.post blockquote { font-size: 20px; margin-bottom: 20px; line-height: 1.65em; font-weight: 300; padding: 20px 20px 20px 50px; color: #fff; font-family:Georgia; background: #77818d url(http://1.bp.blogspot.com/-rF0Te6xJ--8/VavkUYXc64I/AAAAAAAAHCI/SyxWvM2NYa4/s1600/cytat-4a.png) no-repeat 20px 0px; text-align:center; }

piątek, 25 kwietnia 2014

Od początku cz. 3 ( nie ostatnia)

19 mm dzieli mnie od wcześniejszego porodu.
Jest za mała, za chuda, na wszystko za wcześnie.

Mam wybór: leżeć w domu albo w szpitalu.
Mała Pani Dorotka sugeruje - dom. Zero wstawania, chodzenia, wysiłku.
Moja perspektywa się zmienia. Łóżko, kuchnia, łazienka, łóżko...

...

Codziennie, pokonuję 15 schodów i jestem na piętrze.
Mam zadyszkę.
Jem śniadanie. Potem leki.
Tylko 6 tabletek na śniadanie.
Na obiad i kolację.
Jedna przyprawia o zawrót głowy.
Druga - poprawia wszystko i świat wraca do normy.
Krew transportuje dziecku składniki odżywcze.
Przybiera na wadze i ma długie, chude nogi.

...

W grudniu kupiłam z rodzicami łóżeczko.
Mam czapeczkę i jeden bodziak.
Nie zdążyłam kupić reszty.
Bardzo chciałam.
Zakupy przez internet nie dają mi satysfakcji.

Mama przynosi ubranka, pieluchy, pościel.
Oglądam, przeglądam. Chowam.
Mam ich tak wiele, że dzielę się nimi z kimś, kto nie ma nic, tylko swoje dzieci.
I miłość.

Wyprawka.
Lista zakupów spisana na kartkach.
W e-mailach i sms-ach tłumaczę mężowi jak i co ma kupić, przywieźć, wybrać.
Mąż wieczorami maluje pokój. Chyba zajmuje mu to całe wieki.

...

Cały czas jestem sama.
Wszyscy pracują, studiują, uczą się.
Obracam się z boku na bok póki jeszcze mogę.
Wsłuchuję się w odgłosy domu.
Czytam, zasypiam, oglądam seriale, zasypiam, jem, śpię.
Moje życie składa się z nieustannego snu.

...

Kwarantanna.
Mąż na piętrze. Ja w sypialni.
Mamy grypę.
Kaszel, gorączka, ból gardła - odebrało mi mowę zupełnie.
Antybiotyk i zmartwienia.

Mąż kupuje najładniejszy wózek jaki widziałam.
Jestem dumna, wzruszona i śpiąca.

...

Brzuch mi urósł.
Nie z dnia na dzień, ale przez te wszystkie miesiące teraz najbardziej.
Mąż mi codziennie pomaga.
Myje, ubiera.
Nie mogę się schylać, nie dam rady siadać.
Leki zatkały wszystko co miało boleć. Nie wiem co to skurcze łydek, brzucha.
Zarzekam się, że nie pojadę wcześniej do szpitala, nim odejdą mi wody.

Kupił pościel i przewijak.
Zwykłe, proste.
Piękne.

...

Jest mi smutno. Bardzo.
Z samotnej perspektywy mojego łóżkowego świata - zobojętniałam.
Cieszy mnie Lilka. Jej codziennie pobudki. Rozciąganie się w brzuchu i czkawki.
Myślę, że ona nie sypia wcale. O każdej porze ruszają się jej nogi i łaskocze mnie rączkami.
Co tydzień na USG - wiem gdzie jest i jak się porusza.

...

11 milimetrów.

...

Lubi muzykę. Mąż ma zakaz puszczania na głos, bo nie mogę uspokoić brzucha.
Nie mogę jej głaskać, smarować się oliwką, dotykać.

...

Nie umiem jej sobie wyobrazić.
Nie mam oczekiwań.
Nie wyobrażam sobie porodu.
Nie myślę o tym.

...

9 milimetrów
Co za adrenalina!

...

7 milimetrów

Jest pani niesamowita!
36 tydzień.
Może się rodzić kiedy chce.
Ale już jej się nie chce ;)

...

3 milimetry

To jeszcze pani nie urodziła?! - Krzyczy do mnie na korytarzu w przychodni.
Szyjka jak firanka, cienka i porwana na strzępy ale się trzyma!
Ile jeszcze wytrzyma?

...

Wielkanoc.
Cisza Wielkiego Tygodnia.
Jestem smutnym człowiekiem (Mała Mi - ja też!!) bo lubię Wielki Tydzień.
Jest dla mnie ważny.
Znów się o nią modlę, żeby była zdrowa.

...

Mieszkamy tu już rok.
Nie lubię tutaj być, najbardziej sama.

...

Nie śpię cała noc.
Czuję, że już nie dam rady nieść mojego - jej ciężaru...
Czas zlewa się w jedno.
Od stycznia do kwietnia - nie wiem jaki jest dzień, data, godzina.


c.d.n.

19 komentarzy:

  1. Skąd ja znam te lęki, te uczucia, te samotnosć.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie ogromne i straszne.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Nie wszystko zawsze wesołe, śmieszne. Smutek był częścią tego czasu.

      Usuń
  3. Oj znam to uczucie. I choć tyle cudownego przyniosło to mrozi mnie na myśl o tym samotnych, monotonnych dni pełnych oczekiwania.
    Czekam na c.d. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ojej.... jak pomyślę, że dla mnie to dopiero początek oczekiwania.... ah

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej, sporo przeszłyście. Współczuję. A co dokładnie z tą szyjką było? No i super, po prostu fantastycznie, że dotrwałyście do końca. A wiesz, że zazwyczaj tak jest? Te maluszki, którym się w pewnym momencie za bardzo spieszyło, potem bywają nawet przenoszone :)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szyjka się skracała. I to tak z niczego i w sumie nagle, przy moim super samopoczuciu - bo nie czułam, żeby działo się coś złego.
      Lila urodziła się idealnie - w dniu przewidzianego terminu ;)

      Usuń
    2. O! To się chyba rzadko zdarza, żeby aż tak idealnie trafić w wyznaczony dzień :) Jesteście wyjątkowe, wiecie?
      Tak myślałam, że chodzi o skracanie szyjki, ale przeraziło mnie to sformułowanie: "szyjka jak firanka"... Uff, dobrze, że wszystko tak się potoczyło!

      Usuń
    3. Spoko, dałyśmy radę a żeby było śmiesznie - to resztę napiszę w poście jutro ;)
      Bo ja sobie porodu jak nie wyobrażałam, tak nadal nie wiem, jak to się stało - tak jak się nam stało ;) I wyjątkowość nasza jeszcze bardziej wzrosła ;)
      Szyjka jak firanka, bo taka cienka była skubana i już porwana, a ja dalej i uparcie nie rodziłam ;) a miałam ;) w sumie to tylko do końca nie miałam rozwarcia - więc to nas ratowało :)

      Usuń
  6. Przepięknie napisałaś! Jezu... mnie też to czeka...
    Dobrze to określiłaś - to adrenalina, zwłaszcza przy końcu. Moje kolejne badanie jest 13. Mam nadzieję, że też wytrzymamy do tego tygodnia - w zasadzie nie biorę nic innego pod uwagę:)

    Ważne że powyższa historia skończyła się szczęśliwie ;) Zapomni się szybko ten ból i niedogodności - tylko te posty będą nam to przypominać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adrenalina jest, a nie możesz sobie na nią do końca pozwolić ;)
      Skończyła się dobrze i jutro mam nadzieję, napiszę jak :)

      Usuń
  7. I u mnie szyjka sie skracala. Nic nie czulam. Zylam w blogiej nieswiadomosci. Na kontroli u ginekologa wyszlo, ze zostalo mi jedynie 13 mm szyjki - godzine pozniej lezalam na oddziale, po zastrzyku sterydowym na pluca malego i pod kroplowka hamujaca skurcze (jakie skurczde, ja nic nie czuje). Nawet test mi zrobili i wyszlo, ze przez najblizszy tydzien nie urodze bo czegos tam jeszcze nie wytwarzam...a tu niespodzianka. A syn uparty, mial wszytsko w nosie i wyszedl oficjalnie w 28+5!! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tutaj ze mną jesteś :)