niedziela, 22 marca 2015

Być matką w teorii i praktyce

W starej broszurze* było napisane:
"Dziecię w koronkach w różach i tiulach. Dyga dystyngowanie, uśmiechy rozdaje. Omija kałuże małe i duże.
Matka z broszą u piersi, pierś dumna i spokojna.
Dziecię z rumieńcami, grzeczne, a jakże, z wielkim zainteresowaniem zerka na ptaszęta, które nieopodal na gałęziach drzew świergolą.
Panie i panowie patrzą na ten piękny obrazek gdzie dziecię polszczyzną do matki rzecze: jakże to Pani matko, wszystko piękne! Tu piesek, tu kotek,  Matko jak cudnie! 
Łzy nie uświadczysz na jego licu, matka tylko dobre nastroje mu rozdaje.
Wracają do domu, gdzie błysk wita ich od progu! A kurz na sam ich widok, przez okna ucieka do ogrodu, byle prędzej i dalej.
Dziecię pląsa po pokojach, tu przysiądzie, tam zerknie, tu z lekka rozrzuci paproszek. Matka jednak swą dłonią i cichym chrząknięciem przywoła do porządku - wszak to nie uchodzi panience! 
Cisza i spokój, matka książkę czyta, oddaje się rozrywce, od czasu do czasu globus rozboli, więc panienką zajmą się pokojowe. Mama odpocznie. Mama porozmyśla, zdrzemnie się troszkę, pomyśli jak dobrze wychować swe dziecko.
Matką być, przecież to takie proste zadanie..."

Broszurowe bajery na złotej tacy podane...

Kiedy moje dziecko zakwiliło po raz pierwszy na sali porodowej, kiedy to, czego zupełnie przez ostatnie 9 miesięcy było dla mnie totalnym Kosmosem i abstrakcją stało się realne - zostałam mamą.
Taką, która w pierwszych odruchu przełożyła wszystko "co moje", na "wszystko dla niej". 

Niewyobrażalne stało się namacalne i trudne.
Niełatwo było przyzwyczaić się do tego, że jesteśmy teraz pod każdym względem uzależnione od siebie.
To ja ją karmię, przewijam, ubieram, wychodzę na spacer, karmię, przewijam.... 
Na każde skinienie budzę się, chociaż moje wewnętrzne ja staje okoniem i szepcze - śpij jeszcze chwilę... daj sobie czas, odpocznij... 

Nie wiem co mam robić kiedy ona jest taka mała i bezbronna.
Kiedy ona śpi, ja godzinami myślę o tym, jak naprawić świat, żeby był lepszy dla niej.
Żeby zawsze świeciło słońce, żeby była uśmiechnięta, najedzona, bezpieczna.
Jak ją wychować, żeby była wrażliwa i mądra, a może tak, że ma się przepychać łokciami?
Nie wiem... 

Pomiędzy jednym a drugim miesiącem uczymy się siebie nawzajem. 
Swoich oczekiwań, lęków, spełnień.

Macierzyństwo zastawia na mnie pułapki - nieidealnie posprzątany dom, nieugotowany obiad, brak śniadania, brak czasu na książkę, film, pogaduchy z koleżanką. 
Bunt.
Bunt za buntem. 
Najpierw mój, potem jej.

Nie umiem się w tym połapać i nie umiem stworzyć idealnego obrazka. 
Jestem chaotyczna, jestem czasem nerwowa i przyozdobiona broszką: z mleka, ziemniaków, sosu, czy buraka.
Do tego blada z niewyspania ale zawsze zwarta i gotowa. 
Do tego wychodzące zęby, gorączka, katar, kaszel - gratisem wszystko na raz.
I nie musisz spłacać rat.

Nie mam czasu. 
Tak zwyczajnie i tak nadzwyczajnie.
Doba rozciąga się do granic możliwości.
Nie mam czasu na pierdoły.
Uczę się planować.

A moje dziecko nie potrzebuje snu. 
Nieustannie jest w ruchu.
Jak mały trybik w zegarku.
Pomiędzy zabawą, jedzeniem, śpiewaniem, tańczeniem, rysowaniem, oglądaniem kropli deszczu - i milionem innych najważniejszych spraw...

znajduję chwile dla siebie.
Żeby nie zwariować. Być sobą. Z nią. Obok.
Ale być.
Kochać.

Dom przypomina przejście huraganu. 
Po pokoju biegną 2 koty, pies a za nimi córka. 
Z uśmiechem, bosymi stopami wybija radosny takt. 
I śmiech radosny rozbrzmiewa. 
Patrzy na mnie rozczochraną bo już zrobiłam śniadanie, przygotowuje obiad ale nie zdążyłam się uczesać i mówi:  ko-ciem!

Ja też kocham Cię, Lilko!

*wymyślona na potrzeby niniejszego tekstu.

10 komentarzy:

  1. Przepiękne i najpiękniejsze są takie mamine uczucia. Łezka się w oku kręci.
    Chociaż być matką jak z obrazka z broszką nie z mleka na piersi... nasza epoka już tam nie doleci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie trzeba płakać :)
      Taką matką idealną ale tylko na obrazku :D

      Usuń
  2. Dziś już wiem, że nie ma matek idealnych, a pogoń za bycie perfekcyjną panią domu jest niczym w obliczu tej wielkiej miłości matczyno-dziecięcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dokładnie tak jest, zgadzam się z tym co napisałaś :)

      Usuń
  3. Cudowna relacja miedzy mama a dzieckiem :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyż to nie życiowe? jak dla mnie świetny prawdziwy wpis przedstawający życie codzienne matki... :) Norma! :*

    www.MartynaG.pl Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. I pomyśl, że i Ty byłaś takim cudem dla swojej mamy, a ona dla babki...macierzyństwo poświęcenie i radość...

    OdpowiedzUsuń