.post blockquote { font-size: 20px; margin-bottom: 20px; line-height: 1.65em; font-weight: 300; padding: 20px 20px 20px 50px; color: #fff; font-family:Georgia; background: #77818d url(http://1.bp.blogspot.com/-rF0Te6xJ--8/VavkUYXc64I/AAAAAAAAHCI/SyxWvM2NYa4/s1600/cytat-4a.png) no-repeat 20px 0px; text-align:center; }

piątek, 14 marca 2014

Mamo, bądź kobieca - Tydzień 1.

- Mama odpuszcza zbędne obowiązki -

Można zrobić listę obowiązków. Codziennych. Rutynowych.
O, taką:
- prasowanie,
- pranie,
- zamiatanie i odkurzanie,
- przygotowanie obiadu,
- mycie naczyń,
- mycie/sprzątanie kuwety
- i inne, których może być dużo!

To wyżej, to czynności, bez których dzień uważam za stracony...
Oczywiście, żartowałam! Chętnie obejdę się przez jeden, dwa, może trzy dni - bez paru tych czynności.

PRANIE. Codziennie. Pralka to cudowna zdobycz cywilizacyjna! Ja - relaks. Ona pierze. Wycwaniłam się. Albo inaczej - zainteresowałam się niepozornym klawiszem i oto efekt! Wieczorem ładuję, programuję,
a rano, o 5 pralka sama rusza! Mam dodatkową godzinę spania Lili i mnie. Pralka nas usypia.
Przypuszczam, że śni jej się morze i wiatr. Tak dobrze nam się śpi, a potem szeptem opowiadamy sobie sny.

Nie ma nas w domu prawie codziennie. Taaaaka pogoda sprzyja spacerom. Długim. Nic to, że po każdym powrocie trzeba pranie zebrać i gdzieś ułożyć, bo przez parę dni ODPUSZCZAM PRASOWANIE. Jest zbyt ciepło, żeby włączyć żelazko, zbyt pięknie grzeje słońce! A przy każdym złożonym ze sznurka ubraniu, rośnie kupa prania. Dobrze, że pięknie pachnącego!

Są dwa koty i jeden pies. I buła kłaków z tego towarzystwa. Oczywiste jest, że ZAMIATAM codziennie, nie odpuszczę bo kłaki można zjeść, można wsadzić do nosa, można poczęstować nimi mamę. Można szczęśliwie się bawić i mieć ogromną radochę! Kłaki zamiatam, myję podłogę. Ale nie ODKURZAM. Odkurzy mąż. Przed nim 150 metrów kwadratowych zabawy odkurzaczem. Kondycha na maraton!
A my sobie teraz poczytamy książeczkę, parę minut dłużej!

Obiadek. "Jest zupka?" Pyta mąż. "Jest." Na dwa dni! Hahaha! Udało się! Jest nawet drugie a'la podwieczorek.
Zupa postawiona zaraz po śniadaniu. Rosół. Jak się znudzi po dwóch dniach, a coś zostanie, przerobimy na pomidorową. Na drugie ryż z malinowym koktajlem. Szybko i smacznie. Resztka ryżu i mięso z zupy to danie na następny dzień, żeby było urozmaicone dodam warzywa na patelnię z koperkiem.
Bez stania przy garach!
Uszy nam się trzęsły i było pyszne.

Nie lubię MYCIA NACZYŃ. Szukam podobieństwa do Agaty Chistie, która najlepsze pomysły miewała podczas tego zajęcia; jest tak beznadziejnie, że chce się kogoś zamordować - często po myciu naczyń piszę posty na blogu ale nikogo jeszcze nie morduję. (Dzięki Szymon!)
Nie mam miejsca na zmywarkę w mikro kuchni. Dwa dni nie myję naczyń i wieczorem się nad nimi lituję. Ale nie przeczę, fajnie, że sobie tak leżały i odpoczywały. Ja byłam znów na spacerze dłużej z Lilą! I napisałam posta - nadal bez ofiar ;)

KUWETA. Milczenie. Kurtyna. Oklaski.
Męża nie ma cały tydzień, kuwetę myję ja. Żwir wyrzucam ja. Dwie pary oczu nadzorują. Zawsze.
Gdybym nie posprzątała to by się obraziły. Nic tak nie boli jak obrażone koty. Serio.

Można nie robić listy. Można po prostu odpuścić różne zbędne czyności "na żywca". Przez chwilę nie zastanawiać się, co mam jeszcze zrobić? I czy muszę robić to szybko, żeby zająć się dzieckiem. Spontanicznie. Jak nie zaniesiesz tego swetra na miejsce teraz, tylko za pół godziny, to nic się niestanie. Wypij herbatę spokojnie, przeczytaj codziennie jedną stronę książki. Daj sobie chwilę wytchnienia.

Tydzień pierwszy projektu "Mamo, bądź kobieca - Mama odpuszcza zbędne obowiązki" uważam za zrealizowany.

Jeśli macie ochotę się przyłączyć to możecie to zrobić tutaj.

Pamiętajcie, matka też człowiek i zróbcie coś przyjemnego dla siebie!

10 komentarzy:

  1. ja codziennie ograniczam się do minimum, a większe rzeczy robimy razem najczęściej w weekendy :) trzeba sobie upraszczać życie, zeby nie polegało tylko na codziennych domowych obowiązkach:))
    fajnie to opisałaś, a przy obrażonych kotach się uśmiałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas to różnie. Nauczyłam się odpuszczać, zajęło mi to trochę :)
      Serio, obrażone koty są straszne :D

      Usuń
  2. Właśnie poczułam smak bycia żoną, matką i kochanką :) na razie jestem tylko kobietą cieżarną która jeśli ma ochotę to robi, jeśli nie - wysługuje się mężem. Jesteśmy od sierpnia po ślubie a od września/października jestem w ciąży. Od początku zagrożonej więc mąż już chyba przywykł do tego, że wiele rzeczy będzie musiał robić jeszcze długo sam. Odpowiada mi to - niech się przyzwyczaja do tego, że nie tylko do kobiety obowiązków należy mycie okien, odkurzanie i zmywanie - a pranie zwłaszcza ;) Świetnie mu to wychodzi, robi to tak szybko, że ja przy nim czuję się aż głupio... Ciekawa jestem, jak zmieni się ten tryb po porodzie, czy będzie oczekiwał, że od razu wrócę do garów i życia 'kury domowej'. Kiedyś miałam wrażenie, że tego właśnie oczekuje od żony, ale skoro ja również po rocznym urlopie macierzyńskim wracam do pracy, to sorry - ale obowiązki dzielimy po połowie z większym naciskiem na niego bo to on właśnie ma więcej wolnego w swoim zawodzie niż ja :)

    Zapraszam do siebie - MG.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówię Ci, nie wrócisz tak rach ciach do garów :D

      Usuń
    2. Kochana nawet nie zamierzam - chociaż ostatnio mam do tego power ! ;)

      Usuń
  3. Ja to mam na co dzień - uwielbiam się wysługiwać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hehe, pokładałam się ze śmiechu z niektórych tekstów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) to komplement, miało być z przymrużeniem oka :D

      Usuń

Cieszę się, że tutaj ze mną jesteś :)