czwartek, 15 stycznia 2015

Kiedy dziecko bawi się samo



Siedzimy dość dużo czasu w domu.
Może słowo "siedzimy" to przesada, bo Lil gna przed siebie od świtu, do drzemki i od drzemki do nocy.
Liczę na to, że bieg za nią, zajęcia ruchowe takie jak taniec, wygibasy i obowiązkowe ćwiczenia na macie, która pamiętaj jeszcze czasy mojego liceum zaowocują jakimiś zmianami fizycznymi, niech to będzie chociaż kilogram mniej! Pomarzyć zawsze mogę :)

Wiało u nas okrutnie i było brzydko wiec spacery ograniczone do minimum.
W domu rysujemy, bawimy się świątecznym prezentem roku - klockami DUPLO, którym poświęcę osobny post, bo to nasz hit. Tak, tak - mój też ;)  Bo ja się lubię z nią bawić, być z nią tak zwyczajnie, patrzeć jak poznaje świat.
Przeżywam dzięki niej świadomie swoje drugie dzieciństwo.

Staram się, aby moje dziecko umiało się bawić samo.
Nie, nie wynika to z mojego lenistwa, nie jestem również okrutną matką.
Będąc jednak z córką 24 godziny na dobę sama, przez cały tydzień i na okrągło, potrzebuję czasem chwili dla siebie, chwili odetchnienia a czasem muszę zrobić coś, co nie może czekać, aż ona zaśnie.

Chcę, żeby moje dziecko było samodzielne nawet w sferze zabaw.
Jasne, że razem czytamy książeczki, układamy klocki, pijemy herbatkę z lalkami i misiami, ale też jeśli zabawa trwa w najlepsze i jestem w niej zupełnie zbędna, idę robić coś innego: obiad, mycie podłogi, pisanie posta, itp.
Jestem obok.
Obserwuję ją, rozmawiam z nią, nadzoruję co się dzieje, a kiedy trzeba, wracam do zabawy, bawię się, lub pomagam rozwiązać jakiś problem (rozłączenie klocków, spakowanie zabawek do torebki, zasunięcie zamka).

Pozwalam jej się bawić nie tylko zabawkami, ale również przedmiotami codziennego użytkowania: klamerkami (tutaj zabawa trwa nawet i godzinę!), które przesypuje do koszyczka, garnuszków, przypina do odzieży. Wczoraj odkryła, że można przyczepiać do dużego palca u stóp, co wywołało moją konsternację a u niej totalną wesołość.

Bębni na garnkach, kiedy jesteśmy w kuchni, bawi się drewnianymi łyżkami, wyciąga wszystko z szuflady w stole - oczywiście zostały w niej już tylko bezpieczne rzeczy.
Czasem doskonałą zabawą jest wyciąganie i wkładanie prania do pralki, kiedy ja segreguję ubrania do prania, lub zbieram pranie z suszarki.

Najgorszy był czas, który zaczął się jakiś miesiąc temu - Lilka miała bardzo silny lęk separacyjny.
Najchętniej siedziałaby mi cały czas na kolanach, od rana do nocy. Przetrwałyśmy i to. Bawiłam się z  nią więcej, ale również tłumaczyłam, że mama teraz idzie obrać marchewkę do obiadu. Wiadomo, że nie można mnie było na krok odstąpić - szłyśmy razem ;)

Nie wiem czy Lilka będzie mieć rodzeństwo, nie wiem czy będzie zawsze jedynaczką.
Ja jestem. I jako dziecko z różnych powodów bawiłam się sama.
Na początku towarzyszyli mi rodzice, dziadkowie ale kiedy tata chorował, a mama była w pracy, musiałam się czymś zająć, ale ja już byłam troszkę starsza od Lilki.
U dziadków, nie zawsze babcia czy dziadek bawili się ze mną.
Miałam wymyślone przedmioty: kasę z liczydła, czy kartonu, bawiłam się w pocztę, sklep, dom. Miałam wymyślonych klientów w sklepie, sąsiadów w zabawie w dom i męża (ach, mąż był lekarzem ;))
Samodzielna zabawa rozwinęła moją wyobraźnię i spostrzeganie świata.

Bardzo dobry artykuł na ten temat napisała Dorota: "Moje dziecko nie chce się bawić samo"

A jak to jest z Waszymi pociechami?
Chętnie bawią się same?

11 komentarzy:

  1. Moja młoda nie skupia się dłużej niż 15 minut na samodzielnej zabawie, zresztą to typ bardzo towarzyski i lubiący skupiać na sobie uwagę. W porządkach i całym ogarnięciu życia pomaga mi mąż, a same porządki są gdzieś u nas na dalekim planie, więc trochę żyjemy w bałaganie i rozgardiaszu. Młoda ma chwile samotności (jakim szokiem dla nas było jak chciała zasypiać sama a nie z nami w łóżku jak wcześniej), ale ogólnie lgnie do kontaktów. Poza tym to biegacz-niejadek. Strasznie ruchliwa, a zawsze ma coś ciekawszego do zrobienia niż zjeść cokolwiek. No i koniecznie te uczynki muszą być zauważane. A jeśli nie muszą, są cichutkie, samotne... To strach się bać co zobaczę gdy wejdę do pokoju!
    Ja w dzieciństwie dużo się sama bawiłam, wiele wyobrażałam, ale to nie jest dobry przykład bo raczej łajzowate i nijakie dziecię ze mnie było. :P

    OdpowiedzUsuń
  2. No niestostatniosama coś się mojej pozmienialo, kiedyś aktywnie bawiła się sama. Potrafiła nawet sama ulegać puzzle, nie mówiąc o herbatce z misiami i lalkami. Ostatnio nie daje nam spokoju, może to taki okres przejściowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chłopcy mają dni że każdy w swoim kącie siedzi i coś tam robi, gdy starsi odrabiają lekcje młody rysuje kredkami lub jeździ u siebie w pokoju autami...tylko, że często się zdarza, że zamiast mnie wolą bawić się wspólnie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczna ta Twoja córcia :) Moja zaczęła tak na serio bawić się sama gdy miała jakieś 3 lata. Potrafiła na godzinę zniknąć w swoim pokoju. Najlepiej działało gdy wysyłałam ją do pokoju posprzątać - wtedy było murowane, że znajdzie sobie jakąś świetną zabawę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja mała od początku jest bardzo samodzielna. Lubi bawić się sama, a jak ma potrzebę towarzystwa to daje znać głośno i wyraźnie :) Podoba mi się bardzo, że sama chce wszystko robić i ostro jej przy tym kibicuje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny wózeczek! ;)

    Antek dużo czasu w ciągu dnia bawi się sam.
    Czasem mam wyrzuty, że ja siedzę w drugim pokoju, a On bawi się beze mnie.
    Jednak myślę, że widać potrzebuje tego.
    Kiedy się znudzi, przychodzi, daje mi książeczkę i czytamy.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój mały najchętniej bawi się z kimś... :) Sam jeszcze nie specjalnie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój jeszcze za mały ale moja młodsza o 14 lat siostra lubiała się sama bawić :) co było nam wszystkim na rękę - mamie i czwórce rodzeństwa :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Moi chlopcy czesto bawia sie sami lub obok siebie. Z reguly konczy sie to bitwa o dana zabawke/ksiazke/rzecz.
    Wiem jednak,ze lubia ,gdy bawie sie z nimi ja czy Maz.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też jestem jedynaczką, więc sama musiałam się sobą zajmować i chyba dzięki temu nie mam teraz problemów z kreatywnością. Bardzo mocno wypracowałam sobie wyobraźnię, więc są z tego spore plusy dzisiaj :))

    OdpowiedzUsuń