piątek, 17 kwietnia 2015

Park Kościuszki moim ulubionym miejscem


Wspominam na blogu, że mojego miasta nie lubię, pomimo tego, że zmienia się na moich oczach - podobno na lepsze, jakoś mnie to do niego nadal nie przekonuje.
Ale są miejsca, które lubię bardzo, które nie tracą nic ze swojego specyficznego klimatu.
Tak miejscem jest dla mnie/nas Park Kościuszki w Katowicach.
Park jest bardzo stary bo powstał w 1888 roku i miał tylko 6 ha, obecnie to 72 ha.


Zaczęło się jakieś 14 lat temu, kiedy zaprowadziła mnie tam koleżanka, a potem chodziłam z jej kolegą na randki. Ten kolega to mój mąż ;) Niejedną ławkę żeśmy wysiedzieli i na niej przegadali.
Z parkiem mamy same fajne wspomnienia. Spacerowaliśmy wzdłuż i wszerz. Poznaliśmy wiele ciekawych zakątków, chociaż park wcale nie jest duży. Ale ma klimat i wiewiórki, sarny i zające, które niejednokrotnie widzieliśmy. Wiewiórki mają swoje stałe miejsca do karmienia i karmniki. Chipsy też jedzą - kiedyś jedna nam ukradła i zwiewając pożerała ;)


Jedyna wieża spadochronowa zachowana w Polsce. Nie umiałam niestety znaleźć żadnego lepszego jej zdjęcia.


I jest stary kościółek przeniesiony z Syrynii - miał być tutaj początkowo skansen, który powstał jednak w innym miejscu. W tym kościółku co sobotę "bywaliśmy na jakimś ślubie" siedzieliśmy na górce i oglądaliśmy albo nawet słuchaliśmy ślubnych mszy. To bardzo popularne miejsce, w którym po latach też wzięliśmy ślub ;)




Odnoszę wrażenie, że Park Kościuszki jest trochę przez mieszkańców traktowany jako park drugiej kategorii, większość z nich woli jeździć do Parku Śląskiego (kiedyś Park Chorzowski) albo na Muchowiec. Ten drugi jest większy, ma zdecydowanie bogatsze zaplecze gastronomiczne i kulturalne. Ale w Kościuszki też się dzieje - może bardziej kameralnie ale są plenerowe koncerty, kiedyś byliśmy nawet na operze.
Dzieci mają do dyspozycji duży plac zabaw, a zimą fantastycznie zjeżdża się tam z górki na sankach i nartach.


Park jest bardzo zadbany, chyba nigdzie nie widziałam wiosną, latem i jesienią osób, które dbają tam o porządek i zieleń, czego rezultatem są piękne rabaty, krzewy i drzewa.
Jeśli będziecie  mieć kiedyś okazję - wpadnijcie na piknik do Parku Kościuszki w Katowicach :)
My tam też będziemy częściej zaglądać niż ostatnio :_

*post powstał na wyzwanie Uli z Sen Mai
* więcej o ulubionych miejscach

8 komentarzy:

  1. Piękne miejsce :). U mnie też jest Par Kościuszki, też ładny, może pokaże kiedys. Miłego weekendu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super klimatyczne miejsce! Gdybym kiedyś brała ślub kościelny na pewno wyorałabym taki mały kosciółek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne miejsce. Idealne by odpocząć od zgiełku, codzienności.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wolę Park Śląski, zresztą mieszkam niedaleko, więc to zrozumiałe. Park Kościuszki mam w zasadzie na drugim końcu miasta, ale może przejadę się tam kiedyś rowerem, zawsze to jakaś wycieczka. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Och, już tak dawno tam nie byłam! Przypomniałaś mi to miejsce :* Dziękuję i pozdrawiam :* Muszę tam koniecznie się wybrać z Maluchami wkrótce :)

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba muszę tam wpaść, bo chorzowski już widziałam....

    OdpowiedzUsuń
  7. Nabrałam ochoty na spacer w parku!

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj wieki mnie tam nie bylo !! My tez z moim obecnym mezem tam czesto zgladalismy :)
    Magdo musze nadrobic zaleglosci w lekturze :) a troche tych postów jest ;)

    pozdrawam cieplo

    OdpowiedzUsuń