.post blockquote { font-size: 20px; margin-bottom: 20px; line-height: 1.65em; font-weight: 300; padding: 20px 20px 20px 50px; color: #fff; font-family:Georgia; background: #77818d url(http://1.bp.blogspot.com/-rF0Te6xJ--8/VavkUYXc64I/AAAAAAAAHCI/SyxWvM2NYa4/s1600/cytat-4a.png) no-repeat 20px 0px; text-align:center; }

wtorek, 29 grudnia 2015

Kajam się...


Okropna jestem i samolubna.
Żadnych dla Was życzeń, żadnych słów, żadnych odwiedzin i komentarzy.
Nic.
Przepraszam.

Zamknęłam komputer parę dni przed Świętami i przyznaję, że od niedzieli próbuję otworzyć, napisać, a wychodzi mi tylko czytanie co u Was.
Wykluło się ze mnie zmęczenie pod każdym względem: fizycznym i psychicznym.
Czuję się jak dętka.
Jak wypluty pantofel i metr zwniętego sznurka w kieszeni.
Podle się czuję wewnętrznie, chociaż same Święta dały mi dużo radości, luzu i leżenia na kanapie.
A jednak w głowie ciasno, tlą się węgielki niepokoju na wielu płaszczyznach.
Nic jednak to!
Należy do przodu i tłuc głową w ścianę, żeby zrobić okno.

Tak zupełnie na marginesie, bo spodobały mi się różnego typu wyzwania związane z szukaniem i cieszeniem się drobiazgami.
I tak proszę kupujemy sobie kanapę, do mikro salonu - ale jakże przytulnego.
Zamawiamy transport i płacimy za niego miliony monet (Mania, jak mi się to sformułowanie podoba!).
Serio, dużo za dużo, ale nawet nie oponujemy.
Kupujemy, płacimy.
Dziś czekam na ten transport i kanapę.
Prawie punktualnie (!) wchodzi dwóch uśmiechniętych (!) panów, którzy nie dość, że wnoszą bez szemrania, układają w miejscu wskazanym, zabierają ze sobą śmieci, to jeszcze mi układają poduszki na niej (!). Zbieram szczękę z podłogi. Podpis, gwarancja, uśmiech, do widzenia, do miłego i jeszcze szczęśliwego Nowego Roku.

Dwóch uśmiechniętych bohaterów mojego szarego dnia!

Na dziś tyle, bo muszę po małym przemeblowaniu pokój Dziewczynki ogarnąć, bo wygarnęło się nam z szuflad wszystko, a do sprzątania nie ma chętnych ;)
Jutro zdjęcia świąteczne Wam obiecuję wrzucić.
Do napisania!

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Opowieść mojej babci - Opowiedz mi, Babciu. Opowiedz mi, Dziadku - Monika Koprivova

Pisałam Wam, że moja babcia nie jest chętna do zwierzeń na temat przeszłości.
Bardzo ciężko usłyszeć od niej coś nowego, czego jeszcze nie opowiadała.
Zaczęłam bardzo delikatnie, bo wiem już jakie tematy mam zostawić na sam koniec, te najbardziej dla niej wzruszające i bolesne - o rodziców. Kiedyś i na nie przyjdzie odpowiedni czas ale jeszcze nie dzisiaj.

Babcia siedzi  fotelu i zerka na jakiś film w telewizorze, jest wesoło i sama mówi - czytaj, co w tej książce jest... Zaczynamy o dzieciach, o wnukach. Dlaczego jest z nich dumna, co pamięta najbardziej.
Mówi o złamanym obojczyku wujka, zabawach dzieci pod stołem - bo ten stół kochały też wnuczęta - do czasu kiedy się pod nim mieściły ;) Zabawy na dworze czy w lesie, jej córki zbierały kwiatki, wspólnie robiły wianki na głowę, a bukieciki z polnych kwiatów chętnie dawały swojej mamie.
Najpiękniejszym jednak prezentem od swoich dzieci, jaki dziadkowie dostali oboje to wnuki (i nie zapomnij napisać, że prawnuczka też - mówi babcia).

Pytam babcię o to co ją interesuje, jak odpoczywa i co lubi robić, a ona ze śmiechem mówi, że teraz to odpoczywa jak śpi. Kiedy jeszcze dobrze widziała lubiła czytać książki, szczególnie romanse, a potem i czasem teraz jak trafi w telewizji to i obejrzeć jakiś romantyczny film. I lubiła robić na drutach i na szydełku. Firany, serwetki, obrusy powstawały najczęściej nocami, kiedy dzieci już spały a babcia czekała na dziadka aż wróci z kopalni.

Tak sobie po tej książce skaczemy, tu o wnukach, tu o dzieciach, tu trochę o sobie. Tam babcia się krzywi, tu powie tylko jedno zdanie. Książka daje nam cały wachlarz interpretacji i dowolności, nic nie trzeba po kolei, tu można trochę napisać więcej, a tam znowu mniej. Taka taktyka babci odpowiada i mnie również.

Babcia się rozkręca na dobre przy pytaniu, które z wydarzeń historycznych sama przeżyła.
Od razu szybko, od niechcenia, z goryczą mówi, że wojnę i już wiem, że z tych wspomnień dzisiaj nic więcej nie będzie. Od razu przechodzimy do Okrągłego Stołu, pierwszych demokratycznych wyborów, Wałęsy skaczącego przez mur.
Ale jeszcze wcześniej był przecież stan wojenny. I okupacja Kopalni Wujek.
Dziadka tam nie było - mówi babcia z ulgą - bo akurat wtedy miał kłopoty ze zdrowiem i rentę tymczasową - to dobrze, że to nam się tak ułożyło, chociaż jak się dowiedział, co tam się dzieje, to chciał tam był z kolegami. Nie wiem, jakbym to przeżyła.
A ja wracałam wtedy z Krakowa z akademika od syna. Widziałam tam studentów, spali w akademiku gdzie się dało i jak. Z plecakami pod głowami, zmęczeni tacy. W pociągu cały czas miałam ich obraz w głowie - myślałam o nich i bardzo płakałam. W ten czas mojego powrotu to pod Kopalnią Wujek się akurat wszystko zaczęło, toczyła się walka milicji z górnikami. Jechałam pociągiem koło tej kopalni i nic o tym nie wiedziałam, nikt nie wiedział... dopiero wieczorem w Dzienniku Telewizyjnym mówi...

***

Śmiało, po przebrnięciu z moją babcią przez jej wspomnienia mogę Wam polecić po raz kolejny książki - albumy Opowiedz mi, Babciu. Opowiedz mi, Dziadku - Moniki Koprivovej jako ponadczasowy prezent, nie tylko na święta.

To książka o Waszych babciach i dziadkach.
O ich wspomnieniach i przeszłości.
O Was. O Waszym dzieciństwie widzianym ich oczyma.
To książka o nich - dla Was.




Post powstał przy współpracy z moidziadkowie.pl
Zdjęcia ze strony: moidziadkowie.pl


wtorek, 15 grudnia 2015

Zapakuj jedno pudełko...

Potem drugie, trzecie piąte - pudło.
Zapakuj cały dobytek swój, jej, jego i całą resztę, która tu była.
Do wyrzucenia, do przeniesienia, do oddania.
Od rana do wieczora.

Zapakuj to co przywiozłaś, to co dostałaś, to co kupiłaś przez prawie cztery lata.
Nagle wydaje się, że masz tak dużo niepotrzebnych rzeczy, a z niektórymi nadal trudno się rozstać.
Nie będę już pewnie nigdy miała rozmiaru 36 ale rozmiar 44 jest już na mnie stanowczo za duży.
Uczę się wyważać, wybierać, rezygnować, wyrzucać po raz kolejny.

Spakuj to wszystko w jeden, drugi samochód, zmieść coś do torebki i po raz ostatni zamknij za sobą drzwi.
Zejdź po trzech schodach do furtki.

Nie płaczę, nie jest mi źle, nie jest mi smutno.
Nie lubiłam tutaj mieszkać, być, istnieć smucić się i weselić.
Może będzie mi brakować dużego ogrodu i tej pracy, którą można sobie tutaj od wiosny do jesieni znaleźć.
Na ogrodzie czas i pragnienia się nie kończą. A już na pewno na tym nie kończy się życie.

Przewieź to wszystko, wyciągnij, ułóż na nowo.
Zmieść siedem pokoi w trzech.
Z tym może mi zejść nawet do stycznia, może do lutego.
Nie mam wszystkim mebli, nie mam dywanów, tylko stary parkiet.
Ale mam sąsiadów tuż za ścianą.
Mam ulicę na której toczy się życie, mam bliżej wszędzie niż przedtem.
Mam niesamowity spokój.

I czuję się bezpieczna, jak nigdy przez ostatnie trzy lata.
Zamykam i otwieram oczy spokojna.
Sny nabrały zupełnie innych  barw.
Moje dziecko bywa spokojniejsze.
Internet w końcu zadziałał więc jestem.
Trochę skurzona, trochę nieuczesana, trochę zarobiona i noszę gwoździe w kieszeni dżinsów - bo jak mi się przypomni - to od razu wieszam coś na ścianach, zanim spakuje.

Jestem po przeprowadzce do mieszkania i witam Was tutaj serdecznie! :)





czwartek, 3 grudnia 2015

Jarmark Bożonarodzeniowy 2015 w Katowicach

Odwiedziłyśmy jarmark w pierwszym dniu.
Od razu Wam powiem, że wrócimy tutaj jeszcze po drobiazgi dla naszych najbliższych na święta.

Piękne, drewniane budki, świąteczna muzyka i przyjaźni sprzedający.

W zeszłym roku jarmark odbywał się na ulicy Staromiejskiej, w tym roku na rynku - zdecydowany to plus! Więcej miejsca, więcej wystawców, więcej zainteresowanych ludzi, którzy przechodzą, przystają, oglądają i kupują różności.

Zostawiam Was ze zdjęciami :)

Jarmark Bożonarodzeniowy 2015 w Katowicach

Jarmark Bożonarodzeniowy 2015 w Katowicach

Jarmark Bożonarodzeniowy 2015 w Katowicach

Jarmark Bożonarodzeniowy 2015 w Katowicach

Jarmark Bożonarodzeniowy 2015 w Katowicach

Jarmark Bożonarodzeniowy 2015 w Katowicach

Jarmark Bożonarodzeniowy 2015 w Katowicach

Jarmark Bożonarodzeniowy 2015 w Katowicach

Jarmark Bożonarodzeniowy 2015 w Katowicach

Jarmark Bożonarodzeniowy 2015 w Katowicach

Jarmark Bożonarodzeniowy 2015 w Katowicach

Jarmark Bożonarodzeniowy 2015 w Katowicach

Jarmark Bożonarodzeniowy 2015 w Katowicach

Jarmark Bożonarodzeniowy 2015 w Katowicach

Jest gwar, są pierniki, ciasta, ciasteczka, wędliny, mydła, świąteczne stroiki, szopki, aniołki, czekolada, kawa i grzańce!