wtorek, 15 grudnia 2015

Zapakuj jedno pudełko...

Potem drugie, trzecie piąte - pudło.
Zapakuj cały dobytek swój, jej, jego i całą resztę, która tu była.
Do wyrzucenia, do przeniesienia, do oddania.
Od rana do wieczora.

Zapakuj to co przywiozłaś, to co dostałaś, to co kupiłaś przez prawie cztery lata.
Nagle wydaje się, że masz tak dużo niepotrzebnych rzeczy, a z niektórymi nadal trudno się rozstać.
Nie będę już pewnie nigdy miała rozmiaru 36 ale rozmiar 44 jest już na mnie stanowczo za duży.
Uczę się wyważać, wybierać, rezygnować, wyrzucać po raz kolejny.

Spakuj to wszystko w jeden, drugi samochód, zmieść coś do torebki i po raz ostatni zamknij za sobą drzwi.
Zejdź po trzech schodach do furtki.

Nie płaczę, nie jest mi źle, nie jest mi smutno.
Nie lubiłam tutaj mieszkać, być, istnieć smucić się i weselić.
Może będzie mi brakować dużego ogrodu i tej pracy, którą można sobie tutaj od wiosny do jesieni znaleźć.
Na ogrodzie czas i pragnienia się nie kończą. A już na pewno na tym nie kończy się życie.

Przewieź to wszystko, wyciągnij, ułóż na nowo.
Zmieść siedem pokoi w trzech.
Z tym może mi zejść nawet do stycznia, może do lutego.
Nie mam wszystkim mebli, nie mam dywanów, tylko stary parkiet.
Ale mam sąsiadów tuż za ścianą.
Mam ulicę na której toczy się życie, mam bliżej wszędzie niż przedtem.
Mam niesamowity spokój.

I czuję się bezpieczna, jak nigdy przez ostatnie trzy lata.
Zamykam i otwieram oczy spokojna.
Sny nabrały zupełnie innych  barw.
Moje dziecko bywa spokojniejsze.
Internet w końcu zadziałał więc jestem.
Trochę skurzona, trochę nieuczesana, trochę zarobiona i noszę gwoździe w kieszeni dżinsów - bo jak mi się przypomni - to od razu wieszam coś na ścianach, zanim spakuje.

Jestem po przeprowadzce do mieszkania i witam Was tutaj serdecznie! :)





8 komentarzy:

  1. Witam w nowym mieszkaniu Magdo! Ja osobiście też nie mam marzenia o domu (choć doskonale znam jego walory), a moje mieszkanie - choć nie idealne (no, ale teraz "zliftingowane" tu i ówdzie ;-)) i 3, a nie 7, czy 8 pokojowe zupełnie mi wystarcza i mnie cieszy :-).

    Niech Wam się żyje spokojnie, wygodnie i miło!

    PS. Mam chyba identyczne płytki w kuchni na podłodze ;-). No i bardzo ładnie o TYM wszystkim napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj u mnie :)
      Tutaj też lifting potrzebny, ale wiosną! Damy radę przecież.
      Dziękuję za życzenia.

      P.S. Płytki mają chyba 7 lat, ale nadal mi się podobają i je lubię :)

      Usuń
  2. Własne miejsce na świecie - tak cholernie ważna sprawa!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego dobrego w nowym domu...:)))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Tęczowego życia na nowych śmieciach :)

    OdpowiedzUsuń