środa, 20 lipca 2016

Szelmostwa Lisa Witalisa Jan Brzechwa - Przygody z książką

Szelmostwa Lisa Witalisa

"Gdy Witalis kroczył drogą,
wpierw widziano tylko ogon,
Co jak ruda chmura zwisa,
A dopiero potem - lisa".

Czy pamiętacie, albo natknęliście się kiedyś na książeczkę o "Szelmostwach Lisa Witalisa"?
To jedna z pozycji, która zarówno mnie jak i mojemu mężowi umilała słodkie chwile dzieciństwa w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Okazuje się, że Lisa Witalisa lubiliśmy oboje - chociaż niezły z niego szelma i sknera, a jednak wzbudza sympatię.

Szelmostwa Lisa Witalisa, Jan Brzechwa,

To mały lisek z potężną, piękną rudą kitą, która jest jego największą dumą i skarbem.
Witalis ma jednak problem z charakterem - jest oszustem, krętaczem i złodziejem.
Ma zdolności kulinarne: placki piecze ze śniegu, potrafi zmobilizować do działania niedźwiedzie, żeby poszły z nim ograbić wiejską zagrodę, startuje w wyborach na zwierzęcego prezydenta.
Oczywiście wszystkie te zabiegi mają na celu tylko i wyłącznie zaspokojenie jego potrzeb.

Szelmostwa Lisa Witalisa, Jan Brzechwa,

Przyjrzyjcie się jaki Witalis ma wyraz pyszczka - od razu widać z kim mamy do czynienia!
Ta wspaniała kreska, którą bardzo lubię to zasługa ilustratorki Izabeli Kowalskiej - Wieczorek.
Jej rysunki są bardzo charakterystyczne.

Szelmostwa Lisa Witalisa, Jan Brzechwa,

Książka została wydana w 1987 roku przez Wydawnictwo Glob w Szczecinie.

Szelmostwa Lisa Witalisa, Jan Brzechwa,

Ogonki i zwierzątka - bardzo lubię właśnie tą ilustrację :)

Szelmostwa Lisa Witalisa, Jan Brzechwa,

Jak to w książkach bywa, nie obejdzie się bez morału - możecie więc być pewni, że dzieci nie przejmą zachowania Lisa Witalisa, bo kara za występki jest dla niego bardzo sroga!

Szelmostwa Lisa Witalisa, Jan Brzechwa,

W ramach projektu "Przygody z książką" na moim blogu zachęcam Wam do przeglądania starszych wydań ciekawych książek. 
Moje pochodzą od dziadków, pradziadków męża, moich rodziców, a także są to moje książki, najczęściej wydane przed rokiem 1990. 
Jeśli dobrze poszukacie prawie każdą prezentowaną książkę można znaleźć na różnych aukcjach internetowych oraz w antykwariatach - czasem za przysłowiowy grosz :)

15 komentarzy:

  1. Aż oniemiałam z wrażenia! Cudowne ilustracje! Pierwszy raz słyszę o tym tytule i szkoda, że nie mamy przyjemności posiadać go w swoich zbiorach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super wydanie, sama czytałam o tym Lisie będąc dzieckiem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. My słuchaliśmy wersji audio dostępnej w sieci. Niezły przekręt z tego lisa. Za to ilustracje w Twoim wydaniu są piękne i tego nie zastąpi żaden audiobook :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Szelmostwa..." to absolutny klasyk - podobnie jak "Pchła Szachrajka" podświadomie uczą wiele o świecie...
    z mojej książki z dzieciństwa pamiętam ilustracje Szancera, ale te które pokazujesz też pięknie oddają lisi charakterek Witalisa

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam stare książki. Mam ich sporo w domu, ze swojego dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Och... Kompletnie zapomniałam o tym lisie a w dzieciństwie miałam ową książkę... Tylko w innym, nowszym wydaniu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moi rodzice też nie wyrzucali książek i mam naprawdę bardzo dużo tych, które towarzyszyły mi w dzieciństwie. Przeglądając je już z perspektywy mamy dopiero tak naprawdę zobaczyłam jak dobrze zilustrowane były dawne książki. W porównaniu z tym, co teraz jest powszechne i wszechobecne, kiedyś seria "Poczytaj mi mamo" przedstawiała naprawdę dużo wyższy poziom. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. My znamy Lisa Witalisa z ilustracji Szancera. Dla mnie klasyk, chociaż myślę, że Mateusz wolałby te z Twojego wydania ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Znam tylko z ilustracjami Szancera, wychowałam się na Brzechwie, uwielbiałam obrazki, ale jako małą dziewczynkę tak długi tekst męczył niestety ;-) Nie chciało mi się czytać, wolałam oglądać i wyobrażać sobie coś swojego, własną wersję przygód bez rymów ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lis Witalis! Klasyka mojego dzieciństwa :)
    Super, że ciągle go wznawiają, ale ja szczerze mówiąc nie czuję się przekonana do tych ilustracji. Może to kwestia przywiązania do Szancera? A może po prostu wolimy to, co znamy? Nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mamy to wydanie, ale wyobraź sobie, że mój Tymek ma już 6 lat i mieliśmy chyba kilka podchodów do tej książeczki. Uwielbia Brzechwę, ale Lisa Witalisa jakoś nie chce doczytać do końca.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tutaj ze mną jesteś :)