czwartek, 5 maja 2016

W dzień burzowy


Coraz większe i większe krople deszczu spadają na nasz dom.
Na ulicę.
Na kwiaty.
Na ludzi i parasole.


Niebo zasnuwa czarna zasłona chmur.
Ciemno i cisza.
I grzmot.
Uszy zatkane, oczy wielkie,
Jest strach.

A krople lecą, uderzają o rynny.
Bańki na kałużach jak małe łódeczki płyną w siną dal.

Mamo,będziemy pywać? -pyta.
Bo woda już wylewa się na chodnik.
Niebo jak zepsuty kran.

3 komentarze:

  1. świetne podsumowanie na końcu, chociaż mimo wszystko zrobiłabym z tego wiersz wolny, aby dodać jeszcze wiecej klimatu :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziękuję.
    Nie pomyślałam o tym moim pisaniu w kontekście wiersza a tylko zwykłych myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nastrojowo :)
    U nas też lało wczoraj calutki dzień, ma to swój klimat nawet :)

    OdpowiedzUsuń