czwartek, 20 listopada 2014

Nauka, nauka...

Nigdy nie przepadałam za uczeniem się, a szło mi zupełnie dobrze. Niespecjalnie lubiłam chodzić do szkoły podstawowej, technikum. A studia to był po prostu zupełnie inny czas.

Teraz, kiedy na razie z pozoru już nic nie muszę, mam czas na to, żeby uczyć się tego co mi pasuje. Przy dziecku trudno otworzyć mi jakąkolwiek inną książkę niż jej. A kiedy śpi ogarniam dom, czasem po prostu siedzę i piję herbatę. 
A jednak w październiku i podczas listopadowych wieczorów z ciężkimi powiekami otwieram małe książeczki z których uczę się zasad ruchu drogowego. Z premedytacją rezygnuję z czytania książek, blogów czy slodkiego lenistwa. A czasem z mycia podłogi; -)
Tematyka zupełnie mi obojętna.  Nic mnie do tego nie ciągnie, ba, zupełnie nie cieszy. Jeżdżenie również. 
Muszę zrobić prawo jazdy, bo męża częściej w domu nie ma, niż jest. On mówi, że już będę zupełnie niezależna od niego.  A dla mnie to co innego. Może kiedyś napiszę. 

W każdym razie zostały mi tylko egzaminy wiec się dalej uczę:-)

22 komentarze:

  1. Ucz się ucz, bo nauka to potęgi klucz, a jak zbierzesz kluczy sporo to będziesz woźną ;)
    Ja mam prawko ale i tak jestem uzależniona od męża :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak to moje sztandarowe hasło z 8 klasy podstawówki - tak sobie z kolegą słodziliśmy ;)

      Usuń
  2. Ja mam prawko, ale z jeżdżeniem jestem na bakier.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie mam, ale jak już będę mieć, to muszę jeździć nie mam wyjścia ;)

      Usuń
  3. O proszę! To z całych sił trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ja nie podziękuję, żeby nie zapeszyć ;)

      Usuń
  4. Powodzenia życzę na egzaminie :) I jeżdżenie jest super , przede wszystkim niezależność i zakupy można samemu większe zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Będąc w ciąży zaczęłam prawko. Przerwałam ze względu na przebieg ciąży. Teraz ciężko mi się wziąć za nie znowu. Jakoś tego nie czuje, choć wiem, że muszę je mieć. Trzymam kciuki za Twoje egzaminy!!!;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też "muszę" niż chcę ;)
      Jak sie zdecydujesz, to daj znać, też potrzymam kciuki :)

      Usuń
  6. Powodzenia! Ja zawsze myślałam, że jeżdżenie to nie dla mnie. A na kursie okazało się, że bardzo lubię. Miałam długą przerwę po zdaniu prawka, bo... stłuczka, zaraz potem ciąża - bałam się. Ale potem powoli się przełamałam i dzisiaj bardzo sobie chwalę. Ułatwia pewne sprawy :) Tobie też życzę, żeby okazało się to pomocne i wciągające :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na kursie, też nie lubiłam, chociaż instruktora miałam fantastycznego!
      Dla mnie pomocne będzie bardzo, wiem to, ale jakoś dalej ciężko...

      Usuń
  7. mam tak samo jak Ty, nic mnie nie ciągnie w kierunku jazdy,ale odkąd jestem w ciązy coraz czesciej myślę nad zapisaniem się na kurs :<

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja prawko zrobilam pod koniec czerwca biezacego roku. Podobnie jak Ty nie z milosci do siedzenia za kolkiem a z przymusu. Trafilam na fajny kurs - zupelnie przypadkiem, gdyz sama chcaialm sie przygotowywac do egzaminow (we Wloszech uczeszczanie na kurs nie jest obowiazkowe...dopiero od niedawna obowiazkowe jest wyjezdzenie 6h przed przystapieniem do egzaminu praktycznego)...pierwsze zajecia jednak mnie przekonaly i w rezultacie tego w domu nie musialam sleczec nad ksiazka. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Was w tych Włoszech to wszystko jest inne :) nie tylko kursy prawa jazdy :)

      Usuń
  9. Powodzenia! ja zrobiłam, chociaż do tej pory nie za bardzo lubię jeździć sama samochodem. Za to jakoś wbrew logice skuter uwielbiam ;) Na pewno dodaje to pewności siebie i wiary w swoje możliwości. Uda się, wierzę w Ciebie i Ty na pewno w siebie też!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa skuter - to już sobie w ogóle nie wyobrażam siebie na nim :D
      Wszystkim Wam dziewczyny dziękuję za każde "powodzenia" :*

      Usuń