.post blockquote { font-size: 20px; margin-bottom: 20px; line-height: 1.65em; font-weight: 300; padding: 20px 20px 20px 50px; color: #fff; font-family:Georgia; background: #77818d url(http://1.bp.blogspot.com/-rF0Te6xJ--8/VavkUYXc64I/AAAAAAAAHCI/SyxWvM2NYa4/s1600/cytat-4a.png) no-repeat 20px 0px; text-align:center; }

czwartek, 5 listopada 2015

List stamtąd

róża
Zdjęcie pochodzi z mojego starego bloga.

Dawno temu pisałam wiersze.
Nic wielkiego, zwykła plątanina słów z której układały się zdania.
Koniecznie bez interpunkcji, żeby czytający mógł interpretować sobie "dzieło" w dowolny sposób. Czytający czy też odbiorca to w moim przypadku bardzo skromne grono: rodzice, babcia, polonistka i mój mąż. 
Na listopadowe hasło w wyzwaniu od razu sobie przypomniałam, że mam taki wiersz zupełnie smutny i listopadowy. Pisałam go jak byłam zła, złość zawsze mi przechodziła kiedy wylałam słowa na papier. 
To taki mój list. Smutny. Stamtąd. 


List  stamtąd 

kochany,
jesień mnie zabiła
z wszystkimi kolorami
miłości i babim latem
liśćmi spadającymi pod nogi
szumiącym deszczem anielskich modlitw
o zbawienie – być może moje
oczy
tego nie zobaczą
rąk skostniałych
z zimna
wszystkich krzyków rozpaczy
nie usłyszę
szeptów Twoich
wystarczających żebym
zasnęła na zawsze
przy Tobie wtulona
w kąt pokoju
zagoniłeś cienie
wszystkich umarłych
żebym z nimi

wróciła

3 komentarze:

  1. Chyba nie chcę zrozumieć, boję się...

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem szczerze, że podejrzewałabym Cię o pisanie wierszy. Bo pasujesz do poezji. Tak mi się trochę poetycko kojarzysz, Magdaleno. Serio. Ja zresztą kiedyś (studia) też "tworzyłam" wiersze. Tylko dla siebie, ale ci, którym udało się niektóre przeczytać, z entuzjazmem twierdzili, że mam talent i czekają na tomik. Taaa...

    Twój list jest smutny, ale ostatnie słowo daje nadzieję :-).

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tutaj ze mną jesteś :)