sposób, ciekawa książka potrafi wciągnąć na tyle, że o wszystkim się zapomina. Przesyłam uściski i życzę jak najwięcej słonecznych dni! A w górach byliście?

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tutaj ze mną jesteś :)