niedziela, 30 listopada 2014

Kartka według wzoru czyli po sąsiedzku

Aż się dziwię, że ta kartka powstała...
Nie robi się kartek z córką, która jest zainteresowana wszystkim co robisz... a to wszystko jest... krzywe.
Ale z Lilą na kolanach, chcącą koniecznie dostać nożyczki... ech...
Krzywulec do kwadratu.. nie jestem zadowolona ani ani...




środa, 26 listopada 2014

Czytam, lubię, polecam w listopadzie

Poprzedni post(tutaj klik) który był częścią wrześniowego wyzwania u Uli z bloga Sen Mai, bardzo przypadł Wam do gustu. Postanowiłam więc, kontynuować tego typu wpisy co miesiąc.

Wprowadzę jednak kilka zmian, ponieważ chcę się z Wami podzielić nie tylko linkami do blogów, które czytam i Wam polecam, ale również tym, czego słucham w listopadowe wieczory, a czasem i uda mi się obejrzeć.

Czytam, lubię polecam w listopadzie:

Ona ma siłę
Blog, który mnie urzekł stylem i prostotą, do którego wracam co wieczór i czytam, oglądam.
Czytam od początku, czasem coś, co uważam za ciekawe, czytam nawet dwa, trzy razy.
Dawkuję sobie ten blog! Dawkuję sobie emocje, które z niego płyną. Uczę się innego spojrzenia na świat, takiego jak czasem potrzebuję. Spoglądam na Amerykę oczami Iwony. Na życie.
To pierwszy blog, który cytuję mężowi, ba czytam mu posty w całości :)


Słuchamy:
Płyty, którą dopiero poznaję wieczorami, ale kiedy gra... jest pięknie!
Muzyka ciszy. Nic dodać, nic ująć - słuchacze, fani Trójki pewnie znają te audycje Marka Niedźwieckiego z Wielkiego Piątku, kiedy nie ma LP3.
Wiem, że w październiku ukazało się kolejne wydanie, mogłabym ją dostać na przykład pod choinkę, albo na urodziny ;) Muzyka do posiedzenia, do prasowania, do odpoczynku. Polecam!

Oglądałam w tv:
Frankie z piękną rolą Gerarda Butlera. Lubię takie kino. Statyczny obraz, spokój, mam dość mordobicia, walk, a ten film jest przyjemny i ciekawy i niesie ze sobą dużą dawkę emocji. Nie zdradzę Wam fabuły, nie napiszę recenzji :) Napiszę, że polecam!

Ciekawy artykuł napisała  Flow Mum. O miłości, której nie mierzy się mililitrach.
Przeczytajcie, daje do myślenia.











poniedziałek, 24 listopada 2014

Szczegóły

Tak jak i chwile, ważne są dla mnie szczegóły.
Moja pamięć bardzo często właśnie z nich korzysta, kiedy przywołuję wspomnienia, przypominam sobie co, kiedy i jak się zdarzyło.
Pamiętam kolory, kto w co był ubrany, jaka pogoda była za oknem, niejednokrotnie już pisałam, że pamiętam smak, zapach. 
Ale najważniejsze dla mnie to zapamiętane emocje, które łączą chwile w całość.
To takie najważniejsze szczegóły.

wedding day

Lila

jesień gruszki

coffee

Bardzo się cieszę, że po raz kolejny mogłam wziąć udział w wyzwaniu 5 dni do lepszego bloga!
Czekam na kolejny w grudniu :)

sobota, 22 listopada 2014

Kartka z choinką z rafii

Zostałam zaproszona przez Inkę z Klonowej oraz Rudlis do sąsiedzkiego, sobotniego robienia kartek.
To moja pierwsza kartka od ponad dwóch lat.
Jak zawsze - prosto i bez zbędnych dodatków ;)

hand made rafia

A oto zdjęcie choinek, które miały nas zainspirować do stworzenia naszej:



I jeszcze detale:

hand made rafia

rafia hand made

czwartek, 20 listopada 2014

Nauka, nauka...

Nigdy nie przepadałam za uczeniem się, a szło mi zupełnie dobrze. Niespecjalnie lubiłam chodzić do szkoły podstawowej, technikum. A studia to był po prostu zupełnie inny czas.

Teraz, kiedy na razie z pozoru już nic nie muszę, mam czas na to, żeby uczyć się tego co mi pasuje. Przy dziecku trudno otworzyć mi jakąkolwiek inną książkę niż jej. A kiedy śpi ogarniam dom, czasem po prostu siedzę i piję herbatę. 
A jednak w październiku i podczas listopadowych wieczorów z ciężkimi powiekami otwieram małe książeczki z których uczę się zasad ruchu drogowego. Z premedytacją rezygnuję z czytania książek, blogów czy slodkiego lenistwa. A czasem z mycia podłogi; -)
Tematyka zupełnie mi obojętna.  Nic mnie do tego nie ciągnie, ba, zupełnie nie cieszy. Jeżdżenie również. 
Muszę zrobić prawo jazdy, bo męża częściej w domu nie ma, niż jest. On mówi, że już będę zupełnie niezależna od niego.  A dla mnie to co innego. Może kiedyś napiszę. 

W każdym razie zostały mi tylko egzaminy wiec się dalej uczę:-)

środa, 19 listopada 2014

Szydełkowe wykończenie

Dostałam dla Lili kołderkę.
Z  jednej strony krateczka z drugiej różyczki.
Piękna!
Ale czegoś mi w niej brakowało. Nie była kompletna.
Leżała ponad rok w szafie, parę tylko razy wykorzystana.
Praca trwała mozolne dwa tygodnie bo robiłam tylko wieczorami.

Teraz przedstawiam gotową kołdrę z wykończeniem szydełkowym.
Wzór miał być inny, wyszedł jeszcze zupełnie inny.
Ale jestem bardzo zadowolona :)

szydełkowe wykończenie

szydełko

szydełkowe wykończenie

szydełkowe wykończenie

Dzisiejsze wyzwanie u Uli polega na pokazaniu naszych ostatnich prac kreatywnych :)

wtorek, 18 listopada 2014

Lista osobista

Najlepszą muzyką jest cisza.
Ale zabrzmiało, prawda?
Bo jest. Wtedy usłyszysz wszystko inne...

Ale kocham muzykę. Uwielbiam różne tony i brzmienia gitary.
Lubię słuchać głośno ale niekoniecznie na słuchawkach.
Przed urodzeniem Lilki muzyki było u nas bardzo dużo i to różnej.
Oboje z mężem słuchaliśmy często siedząc w jednym pokoju muzyki i musieliśmy wypracować sobie wspólne listy do słuchania przy pracy.

Numerem jeden jest od lat Pink Floyd, Scorpions, Hey, Bartosiewicz, Dąbrowska. Bardzo dużo pojedynczych utworów: Coldplay, Santana, Metallica, REM, Phil Collins, muzyka filmowa, czasem utwory zasłyszane w różnym miejscach publicznych, których szukamy, przesłuchujemy.

Ale moja lista osobista, do pracy, sprzątania, dla relaksu:
Lana Del Rey, Steczkowska (tylko album Daj mi chwilę), Chris de Burgh, Sade, Adele... mam tego tak wiele, że mogłabym wymieniać i wymieniać!

Jak nie ma komputera to oczywiście radio.
Rano Trójka i najczęściej przy kolacji. Zet Chili w aucie.

Wszystko zależy od nastroju i wykonywanej pracy, nie zawsze kreatywnej :)

Dziś Mela, przy pisaniu posta (piosenka tak, teledysk niekoniecznie)



Idę poczytać i posłuchać czego Wy słuchacie :)



poniedziałek, 17 listopada 2014

Byłabym bogata!

Pieniądze.
To nie są rzeczy, o których lubię mówić i pisać.
Ale jeśli spojrzę na nie przez pryzmat na przykład spełniania swoich marzeń?
Zupełnie zmienia perspektywę. ;)

Gdybym miałam 100 000zł byłabym bogata! Nie ma co!
To kwota obłędna i  dla mnie ogromna.

W pierwszej kolejności kupiłabym sobie aparat fotograficzny.
Egoistka ze mnie, bo dodatkowo poszłabym jeszcze na jakiś kurs foto.

A potem zabrałabym moją rodzinę na wakacje.
Najlepiej do Włoch.
I robiłabym im piękne zdjęcia!

Gdyby coś nam zostało, to wtedy reszta do banku.
Muszę mieć jakąś emeryturę!

***
A co zrobią ze swoimi pieniędzmi uczestnicy wyzwania Uli na Blog Sen Mai ?

Zobacz! (klik)

niedziela, 16 listopada 2014

Listopadowy spacer

Listopadzie jesteś piękny. Nawet jeśli pochmurny i deszczowy, jak dzisiaj.
Spacer bez dziecka.
Inny.
Lilka daje mi jednak zupełnie inne spojrzenie na świat.
Na detale i powolność.
Godzina sam na sam z przyrodą.
Odpoczęłam.

jesienny krzak

ogródek działkowy

numer 80

Dzika róża

brzoza

brzozy

nasiono

dzikie pszczoły

wtorek, 11 listopada 2014

Książeczki z drugiej ręki

Oczywiście dziecięce!
Wszystkie kupiłam w czasie, kiedy jeszcze pracowałam i Lili nie było na świecie.
Kupione na wagę w katowickim sh. Za każdym razem leżały w kącie, bo kto przychodzi do sh po książki?
Ja!

Najpierw te, które na razie oglądamy, bo za dużo w nich czytania, 10 sekund na obejrzenie ilustracji wystarczy Lil i następna kartka proszę!

The Tale of Mr. Tod - Beatrix Potter
Dobra, kupiłam ją w ten dzień dla siebie, bo obejrzałam film Miss Potter z Renée Zellweger i się zakochałam: w ilustracjach, w treści, w maleńkich obrazkach! Króliczki uwielbiam i żałuję, że była tylko jedna





An Evening at Alfie's - Shirley Hughes
I tutaj omijamy znów treść o potopie, powodzi i o tym, że leje się woda na głowę. Przyjdzie i na czytanie czas. Lil najbardziej interesują strony dzwiękonaśladowcze, czyli tam gdzie mama udaje kapiące krople deszczu: kap, kap, chlap, chlap. Oglądamy szybko i skutecznie.

Kupiłam oczywiście ze względu na kolorowe ilustracje i ładną kreskę.



Humphrey's bag of book
I mój, nasz hit. Kupiłam bo musiałam mieć, dosłownie za ostatnie 5zł w kieszeni, które przy sobie miałam ;)
Bardzo dobrze zainwestowane 5 zł!
W płóciennej torbie mieszka on - mały słonik! Idealna do noszenia przez małe rączki.
Myślę, że jego cudowne przygody nie wymagają komentarza, popatrzcie!










A Wy?
Kupujecie książki w sh? Macie jakieś ulubione?
Bo ja w tym miesiącu muszę przejść się po nowych sh w Katowicach, których podobno jest teraz mnóstwo i zobaczę, czy gdzieś są książki w asortymencie:)

środa, 5 listopada 2014

Blogowy foch!

Czy to przez złośliwość losu, czy przypadek, a może małe rączki coś nacisnęły - nie wiem, straciłam profil Google+
Do tego nijak się nie mogę dostać do Picasy, żeby dodawać zdjęcia.
Mój kod html strajkuje i trudno coś mu dodać lub zabrać - nic się nie zapisuje.
Po trzech dniach walki z dodatkami na blogspocie w miarę ogarnęłam blogi, które czytam.
Jeśli kogoś straciłam w obserwowanych, kogoś pominęłam w uzupełnianiu mojej listy blogów również w zakładkach na dole bloga- proszę napiszcie, jest Was wiele, a nie chciałabym stracić kontaktu.
Nie wszędzie daję radę napisać komentarz i nie wiem czy to wina przeglądarki, profilu, czy czegoś innego.
Na domiar złego e-maile nie chcą się wysyłać, albo wysyłają się obrzydliwie długo i nie wyświetlają zdjęć. W zeszłym roku, chyba o podobnej porze miałam to samo. Jak samo przyszło tak samo poszło, oby i tym razem było podobnie.

Blogspot strzelił mi focha.
Podobnie jak Lila dziś w parku, na środku alejki:


bo matka kazała wracać do domu ;)


sobota, 1 listopada 2014

Listopadowa nostalgia

W listopadowej nostalgii rok rocznie nachodzi mnie nieuchronność przemijającego czasu.
Nie można go cofnąć ani zatrzymać.
Można tylko przeżyć.
A jak to zrobimy, zależy tylko od nas.

Czas. Kiedyś nawet czytałam o nim książkę, podobno naukową.
Czas to bardzo trudna definicja.

Najbardziej boję się tego, że w miarę upływającego czasu, kiedyś gdy zacznę się starzeć, mogę stanąć przed lustrem i się nie poznać.
Nie, nie fizycznie.
Bo to, że zacznę się zmieniać będzie naturalne.
Ale, że stanę przed tym lustrem i mogę nie pamiętać jak mam na imię, gdzie mieszkam i kim jestem.
Najbardziej boję się, że zapomnę kim są ludzie którzy są i którzy byli.
Że zapomnę co to dobroć i miłość.
I że róża pachnie jak róża i że mi je mąż czasem przynosi.
Zapomnę, że szura tak charakterystycznie kapciami i pociąga alergicznym nosem.
Że zapomnę chwile i chwilki. Momenty dobre i złe, które też są po coś.
Że zapomnę siebie.