niedziela, 12 października 2014

Lila i zwierzęta

Nie wszyscy z Was wiedzą, że mieszkają z nami dwa koty i pies.
Każdy z jakąś historią, przeżyciem, przeszłością (o każdym można napisać osobny post).

Kiedy byłam w 5 miesiącu ciąży, ktoś zapytał mojego męża co robimy z naszym psio-kocim problemem i czy mamy świadomość ogromnego nieszczęścia jakie nastanie po narodzinach dziecka.
Na pewno dziecka nie zaakceptują.
Na pewno koty ją uduszą.
A jeśli nie uduszenie to drapanie.
Pożarcie przez psa.
Zarazki.
Pasożyty.
Toksoplazmoza. 
Sodoma i gomora proszę państwa.

Padło pytanie czy oddamy do schroniska czy szukamy innych domów na własną rękę.
Męża zatkało. Przecież dziecko nic nie zmieni. Nasz pies nadal będzie członkiem rodziny tak jak i koty.

Nie mniej jednak obawy był.

Luna.
Najbardziej o psa. Luna jest fantastyczna, młoda i szalona. Ubóstwia mojego męża. To jej PAN, najlepszy, ukochany, jedyny! O niego jest szalenie zazdrosna i zaborcza.
Ja jestem dla niej, hmm... mogłabym w sumie nie istnieć ;) ale to ja daję jedzenie, więc jednak za miskę mnie lubi skubana.
Kiedy mój brzuch był już widoczny, Luna miała problem z okazywaniem radości. Uwielbia skakać jak się cieszy, a tu trafiała na mój brzuch i stanowcze "delikatnie, nie wolno". Skończyły się też poranne, radosne skakanki po łóżku z mojej strony. Męża nadal obskakiwała i szalała.

Teodor i Czarna (bardziej znana pod pseudonimem: Kota)
Zarówno koty jak i pies towarzyszyły podczas przygotowania Lilkowego pokoju. Nowe zapachy mebli, ubranek, pościeli. Przygotowane łóżeczko niejednokrotnie gościło Teodora, który sprawdzał materac przechadzając się po nim, o dziwo, nie miał ochoty na nim spać. Kota sprawę olewała, interesowała ją tylko najwyższa półka w szafie.
Koty spały ze mną często podczas mojego przymusowego leżenia ciążowego. Kota często kładła się pod kocem i przytulała do brzucha, Teo podobnie, z czasem jednak przeszkadzały im Lilkowe kopniaki.


Kota i Teodor zwiedzają pokój Lilki

Przygotowania do powrotu do domu
Po porodzie rano, kazałam położyć Lilkę u mnie na łóżku i dodatkowo trochę opatulić ją tetrową pieluchą, chciałam, żeby został na niej nowy dla czworonogów zapach. Wieczorem Mąż zawiózł zawiniątko do domu, położył tetrę i zaraz zjawiły się koty. Trochę pospacerowały, powąchały, poocierały się i sprawę olały. Pies powąchał, popatrzył i poszedł w ślady kotów. I tak przez cały weekend wąchały różne części garderoby Lilki.

Powrót do domu
Najpierw przywitałam się z psem. Nie było mnie trzy dni, więc tęsknota była widoczna gołym okiem, szaleństwom nie było końca! Kiedy się wyszalała i ją wygłaskałam mąż przyniósł Lilkę w nosidełku. Pies podszedł do niej, zamachał ogonem i mogę Wam powiedzieć, że morda jej się do Lilki śmiała ;)
Koty były mniej odważne, oba lekko zjeżone, bardzo ostrożnie ją obwąchały i uciekły.

Pierwszy płacz i łóżeczko
Zgromadził całą zwierzęcą familię przy łóżeczku. Łapy sobie prawie połamali jak biegli po schodach!
Koty obejrzały i postąpiły standardowo: olały całą sprawę.
Luna została przy łóżeczku i zaczęło się jej wielkie czuwanie przy dziecku. Właściwie przez większość czasu była z nami w pokoju.
Teodor parę razy spał w łóżeczku z Lilą. Nigdy jej nie dotykał, zawsze czujny i obok niej.
Kota wybrała spanie na przewijaku.



Bywały i takie obrazki

Goście
Każdy gość, który przyszedł do Lilki, był w pierwszej kolejności prowadzony przez Lunę do jej pokoju. Obchodziła łóżeczko i spoglądała na gościa. Nie szczekała, nie była agresywna.

Fifi
Miejsce Teodora, który wrócił do mojej mamy zajęła nasza tymczasowiczka Fili, kotka o trzech nogach. O niej sklecę osobny post. Dorosła dwu letnia szylkretka, którą Lila pokochała całym sercem. A ona ma bardzo dużo cierpliwości dla Lilki.

Z Fifką

Ewolucja i rewolucja
przyszła z czasem. Raczkowanie i chodzenie.
Koty były i są bardzo cierpliwe. Dają się pogłaskać, pocałować, o zgrozo pociągnąć za ogon, łapę itp.
Uczymy, że nie wolno mocno ściskać, nosić, tarmosić, bić. 
Pokazujemy jak sie bawić: tasiemką, sznurkiem, filcowymi kulkami (pod naszym czujnym okiem).
Czasem nie ingerujemy w zabawę z kotami. Pozwalamy kotu na to, aby poprychał, zamiałczał, pokazał pazury. Lila  musi wiedzieć, że pewne jej zachowania nie są tolerowane przez kota i że kot również wydaje dźwięki inne niż mruczenie i miałczenie.
Pies toleruje Lilkę, cieszy się, towarzyszy jej w przemieszczaniu się po domu, jednak kontaktu oko w oko stara się unikać. Da się pogłaskać, ale większe pieszczoty sobie odpuszcza i ucieka. Bywa zazdrosna, szczególnie kiedy mąż bawi się w łaskotki z Lilą, wtedy szczeka ale radośnie, pokazuje, że broni dziecka, czasem odciąga męża od dziecka łapiąc za ubranie.
Jest jeszcze kwestia zwierzęcego jedzenia. Lila spróbowała raz psich chrupek, nie smakowało i po sprawie. Kocie jedzenie ją fascynuje, więc jest przed nią schowane. W wodzie próbuje myć sobie twarz, więc mamy miski z wodą poza zasięgiem dziecka, a w zasięgu zwierząt.

Moje ulubione: dziewczyny oglądają jak wiatr rusza liśćmi orzecha ;) 

Profilaktyka
Weterynarz, szczepienia, odrobaczanie, sprzątanie kuwety w rękawiczkach, mycie rąk - to przy zwierzętach priorytety, o których nie można zapomnieć.

***
Post na ten temat miałam napisać już dawno, jednak pytanie od keepmymoments zmobilizowało bardziej :)

Jeśli macie jakieś pytania, wątpliwości bądź coś Wam się nasunęło podczas czytania, piszcie śmiało w komentarzach. Wiem również, że post jest napisany bardzo ogólnie, ale nie wiem co jeszcze może Was interesować lub ciekawić, starałam się temat ogarnąć cały i zwięźle.
Nie jestem ekspertem od spraw dziecko - zwierz ale chętnie odpowiem lub pomogę :)
Jak widzicie, nie jestem zwolenniczką pozbywania się zwierząt z domu, kiedy rodzi się dziecko, bo wszystko da się pogodzić :) 

6 komentarzy:

  1. Wszystko zalezy od zwierzaka, myśmy wzięli do domu pierwszego psa jak Dasiek był mały ze schroniska, chcieliśmy szczeniaka, który nie byłby agresywny, okazało się, że jednak był i rzucał się synowi do szyi z zebami. Nastepnym gościem był kociak dopóki Niuniek nie raczkował wprost idealne zwierzę, nie mogłam złego słowa powiedzieć o nim, a gdy młody zaczał raczkować, a raczej czołgać się kot skakał z pazurami na jego głowę i tylko wyczaił moment aż się odwracaliśmy. Moja koleżanka której dzieci wychowały się wśród trzech kotów była zszokowana jego zachowaniem. Teraz choć walczę z frodem o terytorium szkodnik strasznie kocha dzieci więc mam nadzieję, że wreszcie trafiliśmy na odpowiedniego psa, zobaczymy jak zareaguje gdy kiedyś pojawi się nastepne dziecko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, nie chcę generalizować, bez takich ;)
      Wiem, zdaję sobie sprawę, że pies psu nie równy i kot również.
      Różne są i charakterne.
      Frodo jest mądry, pokocha :)

      Usuń
  2. U nas zwierzaki pojawiły się po tym jak urodził się syn, ale nie wyobrażam sobie oddać kochanych zwierzaków z uwagi na ciążę bez innego, racjonalnego powodu. Co innego, gdy jest taka potrzeba, np. agresja. My takiego kotka oddaliśmy na wieś i jest tam szczęśliwszy niż w bloku. Wyszaleje się na łąkach, a w domu skakał na ludzi. Teraz mamy dwa futerka, które są członkami rodziny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też sobie nie wyobrażam, ale życie jest niestety okrutne i znam takie osoby, które w pierwszym lepszym momencie, który tylko był możliwy oddawały zwierzęta, pod byle pretekstem. Są też behawioryści, psi psychologowie, ludzie, którzy chętnie, czasem za darmo pomogą :)

      Usuń
  3. Ja mam pieska i nigdy przenigdy bym go nie oddała, odrzuciała tylko z powodu ciąży.
    Długo zajęło zanim moja suczka zaakceptowała nowego członka rodziny, no ale w końcu sie to udało.

    zzyciawyciete.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie potrzebowała więcej czasu :)

      Usuń