poniedziałek, 8 grudnia 2014

Rodzinna tradycja

Niezależnie od tego, gdzie w dzień Wigilii poniosą nas nogi, czy do babci, rodziców, czy wujka albo cioci. Niezależnie od tego, kto ubiera choinkę, kto gotuje barszcz i lepi uszka.
Zawsze, zanim połamiemy się opłatkiem i usiądziemy przy stole, ktoś, czasem najmłodszy, czasem najstarszy czyta fragment z Pisma Świętego o narodzinach Jezusa.

Lubię ten moment, lubię tą chwilę, kiedy mogę sobie wyobrazić to małe dzieciątko zawinięte w pieluszki i położone w żłobie. Przenoszę się na chwilę w zupełnie inny czas, zupełnie inne mam myśli.

Nie ma takiej tradycji w rodzinie mojego męża. 
Jest tradycyjna Wigilia, ale bez Pisma Świętego, bez modlitwy i śpiewania kolęd. 
Przyzwyczajona, nie potrafię się wtedy odnaleźć.
Miło jednak mi było, kiedy mąż mi powiedział, że chciałby, żeby to też była naszej małej rodziny tradycja. 


Kiedy już przeczytamy, krótka wspólna modlitwa i idziemy złożyć sobie życzenia. 
Przez wiele, wiele lat, moment pomiędzy wołaniem: chodźcie wszyscy, bo już zaczynamy! Które to nawoływanie słychać było z dziadkowej sypialni, a krzątaniem się pań w kuchni był wykorzystywany do podrzucenia prezentów od Dzieciątka pod choinkę. Bo nam prezenty, zawsze ono przynosi. 
Ale to już zupełnie inna historia 



***

Dzisiejszym wpisem, rozpoczynam pięciodniowe, grudniowe wyzwanie z Ulą :)

Zapraszam i Was!


24 komentarze:

  1. Wzruszyłam się:) U nas nie było czytania Pisma, natomiast u męża owszem. W zeszłym roku pierwszy raz miałam przyjemność uczestniczyć w słuchaniu czytania. Piękne to i bardzo... wiążące? Radosne? Takie trochę Boskie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas prezenty przynosił Aniołek :) Nie rozumiem, jak można wierzyć, że prezenty pod choinkę daje Mikołaj - przecież Mikołajki są 6 grudnia, więc Mikołaj przynosi dwa razy? Bez sensu... Lepiej właśnie wymyślić Dzieciątko czy Aniołka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi sie to nigdy nie mieszalo, gdyz w rejonie Polski, z ktorego pochodze 6 grudnia przychodzil Sw. Mikolaj a w Wigilie gwiazdor (w wyobrazeniu dieci odpowiadajacy temu z reklam) :)

      Usuń
    2. a u mnie Mikołaj przychodził dwa razy i nie było z tym problemu ;)

      Usuń
    3. Nawet nigdy nie zastanawiałam się, jak to jest w innych częściach kraju :) I kto, kiedy, kogo odwiedza :D

      Usuń
    4. U mnie też Gwiazdor przychodzi. Mikołaj 6 grudnia zostawia drobiazgi, małe upominki, tyle co do buta się zmieści. Gwiazdor spełnia takie "ekstra" zamówienia. Z dzieciństwa najbardziej pamiętam wymarzone lego (na spółkę z siostrą oczywiście) pod choinką.

      Usuń
  3. U mnie w domu rodzinnym zawsze obowiazkowo bylo czytanie frgmentu z Pisma Sw. i wspolne odspiewanie kolendy. Prezenty przynosi jednak gwiazdor (polnoc Polski).

    We Wloszech,Wigili sie nie obchodzi, wiec i czyytania z pisma sw. nie ma. Prezenty natomiast przynosi (przynajmniej kiedys) Dzieciatko Jezus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwyczaje włoskie są inne, ciocia nam opowiadała, że próbowała Wigilię do swojego domu wprowadzić...

      Usuń
  4. Zarówno u moich jak i u Arka rodziców nie ma czytania Biblii, a szkoda, bo uważam to za ciekawą tradycję. Może udałoby się ją wprowadzić w naszym domu, kto wie? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas odwrotnie - to w rodzinie męża ta tradycja jest, w mojej nie. Na szczęście mamy już swoją rodzinę :) i tradycję podtrzymujemy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pięknie :)
      Tradycja będzie żyć dalej :)

      Usuń
  6. U nas też nie było tej tradycji...

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas najpierw nie było czytania, póżniej było, a ostatnio to różnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Życzę powodzenia w wyzwaniu :))

    OdpowiedzUsuń
  9. U tak samo. W mojej rodzinie zawsze jest Pismo Św., są kolędy...
    U męża nie ma Pisma Św...ja czuję się wtedy...hmm...jakby to nie była Wigilia...

    OdpowiedzUsuń
  10. U Nas nie ma Pisma Swietego, ale wspolnie sie modlimy...

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie w rodzinie Wigilia też jakby trochę świecka jest - bez Pisma Świętego, modlitwy, kolędy raczej odtwarzane niż śpiewane... O ile do kolęd się nie przemogę (głos nie taki, melodia bardzo umowna) to bardzo bym chciała opowiadać dzieciom o Panu Bogu, może czytać fragment Pisma Świętego... Żeby wszyscy wiedzieli co i dlaczego.

    OdpowiedzUsuń