wtorek, 12 kwietnia 2016

Różnica

Tak dawno nie pisałam, ograniczając się tylko do zdjęć, że boję się, że słów tak wiele mogłam zapomnieć.
Pisanie na klawiaturze typu dell nie pozostawia wątpliwości, że jednak parę centymetrów różnicy między starym komputerem, a nowym robi ogromną dziurę.
Ciągle naciskam spację zamiast alt.
Przyzwyczajenie robi swoje.

https://unsplash.com/


A jednak pamiętam tę różnicę, kiedy piętnaście lat temu zasiadłam na niewygodnym stołku w brzydkiej niebieskiej sali, przed maszyną do pisania i okrągła jak bułeczka pani profesor, chociaż postawna, zaćwierkała: teraz piszcie.

Co tydzień, po trzy godziny stukaliśmy "ad, da, dada, fafa, kuka, duka".
Zapach taśmy, koszmarny dźwięk piętnastu maszyn, małych ludzi walących na oślep przed sobą tekst i próbujących schodzić poniżej czterdziestu pięciu liter na sześćdziesiąt sekund - kto da mniej?!
Oczywiście "bezwzrokowo", wodząc wzrokiem na to co piszemy, a nie jak.
Obowiązkowo nie myśleć, cedzić tylko litery i nie ruszać nadgarstkami, wykonując tylko ruch palcami... słowa, słowa, słowa.

Ile ja się napłakałam nad poniedziałkami, że już nie chcę, że już nie mogę, że to głupota.

Nikt nie potrafił wtedy zrozumieć mojego wychowawcy, pana od informatyki, przedsiębiorczości i stojącego na straży strażnika moralności ponad dwudziestu dziewcząt z technikum ekonomicznego, że trzeba nas uczyć pisać na klawiaturach komputerowych, a nie na starych, zacinających się maszynach.

Pamiętam tę różnicę, kiedy zamiast hałasu odpowiadało nam zaciesznie cichutkie stukanie klawiatury, szept dużych komputerów, błoga cisza i nos w monitor - bo mogliśmy przez piętnaście minut skorzystać z okna na świat - internetu.

I pomyśleć, że dzisiaj siedzę w domu, przed laptopem, pamiętam układ maszynowy, klawiatury, nie patrzę jak piszę, tylko przed siebie, na monitor i głowię się, że jednak myśli nadal mam szybsze niż palce.

I w domu, o którym już prawie nie pamiętam mamy jeszcze w szafie dwie maszyny do pisania.
I pachną tak samo, a jednak wolę do nich nie zaglądać.


6 komentarzy:

  1. Hej, jak miło :) Też uczyłam się pisać na maszynie i dzięki temu od początku umiałam bezwzrokowo pisać na komputerze. Ale internetu jeszcze wtedy nie mieliśmy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ja początkowo długo nie umiałam bezwzrokowo pisać i to był mój koszmar.

      Usuń
  2. Ja, jak byłam mała, to pisałam na maszynie mojej babci - bawiłam się, że gazetę wydaję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja uczyłam się w szkole pisać na maszynie. Nienawidziłam tego z powodu nauczycielki, bo się wyżywała na uczennicach i gdy przechodziła obok mnie, trzęsły mi się ręce i nie potrafiłam nic dobrze napisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas była ogromna presja na szybkość. A im szybciej pisałam, byłam poganiana, tym więcej błędów robiłam.

      Usuń