środa, 29 stycznia 2014

Zimowo

Od ponad tygodnia nie byłyśmy na dworze.
Najpierw był mróz, a potem przywlekł się nie wiadomo skąd kaszel. Typ gruźliczy. Zdecydowanie
w decybelach wygrywam z Lil. 

Spadł śnieg. Cztery, może gdzieś nawiało pięć centymetrów. Mówią w radio, że to zima, z perspektywy naszych okien twierdzimy, że szału nie ma.

Palimy w domu w piecu. Załóżmy, że wszędzie mamy ciepło, a przynajmniej tam, gdzie wędrujemy z Lilą. Tak, dom mamy duży (i poświęcimy mu osobny wpis któregoś wieczoru) i stary. I dużo w nim dziur do załatania. 

Kiedy wieje wiatr i niesie płatki śniegu, które obijają się o nasze okna, idziemy je oglądać. 
Cisza. 
Chociaż nie, gdzieś w oddali słychać szum samochodów, a nawet tramwaje. Przecież mieszkamy w mieście! A jednak, kiedy patrzymy na nieodśnieżoną ulicę, długo musimy czekać żeby przejechał nią samochód, albo z któregoś domu wyszła jakaś opatulona w szale postać ludzka. Mamy tutaj jednak odludzie.

Lila liże szybę. Taka nowa zabawa. Albo chce tłuc ją rączkami. Nie pozwalam. 

Dziecko się złości. To zupełnie nowe doświadczenie. Dla niej i dla mnie.
Znam jej płacz, chociaż to nie zdarza się często. Śmiech i uśmiech towarzyszą jej od rana do wieczora. 
Złościć się zaczęła od niedawna. Kiedy zabiorę jej coś, czym bawić się nie powinna, kiedy nie chce już jeść, kiedy odejdziemy od okna, a ona jeszcze i jeszcze chce w nim siedzieć. Charakterna się robi i zadziorna. 

Tak więc siedzimy, grzejemy się i nam dobrze. Czekamy z niecierpliwością na tatę, który wraca do domu po paru dniach. Zdecydowanie nie lubimy być same. Czekamy i popijamy BoboFrut i siemię lniane -
na zdrowie!


7 komentarzy:

  1. Jak wiesz- ja i zima średnio się lubimy :)
    A Lile to są charakterne kobiety, doświadczam tego ostatnio nadzwyczaj często, łącznie z biciem mnie przez jedną z panien L. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas też sporo śniegu, wiatr i zimno aż nie chce wychodzić się z domu, ale do pracy chodzić trzeba :(

    OdpowiedzUsuń
  3. ... i tak mijają minuty, godziny, dni - chciałoby się powiedzieć.Zima. Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Na zdrowie :)
    Co do palenia w piecu u mojej mamy jest cholernie zimno w domu i ona ma kominek, do którego trzeba znosić drewno to jest masakra, tyle zachodu, chociaż ma swój klimat to tu wygrywa nasza ciepla kawalerka w bloku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Można oszaleć...Byle do wiosny! (do 30 marca?,może się spotkamy w realu?bardzo bym chciała...ale jest tylko 15 miejscówek,może być ciężko)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż mi się ciepło na serduchu zrobiło jak tak czytam... i czytam... i widzę, że też masz Lilkę... Która na dodatek liże szybę! :))
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas juz po zimie. Przyszła odwilż i wszędzie kałuże...

    OdpowiedzUsuń