sobota, 1 listopada 2014

Listopadowa nostalgia

W listopadowej nostalgii rok rocznie nachodzi mnie nieuchronność przemijającego czasu.
Nie można go cofnąć ani zatrzymać.
Można tylko przeżyć.
A jak to zrobimy, zależy tylko od nas.

Czas. Kiedyś nawet czytałam o nim książkę, podobno naukową.
Czas to bardzo trudna definicja.

Najbardziej boję się tego, że w miarę upływającego czasu, kiedyś gdy zacznę się starzeć, mogę stanąć przed lustrem i się nie poznać.
Nie, nie fizycznie.
Bo to, że zacznę się zmieniać będzie naturalne.
Ale, że stanę przed tym lustrem i mogę nie pamiętać jak mam na imię, gdzie mieszkam i kim jestem.
Najbardziej boję się, że zapomnę kim są ludzie którzy są i którzy byli.
Że zapomnę co to dobroć i miłość.
I że róża pachnie jak róża i że mi je mąż czasem przynosi.
Zapomnę, że szura tak charakterystycznie kapciami i pociąga alergicznym nosem.
Że zapomnę chwile i chwilki. Momenty dobre i złe, które też są po coś.
Że zapomnę siebie.


8 komentarzy:

  1. Tez mnie przeraza przemijajacy czas. Jedyne co mozemy zrobic to korzystac z zycia jak najwiecej, jak najintensywniej - by nie zalowac, ze czegos sie nie przezylo....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale czy gdzieś tam, będzie czas na myślenie o żałowaniu?
      Korzystać trzeba, bo jakiś sens temu życiu nadać trzeba.

      Usuń
  2. Dobrze, że nie przeczytałam tego przed snem, bo pewnie nie mogłabym zasnąć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja napisałam przed snem i jakoś mi się nawet lepiej zasnęło :)

      Usuń
  3. Dzięki takim przemyśleniom motywuję się do szczerych odpowiedzi na pytanie czy korzystam z życia pełną piersią póki jest mi to dane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie uciekam od takich przemyśleń i słów bo ich czasem potrzebuję.

      Usuń