.post blockquote { font-size: 20px; margin-bottom: 20px; line-height: 1.65em; font-weight: 300; padding: 20px 20px 20px 50px; color: #fff; font-family:Georgia; background: #77818d url(http://1.bp.blogspot.com/-rF0Te6xJ--8/VavkUYXc64I/AAAAAAAAHCI/SyxWvM2NYa4/s1600/cytat-4a.png) no-repeat 20px 0px; text-align:center; }

poniedziałek, 24 marca 2014

Mamo, bądź kobieca - Tydzień 2.

- Mama pracuje nad swoją sylwetką - 

1.
Zaczęłam w sobotę. Miało być do południa, ale Lila zasneła. Nie miałam serca jej odnieść do łózeczka... 
Ok. 13 poszłam na całość z Niebieskoszarą.
Powtórzyłam zestaw ćwiczeń dwa razy. Jestem początkująca - to mnie usprawiedliwia i to, że potem zrobiłam Chodakowską.  S-K-A-L-P-E-L 
Przyznaję, że robię do końca, bo to nie pierwszy raz. 
Problemy są 2:
-żeby robić codziennie,
-żeby nie bolało mnie kolano.

2.
Niebieskoszara nadal mnie rozgrzewa.
Chodakowska reaktywuje paskudny ból w kolanie. 
Nie pomaga nawet to, że jest ze mnie dumna, że dotrwałam do końca.

3.
Szukam alternatywy dla Ewki. Sorry, ale kolano ma być zdrowe.
Do codziennych, co raz to dłuższych spacerów dokładam Mel -B. - najpierw trening brzucha.
Mel B męczy mnie bardziej niż Ewka, przypuszczam, że ma na to wpływ butelka wody z którą ćwiczę
i Lilka, która właśnie w tym momencie też ją chce. 

4.
Chętnie wypożyczę Ewce, albo Mel B Lilkę, jako balast do ćwiczeń.
Jest dobra na wszystko.
Na brzuch.
Ręcę.
Pośladki.
Na trening szarych komórek też.
Zrasza mą umęczoną twarz swoim pluciem dołączając radość z tego, że matka ćwiczy.

Walka o flaszkę z wodą. Z elementami judo.

5.
Już 5 dzień mam ustalony rytm.
Jak dla mnie sukces.
Po południu z chęcią czekam aż rozgrzeję się treningiem Niebieskoszarej, żeby potem okiełznać brzuch
z Mel B. Dodałam sobie jeszcze trening ABS
Nadal toczymy z Lilą bój o flaszkę. 

6.
A gdyby tak dodać do tego jeszcze trening pośladków?

7.
Siedem dni w ciągu.
Powiedzmy sobie szczerze, że nie zawsze mam czas, chęci i inne takie. Ale przebieram się w dres, biorę moją najbardziej posiekaną kocimy pazurami starą matę i staram się ćwiczyć. Lila zjawia się już na macie tak naturalnie, że niektóre ćwiczenia bez niej już nie wchodzą w rachubę.

Mama robi codziennie tak!


8.
Nie napiszę Wam, że schudłam, że spodnie mi z tyłka spadają albo, że ważę mniej - nie mam w domu wagi ;)
Napiszę Wam, że czuję się lepiej w obliczu spełnianych codziennie obowiązków, zakładania dresu i tego, że ćwiczę i chodzę na spacery (a chodzę codziennie jak tylko nie ma śniegu po uda, wody do kostki i -10)
i trochę inaczej jem - bardziej regularnie. I dużo więcej piję. Po ośmiu dniach mam nawyk wciągania brzucha (ach, ta Chodakowska!, coś mi z niej zostało...), nie ociągam się na schodach, tylko maszeruję bez gadania, co to jest 15 schodów... nie mam zadyszki! I mam ochotę na więcej :) Wyrobiłam sobie wieczorny NAWYK i jeżeli przestanę karmić Lilę piersią, to chciałabym jeszcze dodać do tego dietę. Czas pokaże.
Motywacja jest, siła jest, checi są. Idzie wiosna, trzeba być nie tylko mamą ale i kobietą :)


***

Drogie Mamy jeśli chcecie się przyłączyć do projektu, to zapraszamy Was TUTAJ!
A TUTAJ możecie poznać inne uczestniczki wyzwania i poczytać jak to u nich wygląda.
Polecam!


11 komentarzy:

  1. Mia! Błagam! I Ty też przeciwko mnie? Kurna, czy wszystkie Kobiety już ćwiczą, poza mną rzecz jasna? Powodzenia i wytrwałości.
    Ps. Ja mam bóle obu kolan, jakie byś mi ćwiczenia polecała? Bo takich co obciążają kolana to na bank nie zrobię, prędzej umrę z bólu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za bardzo Cię lubię :P
      Zaraz napiszę u Ciebie, co i jak :D

      Dziękuję, przyda się, bo cel określiłam :)

      Usuń
  2. Super i brawo, co za determinacja! Ja mam dzisiaj dzień lenia i nie zrobiłam absolutnie nic poza zjedzeniem połowy tabliczki czekolady (ale z każdą kostką myślałam że to ostatnia i odkładałam czekoladę grzecznie do lodówki, a później kursowałam po kolejną kostkę między kanapą a lodówką - czy to się liczy jako wysiłek fizyczny?) ale oczywiście od jutra postanawiam poprawę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. super, gratuluję wytrwałości! :) Nie dość, że musisz się gimnatykować z trenerkami, to jeszcze musisz się nagimnastykować, żeby Lilka dała Ci się....gimnastykować :D dobra jesteś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) staram się nie dać i wytrzymać :D

      Usuń
  4. Masz rację Kochana - ćwiczenia na pewno dobrze Ci zrobią. Ja nie mogę doczekać się aż sama sobie troszeczkę pobiegam, wyskoczę na siłownię bądź wykonam inne jakieś gwałtowne ruchy! :) Sport daje niesamowitą satysfakcję!

    Życzę powodzenia i wytrwałości :) MG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Wysiłek fizyczny dobrze mi robi na szare komórki :)

      Usuń
  5. Małymi kroczkami do celu :) Powodzenia! ;]

    OdpowiedzUsuń
  6. Najważniejsze, że czujesz się lepiej no i że dziecku się podoba ;)
    Powodzenia w utrzymaniu chęci i motywacji :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tutaj ze mną jesteś :)