wtorek, 18 sierpnia 2015

Powoli...


Po piętnastym sierpnia, co roku wszystko jest dla mnie inaczej.
Inaczej wieje wiatr, schnie pranie i świeci słońce.
Inne zaczynają być wieczorne i nocne zapachy.

Nie wszystkie ptaki już śpiewają, część powoli zabiera się do odlotu w siną dal.
Lekka cisza o poranku.
W tym roku liście, choć jeszcze zielone, ale już suche przez brak deszczu, opadają.
Trawa wyschnięta na wiór.
Owoce prawie już u nas zebrane.

W górach pojawią się mgły.
Poranne i wieczorne.
Nieśpiesznie sunące to w górę, to w dół.
Powoli wkrada się jesień.

5 komentarzy:

  1. Pięknie. Lirycznie. To lubię... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak cichutko już się skrada.....

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tak, lubię drugą połowę sierpnia. Lubię szukać i odnajdywać sygnały jesieni. A jesień uwielbiam, więc tęsknię jej wypatruję...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń