czwartek, 4 grudnia 2014

Barbórka

To było w drugiej klasie.
Kiedy pani nam napisała na tablicy temat lekcji: "Dzień Górnika - Barbórka".
I powiedziała, że będzie gość. Gość wyjątkowy.
Górnik.
To był tata naszej koleżanki Bożenki. Był dużym i mocnym mężczyzną i miał czarne włosy.
Więcej nie pamiętam, no może jeszcze to, że się tak ładnie do nas uśmiechał. Do całej trzydziestki dzieci.
I miał mundur górniczy. Pięknie wyprasowany, czarny i z guzikami. I wbrew temu co mówili chłopcy, nie przyszedł prosto "z gruby, z dołu" tylko był bardzo czysty, bo zdążył po nocce być w domu.
I  miał czapkę z białym piórem, która najbardziej nas intrygowała.
I dumny był, wyprostowany.

Opowiadał o pracy, o tym, że to nie praca dla każdego. Że trzeba być silnym, że na dole jest ciemno, ale, że drogę w korytarzach oświetlają im lampki. I mówił, że się modlą, czasem pojedynczo, a czasem grupami przed obrazem świętej Barbary, Barbórki. Żeby zjechać bezpiecznie na dół, żeby popracować i wrócić do góry, do rodziny, do swoich.
Żeby nikt nie został na dole sam, żeby nie zgasła lampka.
Musiało to na mnie zrobić piorunujące wrażenie, bo pamiętam to do dziś, nawet to, że Bożenka się po wszystkim do swojego taty przytuliła na korytarzu, bo ona chyba była zazdrosna, że oto jej tata jest NASZYM klasowym górnikiem przez te 45 minut lekcji.

Z drogi do szkoły, do pracy, spod bloku, w każdym miejscu nad blokami górowały szyby kopalniane, kręcące się koła, znak, że wydobywa się węgiel.
I kominy.
I zimą czarny jak węgiel śnieg.
I tąpnięcia na porządku dziennym: trzęsące się żyrandole, czy dzwoniące w barku szklanki i nowe pęknięcie na suficie w pokoju.

W klasie chyba każdy tata był górnikiem, a jeśli nie tata, wujek, sąsiad, to już dziadek na pewno.
Nasze osiedle powstało bowiem przy kopalni. Mój tata górnikiem nie był, ale na kopalni pracował, w przykopalnianym warsztacie.

Kopalnia i węgiel.
Daje pracę, daje płacę, daje życie.
I wszystko to może odebrać.

***

Kopalnia, która już nie istnieje. Którą zamknięto, rozebrano, wyburzono.
I nie ma już takiego dnia 4 grudnia jakie bywały kiedyś. Że msza, że modlitwa, orkiestra dęta, że górnicy szli do pracy, że mówili sobie "szczęść Boże". Że w oczach pył, ciemne, czarne spracowane ręce.
Że cały Śląsk równa się sami górnicy.
To już jest inny Śląsk.
Inne Katowice.
Parę kopalni zostało.
Nie ma już tylu górników.

Tylko ta sama święta Barbara, na obrazach, figurach w każdym kościele.
Słucha próśb matek, narzeczonych, kobiet, dzieci, ojców, górników.
Nie tylko wtedy, gdy coś się stanie, kiedy wybuchnie metan, tąpnięcie, wypadek.
Ale na co dzień, gdy idą do pracy, zarobić na chleb.

Niezmienna ona, patronka dobrej śmierci.
A pod ziemią śmierć bywa nagła i niespodziewana.


18 komentarzy:

  1. U nas w koś.Marii Magdaleny nadal jest obchodzona hucznie Barbórka. U nas jest zawsze pamietana teść były górnik, pradziadek też... Tylko strach był jak jeszcze jezdzili do pracy i modlitwa żeby do domu wrócili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pięknie, cieszę się, jakoś mi się zrobiło od razu na duszy lepiej, że pamiętają jeszcze.
      Moja babcia zawsze na dziadka tak czekała i się bała. Nie mówiła, ale było to czuć i widać po niej.

      Usuń
  2. A wiesz, że my tutaj w Sz-nie, mimo, że do kopalni tych klimatów daleko, też pamiętamy? I co roku, w szkole, pani opowiadała o Ich ciężkiej pracy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, bo to ważne. Jestem daleka od haseł, że Polska węglem stoi, jak kiedyś i różnych takich, których pełno. Nie mówię o strajkach, wyrywaniu sobie przez najwyżej usytuowanych kasy - mówię tutaj o nich jak o ludziach. Zwykłych.

      Usuń
  3. Ładnie napisałaś.
    Górników, mimo, że żadnego osobiście nie znam, darzę szczególnym szacunkiem.
    Bardzo ciężki kawałek chleba i ta codzienna niepewność...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Znam, znałam, nigdy nie zazdrościłam pracy...

      Usuń
  4. A widzisz mi się Barbórka kojarzyła zawsze z imieninami mojej babci :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie piszesz :) Masz we mnie fankę! To już nie pierwszy Twój post, który mnie zachwycił. Bardzo podoba mi się, jak malujesz swoje wspomnienia. I jak piszesz o rzeczach ważnych. Super. Mi tym ciekawiej się czyta, że ja znad morza - nie znam tych klimatów :) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czerwienię się po uszy :)
      Dziękuję.
      To dla mnie ważne :)

      Usuń
  6. fajne wspomnienie. Naprawdę fajne. Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie często spotyka się żeby ktoś obchodził to święto ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Poruszający wpis. Pięknie ujęłaś myśli i to jeszcze jak ważne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie zapomnę Barbórki która patronuje i zawsze jest obecna (widoczna) w kopalnianych cechowniach (uwielbiam) czy innych pomieszczeniach. Miałam praktyki na kopalni i jej klimat wszedł do serca na zawsze :)
    Biały pióropusz! no no - to sztygar ! :)) szanuję, podziwiam brać górniczą, wujek był górnikiem...
    Mia - piękny wpis!!!
    Inka - Górnik technik ekonomista - taki mam po szkole tytuł ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sztygar :)
      Dziadek mnie na kopalnie raz zabrał, a tata parę razy. Pamiętam św. Barbarę ale nie wiem, na której kopalni, za mała byłam.
      Dzięki i aż mnie zatkało - Inka Górnik :)

      Usuń