czwartek, 4 czerwca 2015

Kto zjadł moją sałatę?



Nigdy nie obchodził mnie ogród, ani mały ogródek.
Wystarczają mi kwiatki w doniczkach.
Jednak razem z domem w spadku jest i ogród.

Po ponad trzech latach przypomina zieloną murawę boiska, gdzieniegdzie zostały owocowe drzewa, potężny orzech, porzeczki i agrest. Dla nas zupełnie to wystarczy. Połać jest ogromna.
Jest jeszcze stara szklarnia z powybijanymi szybami ale coś tam można pod nią schować.
W zeszłym roku posprzątaliśmy ją i posadziliśmy pomidory, pietruszkę, marchew i sałatę.
Ku naszemu zaskoczeniu ale i radości mogliśmy się cieszyć pięknymi, czerwonymi pomidorami, świeżą pietruszką i sałatą na kanapkach.



Zachęcona zeszłorocznymi zbiorami, postanowiłam w tym roku posadzić szczypiorek, fasolę, rożnego rodzaju pomidory, pietruszkę, rzodkiewkę, sałatę, szpinak i troszkę truskawek.
Chodzę i podlewam, plewię, dbam.


Wystarczyły dwa bardzo mokre dni.
Przychodzę i oczom nie wierzę...
zostały tylko pomidory, fasola i truskawki.
Ślimaki zjadły moją młodą sałatę, szpinak, kiełkujące pomidory...

Zostawiam Was z moimi fotograficznymi "resztkami".
Na szczęście są jeszcze skrzynki balkonowe, które zamierzam reaktywować ;)




4 komentarze:

  1. Dla ślimaków byłam bezlitosna, oszczędzę tu szczegółów ale trafiało mnie jak zżerały "moją pracę" ! precz dla ślimaków!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już nie mogę doczekać sie przeprowadzki pod miasto i własnego ogrodu... Ale budowa utknęła w martwym punkcie:) czekamy więc i marzymy już o tym pięknym trawniku wokół którego stworzę piękne rabatki:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja córa zwariowałaby ze szczęścia mając ogródek. Piękne te zdjęcia - umiesz je robić!

    OdpowiedzUsuń