niedziela, 23 października 2016

Dzika jak natura - Dare to be Wild (2015)

Zdarza się, że oglądam filmy, które mają piękne plakaty filmowe i nic więcej o nich nie wiem.
Nie wiem jaka jest fabuła, nie wiem czego się spodziewać.
Bardzo często są to strzały w dziesiątkę.
To filmy, które zostają we mnie na dłużej, które opowiadam mężowi późno w nocy, chociaż wiem, że ich nie obejrzy, bo nasze gusta filmowe bardzo się różnią.
Dzika jak natura, to właśnie taki film, idealny na spokojny, jesienny wieczór.

Film zaczyna się zdaniem: "Znałam potęgę natury, on pragnął ożywić pustynię." Pomyślałam przez chwilę, że ot wpadłam na jeden z wielu typowych romantycznych filmów. A jednak nie do końca. Na pierwszy plan wysuwa się od razu miłość do natury w jej dzikim, nienaruszonym formacie.
Mary projektuje ogrody. Na razie robi tylko w swoje wyobraźni, maluje je w swoim zeszycie. Wykorzystuje do tego rośliny, które rosną dziko na irlandzkich polach. Kocha przyrodę, uwielbia spędzać czas na jej łonie.
Kiedy poszukując pracy zostaje asystentką znanej w Irlandii pani architekt, po kradzieży jej projektów i porażce jaką przynosi jej praca Mary postanawia wziąć udział w prestiżowym konkursie ogrodniczym i zdobyć główną nagrodę. Tak po prostu, stawia sobie za cel zdobycie złotego medalu i spełnienie swoich marzeń.

Film jest pełen ciepła, dla niektórych pewnie naiwnych oczekiwań i jeszcze bardziej naiwnej miłości głównej bohaterki do natury i młodego mężczyzny, którego spotyka na swojej drodze. Ale właśnie w epoce, gdzie na każdym kroku, w każdym filmie wszystko emanuje złem, są potrzebne właśnie takie filmy: o marzeniach, dobroci, naturze.

Niech smaczku doda to, że jest opowieść o prawdziwej Mary Reinolds, która wydarzyła się w 2001 roku  :)


Dzika jak natura - to piękne zdjęcia i fotosy, wspaniała muzyka i film o spełnianiu marzeń.



Gdybyście byli ciekawi samej Mary Reynolds i tego czym się zajmuje możecie śmiało zaglądać na jej stronę internetową http://marymary.ie/ to naprawdę fascynująca osobowość :)


reżyseria: Vivienne De Courcy
scenariusz: Vivienne De Courcy
gatunek: dramat (można bardzo nad tym polemizować)
produkcja: Irlandia

6 komentarzy:

  1. Przekonałaś mnie - zobaczę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny i ciekawy tytuł :) Dodatkowo jeszcze ogrody i Irlandia - musi być barwnie i interesująco. Film dopisuję do swojej listy - na pewno po niego sięgnę, szczególnie teraz, kiedy jesienne wieczory takie długie i otulone melancholią :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi niczym bajka...i plakat ujmuje...Twoja recenzja równa się z zaproszeniem do obejrzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po twoim opisie chyba muszę obejrzeć ten film :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam, że nie do końca mnie film przekonuje, ale gdybym miała okazję obejrzeć to kto wie? A nuż by mi się spodobał?

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tutaj ze mną jesteś :)