.post blockquote { font-size: 20px; margin-bottom: 20px; line-height: 1.65em; font-weight: 300; padding: 20px 20px 20px 50px; color: #fff; font-family:Georgia; background: #77818d url(http://1.bp.blogspot.com/-rF0Te6xJ--8/VavkUYXc64I/AAAAAAAAHCI/SyxWvM2NYa4/s1600/cytat-4a.png) no-repeat 20px 0px; text-align:center; }

niedziela, 1 listopada 2015

Listopadowy smutek

1 listopad

Tak myślę nad tym listopadem, że on jednak musi taki być: smutny, zamyślony, zamglony i chłodny.
Przejściowy.
Taki między jesienią a zimą.
Zamyślony nad tym wszystkim co nas otacza.
To właśnie taka idealna pora na smutek.
Na zbyt krótkie dni, na te jesienne szarugi za oknem, na te deszcze, mżawki.
Możliwe, że po to, żeby się zatrzymać.
Zacząć od zapalenia znicza, modlitwy i zadumy.
Nad tym, co najbardziej kruche, a co najbardziej mamy najcenniejszego.
Nad życiem i śmiercią.
Nierozerwalnym kręgiem. Nieskończonym.

***

Pierwszego zawsze jest mi smutno.
Że nie znałam dziadka.
Że sąsiedzi poumierali. I tam, i tu, i tam też.
Że mój mąż nie ma mamy.
Że wujkowie i ciocie pozostaną tylko na czarno-białych fotografiach i w mojej pamięci.
Że głosów już niektórych nie pamiętam a tak bardzo bym chciała żeby jeszcze w mych uszach brzmiały.

I że są groby, na których nikt nie zapalił znicza.
I nikt nie pamiętał o nich.
Że cmentarz kiedyś, dawno pachniał inaczej - kopcącym dymem, woskiem, parafiną - ale inaczej, tak ciepło i tajemniczo i przyjemnie.
I łunę pamiętam nam cmentarzem w górach. Niesamowitą. Pulsującą.
I te opowieści o zmarłych jak opowiadali sobie dorośli w kuchni, a my siedziałyśmy na wersalce i bawiłyśmy się z kotem. A smutek mieszał się ze strachem.

***

I dziś idę z Dziewczyną wieczorem na cmentarz obok domu, tuż za płotem.
Palimy znicz przy Krzyżu i przy jedynym ciemnym grobie, który znalazłam na tym maleńkim cmentarzu. To dobrze, że na reszcie się pali, że pamiętają, modlą się, zaglądają.
Dziewczynka klęka, nie modli się, ale ogląda znicze. Sprawdza i pokazuję, że się palą.
Zamyślona przez chwilę. Wcale się nie boi.
Wstaje i zaczyna biec między grobami. Radość widzę w oczach i ogniki.
Nie krzyczę, nie zakazuję. Czekam.
Wiem, że zatrzyma się zaraz przy tych kolorowych zniczach na chwilę zadumy.
Ludzie zamyśleni patrzą i... się uśmiechają. Do niej.

Radość i smutek życia.
Razem, nieskończone.



10 komentarzy:

  1. Śmierć jest częścią życia, a tęsknota miłości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę sobie, ze jak ktoś nie ma tej odrobiny zadumy w sobie na co dzień, to i w tym dniu jej nie odnajdzie. Ale może się mylę, może w ludziach coś się budzi czasem w takich jak te, które opisujesz chwilach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może, nie wiem... jestem z tych ludzi, co zadumę mają w sercu.

      Usuń
  3. Smutek to część naszego życia, bez niego nie wiedzielibyśmy, czym jest radość. Jednak utrata bliskich zawsze boli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś też tak sobie to zinterpretowałam. Odnosiło się to do szczęścia i nieszczęścia, że jedno bez drugiego byłoby niedefiniowalne..

      Usuń
  4. czasami myślę, że mimo, że taki smutny, to dobrze, że jest ten listopad i ten czas....na co dzień zbyt szybko zbyt byle jak pędzimy przez życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dobrze że jest, że przypomina, że można się zatrzymać.

      Usuń
  5. Piękne zdjęcia i piękne słowa skłaniające do refleksji nie tylko w tym wyjątkowym dniu.

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tutaj ze mną jesteś :)