.post blockquote { font-size: 20px; margin-bottom: 20px; line-height: 1.65em; font-weight: 300; padding: 20px 20px 20px 50px; color: #fff; font-family:Georgia; background: #77818d url(http://1.bp.blogspot.com/-rF0Te6xJ--8/VavkUYXc64I/AAAAAAAAHCI/SyxWvM2NYa4/s1600/cytat-4a.png) no-repeat 20px 0px; text-align:center; }

poniedziałek, 2 marca 2015

Deszczowy spacer

Dobrze mi zrobił odpoczynek od internetu, blogów, telefonu. Chociaż wcale go nie planowałam.
Choroba powaliła mnie totalnie. I wcale nie miałam gorączki przez te dwa tygodnie, tylko katar i kaszel. Kaszel mam nadal paskudny. Ale osłuchowo wszystko gra i buczy. Codziennie wstawałam zmęczona i kładłam się spać z takim samym zmęczeniem. Nie chciało mi się nic. Ale Lili się chciało - wszystkiego, bo kiedy jej choroba minęła, dostała nowych, lepszych sił do działania.

Nie mniej jednak jestem znów :)
Blogowo otrząśnięta i z paroma przemyśleniami dla siebie.
Czasem mniej, znaczy lepiej, efektowniej.
Ba, nawet chciałam sobie tutaj zamknąć okienko, ale nie, jeszcze mam dużo do napisania i pokazania.
Do dzieła więc!

***

Dzisiaj pierwszy spacer w ogródku z parasolem.
Nie do końca ręce chcą parasol trzymać nad głową.
Nic nie szkodzi, bo akurat przestało padać.
A nogi rwą się w kałuże!
I uśmiechają się nam buzie :)

parasol mamy z Biedronki 

























3 komentarze:

  1. Proszę okienka nie zamykać! Tylko pisać. Ja czytam i zawsze lubię:) Pozdrawiam, Aga

    OdpowiedzUsuń
  2. Nas choroba powala, a dzieciaczki wtedy energia roznosi ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdrówka :)
    U nas Daśka ta pogoda rozłożyła :/

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tutaj ze mną jesteś :)