wtorek, 6 stycznia 2015

Pierwsze sanki

Obiecałam, że kiedy spadnie trochę więcej śniegu, kiedy chodnik będzie biały i droga do parku też, wezmę ją na sanki.
Pierwszy raz.
I kiedy ubrałam jej jeszcze za duży kombinezon, a który pewnie w przyszłym roku będzie już za mały.
Kiedy nogi do butów były już dopasowane: duże mamy, małe jej, gdy szalik nie wisiał tam, gdzie powinien wisieć, bo tata włożył go do rękawa kurtki, a gruba czapa spadła prawie na jej mały nosek. I kiedy pot po mych plecach lał się strumieniami, myśli kłębiły się pod sklepieniem czaszki, a kot razem z psem wpadli mi pod nogi - odniosłam sukces - byłyśmy gotowe!
Sanki zaprzęgnięte w matkę zamiast reniferów wyjechały na ośnieżoną ulicę i alejką w lekkiej śniegowej zadymce  Lil udała się poznać co to zimowa sanna, płatki śniegu na policzkach i języku (tak, łapała językiem śnieg;))
Był to najpiękniejszy jak dotąd nasz zimowy spacer :)

Pierwszy raz na sankach

Różowe policzki, gruchanie z radości, kiedy sanki szybciej jechały z górki.
I piękne zdziwienie, kiedy oczy się szeroko otwarły i oglądały lecący śnieg i czerwony nosek.

A ja z wrażenia zapomniałam założyć rękawiczek.

28 komentarzy:

  1. Super! Pamiętam pierwsze wyjście na sanki z Lilą, ależ Jej się podobało!
    U nas na razie na śnieg się nie zanosi.
    Oj mama, mama... Rączki pewnie zmarzły :(
    Ściskamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas ten śnieg to ledwo trawę przykrył, ale wystarczyło na sakowe szaleństwo.
      Zmarzły i bolały w nocy, ale to nic ;)

      Usuń
  2. W tym roku moja Mała przeżyła pierwszą świadomą jazdę na sankach, to był szał! Trzy dni dzikiej zabawy. Teraz czekamy aż znowu sypnie!
    Macie świetny śpiworek! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale fajnie :)
      Może po tym ociepleniu, które zapowiadają, jednak jeszcze będzie śnieg i zima.
      Dziękuję, nam też się podoba :)

      Usuń
  3. Trzymasz niezłe tempo:) I w zbieraniu się, i w tekście:) Fajny pokrowiec.

    OdpowiedzUsuń
  4. My jeszcze pierwsze sankowanie mamy przed sobą. Dlaczego? bo za oknem brakuje nam śniegu, a wiadomo wszem i wobec że jazda po piachu czy asfalcie to nie to samo :) czekamy !
    www.MartynaG.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Rany jak ja marze o tym, aby mojej córci katarek już odpuścił i ten cholerny katar dał święty spokój i żebyśmy mogły w końcu wyjść na sanki, które czekają już na Basię od miesiąca. Śnieg jest, słonko świeci, nocami mróz trzyma - czego więcej potrzeba ??
    Już nie mogę się doczekać ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę czekać na Waszą relację :)

      Usuń
  6. A u nas od 6 grudnia w zeszłym roku tyle śniegu jeszcze nie było, żeby wybrać się na sanki :( A one czekają...

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas też śniegu dostatek tylko jeszcze jesteśmy za mali na sanki ;) zaszalejemy w przyszłym roku

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudnie wygląda :)
    Takie wspomnienia długo zostaną w pamieci :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Śnieg to jednak jest TO! Moje dzieciaki wypatrywały go od początku listopada :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. :) ale u Was biało! :)
    u nas śniegu zwyczajnie brak. Sanek też.

    OdpowiedzUsuń
  11. śnieg, zima, sanki, czerwone policzki, uśmiech i radość. <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Przypomniało mi to te wszystkie srogie i długie zimy lat 80-tych. I cudowne spacery z tatą. Z perspektywy sanek zima nabiera zupełnie innego wymiaru. W przyszłym roku też kupimy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 80 i 90. Też pamiętam. Było wtedy tak wspaniale, śniegu dużo, mróz.
      Kupcie, warto :)

      Usuń
  13. Śnieg ma coś w sobie :) Pierwszy raz też, więc musiało być świetnie. Rękawiczki... wczoraj zapomniałam, więc łączę się w bólu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śnieg tylko zimą, a teraz to w ogóle cieszymy się jak jest...
      Obie zapominalskie :D

      Usuń
  14. Ważne, że śnieg jest bo u nas w wielkopolsce to już 3 rok na śnieg zimą czekamy.

    OdpowiedzUsuń