.post blockquote { font-size: 20px; margin-bottom: 20px; line-height: 1.65em; font-weight: 300; padding: 20px 20px 20px 50px; color: #fff; font-family:Georgia; background: #77818d url(http://1.bp.blogspot.com/-rF0Te6xJ--8/VavkUYXc64I/AAAAAAAAHCI/SyxWvM2NYa4/s1600/cytat-4a.png) no-repeat 20px 0px; text-align:center; }

sobota, 8 marca 2014

Od początku cz. 2 (wrzesień-grudzień 2012)

2 cm człowieka pod sercem wywraca do góry nogami wszystko.
Życie. Moje. Nasze.

***

Węch. Odnoszę wrażenie, że czuję wszystko z potrójną siłą. Gdyby jeszcze zapachy były przyjemne... ale nie. Codziennie rano zastanawiam się dlaczego mój dezodorant tak śmierdzi i jak mogłam go kupić. Nie używam perfum
Proszek śmierdzi. Herbata. Mleko. Chleb. Wędlina.
Jem tylko biały ser ze śmietaną. I pomidory.
Zrzuciłam 3 kg. Wyglądam lepiej niż przed ciążą.
Nie dam rady robić zakupów. Odrzuca mnie na samą myśl, że w sklepie/na targu/we własnej lodówce - jest jedzenie.
Z całego tego galimatiasu chciałabym się zaprzyjaźnić z toaletą. W sensie i za przeproszeniem, żeby mnie zemdliło raz i dobrze i żeby dać sobie upust.
A tu tylko mdli i mdli albo śmierdzi.
Nie jest dobrze mi.

***

Na USG oglądam mały aparacik, którego serce bije 120 razy na minutę.
To jest ten moment, który uświadamia mi jak "nie ogarniam świata".
Nie słyszę bicia serca, bo aparat pani doktor jest stary i słaby. Więcej do niej już nie idę.
Patrzę i patrzę. Chyba mogę tak bez końca.

***

Pierwsze badanie USG prenatalne.
W poczekalni same "ciężarówki".
Jestem najmłodszą pacjentką w ciąży mojej nowej pani doktor. Jak to brzmi przy moich 27 latach...

Leżę. Oglądamy sobie we trójkę małego człowieka. Mała pani Dorotka mierzy, waży  (szok, szok - jaka technika!), koloruje wnętrze mojego brzucha (to wody, to nerwy, to coś tam jeszcze!)
Mówi, że wszystko jest ok.
Mówi, że to może być dziewczynka.

***


W październiku jest tak ładnie...
Odbieram wyniki.
Toksoplazmoza dodatnia.
Byłabym zdziwiona, gdyby była ujemna, wszak mamy koty. I mama ma koty. I ciocia - ma koty.

Kłują mnie znów, bo trzeba dodatkowe badania, na przeciwciała.
Czas oczekiwania na wynik = 3 tygodnie. Obawiam się, że dostanę przez ten czas kociokwiku.
Pierwsze ruchy. Jakby jakaś cząstka mnie (?) oderwała się w brzuchu i pływała.
Już wiem - chyba tak się czują kosmonauci na stacji kosmicznej.
Lilka jestem dla Ciebie całym Kosmosem.

***

Listopad.
Powoli mam problem z zapięciem moich najszerszych spodni.
Trzeba uzupełnić garderobę.
Skromnie:  3 pary legginsów, 3 koszulki, parę swetrów (dzięki mamo za znajomą z gór!), załapałam się nawet na płaszcz ciążowy, ale to dopiero na zimę. Stop. Zima niebawem - czy ja się do tego czasu i w co pomieszczę?

Wynik z toxo awidności - wysoki.
Omija mnie antybiotyk. Radocha :)

Mała pani Dorotka nadal podtrzymuje zdanie, że dziecko jest dziewczynką.

Lilka. Lila. Liliana czy Lilianna? Ot, zagwozdka.



***
Grudzień
Piję - sikam.
Nie piję - też sikam.
Jaką pojemność ma pęcherz ciężarnej?
Jak bardzo się skurczył?

Przed świętami idziemy na USG. Lila pokazuje nam język i obraca się urażona.
Gwiazdą nie będzie - mówi Mała pani Dorotka i próbuje nagrać nam filmik.
8 minut z czego 20 sekund widzimy ją z profilu... potem same plecy.


183 pierniczki zrobiłam i padłam.
Wigilia. Pysznie. Jestem zmęczona.
Święta.
Nasza najbliższa rodzina to 13 osób. Odwiedzają nas wszyscy, po raz pierwszy w miejscu gdzie mieszkamy od kwietnia. "Nasz dom" nadal nie przechodzi mi przez gardło. "Mój" byłby inny".
Kochana Rodzino! Dzięki, że byliście! Było super! Na drugi dzień spałam prawie do południa - taka byłam zmęczona! Ale szczęśliwa.

Sylwester.
Mówią, że nowe perspektywy, że będzie lepszy itp. Jak co roku, po fajerwerkach nic się nie zmienia. Ta sama ulica co przed północą. To samo wszystko. Aha, cudem obudziłam się przed północą.
Potem poszłam znowu spać ;)


c.d.n. niebawem :)


15 komentarzy:

  1. No to czekam na ciąg dalszy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, ja również czekam na ciąg dalszy - piszesz niesamowicie ;) Jestem już Twoją stałą bywalczynią.. To co na tą chwilę moge dodać to to, że imię Lila jest przepiękne!! Jestem ciekawa rozwoju wydarzeń zdecydowanie... Ściskam i czekam na więcej. MG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuje :)
      I dalsze wydarzenia będą opisane na dniach :)

      Usuń
    2. Czekamy Kochana... Oby powstał jak najszybciej.

      Usuń
  3. Opisane w niesamowity sposób. :) niby słow niewiele, ale ile w tym emocji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne! Niewiarygodne jak za pomocą słów można tak "malowniczo" ująć okres ciąży i nie tylko :) Dodaje bloga do sekcji "ulubione" :)
    zapraszam do siebie : m2czylimlodamama.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie to napisałaś. Muszę chyba też coś tam skrobnąć o moich ciążach, bo o ile z Lilą to jeszcze wszystko świeże, to z Elizką może ulec zapomnieniu.
    O tak, ja też wolałabym sobie rzygnąć raz a dobrze, niż 4miesiące czuć mdłości non stop-paskudne, co?
    No i zapachy- masakra! Przestałam używać perfum, a lodówkę mył tylko Marcin, a ja wtedy leżałam zamknięta w innym pokoju, a i tak mnie rwało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta pisz :) ja czekam z niecierpliwością.
      Mdłości są w ogóle paskudne... ;)

      Usuń
  6. Świetnie napisane, przeczytałam wszystko jednym tchem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie wiem co to mdłości w ciąży.Za to dobrze poznałam zgagę.Aż za dobrze.Tfu!
    Czekam na ciąg dalszy opowiadanka ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. świetnie się czyta, odrazu przeczytałam częś pierwszą i czekam na c.d :))

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tutaj ze mną jesteś :)