niedziela, 19 stycznia 2014

Jeszcze świątecznie

Nie napisałam słowa o naszych świętach.
Naszych pierwszych z nią.
Najważniejszych!

Oby dane było nam jeszcze spotkanie w wigilijny wieczór wśród naszej szesnastoosobowej rodziny.
Pradziadkowie. Babcia (bo dziadek z drugą prababcią w górach). Ciocie i wujkowie. I my.
Z Wigilii nie mam ani jednego zdjęcia mojego dziecka.
Było tak sympatycznie i miło, że zapomnieliśmy pstrykać ;)
Pstrykał jeden z wujków ale o zdjęcia muszę się upomnieć bo on z tych zapracowanych bardzo.

Wigilia była słoneczna od rana. Ponieważ wszystko udało mi się zrobić do Wigilii co chciałam: sprzątanie, pranie, prasowanie, gotowanie i pieczenie zostało tylko ubranie choinki. Drzewko Dziewczynkę zainteresowało ale ciekawsza była stara walizka z ozdobami. Można było w nią bębnić palcami!  
Dużo nowych rzeczy pokazało się w mieszkaniu: świeczki, ozdoby, na ścianie papierowe pingwiny, które z szablonu przerysowałam z katalogu i pokolorowałam. Oglądała, oglądała i w końcu zasnęła :)

 
 
 
 
 
  
Po południu ubraliśmy się i wyruszyliśmy do prababci u której z innymi ciociami przygotowywaliśmy kolację. Oczywiście Dziewczynka była w centrum wydarzeń :)
Kiedy poznała smak opłatka, wszyscy z którymi łamałyśmy się opłatkiem mieli je spałaszowane :D
Były pierwsze prezenty od Dzieciątka: duży Kubuś Puchatek, dwie lalki i fura ubranek! A także dla naszego smakosza - miseczka i bidon - na przyszłość.

Prezentem od  Dzieciątka dla każdej rodziny były pakiety zdjęć oraz elegancki biurkowy kalendarz z Dziewczynką na każdy miesiąc, oczywiście mama zdjęć nie zrobiła ;) 
A do zaprzyjaźnionych cioć i wujków poszybowały kartki ze stopami, na podobieństwo reniferów. A zdjęcia niestety z komórki, więc jakość kiepska.
 

Wigilia była pyszna. Wszystko pięknie przygotowane. 
Ale to nie potrawy, prezenty czy ozdoby tworzą prawdziwą atmosferę tylko ludzie.
Prawie cała rodzina w komplecie. To było dopełnienie tego dnia.

I przyznaję, że po raz pierwszy od bardzo dawna ten wieczór i te świąteczne, kolejne dni pachniały prawdziwie ciastem, miały magiczną oprawę i przypominały nam przeżycia z dzieciństwa. 
To prawda, że przez pryzmat dziecka święta mają zupełnie inną, magiczną oprawę. 
Aż chciałoby się napisać - polecam takie święta każdemu!

I jeszcze na dokładkę trochę zdjęć, bo miło się wspomina :)
 
 
 
 
 

Wszystkim, którzy wytrwali do końca - dziękujemy, że przebrnęli przez tyle fotek :)
Udanego wieczoru!

7 komentarzy:

  1. piękne rodzinne Święta mieliście:) fajnie mieć tak dużą rodzinę, u nas bardziej kameralnie, ale nie mniej mile wspominam! Ozdoby śliczne, a reniferki ze stópek słodkie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam u Ciebie o świętach i wszystkie posty z przygotowaniami też :)
      Dziękuję i cieszę się, że się spodobały :)

      Usuń
  2. pięknie! tyle rodzinnego ciepła od Was bije! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tyle fotek?! Ja chcę więcej!
    A wiesz, że sama "czaiłam" się na tą sukienkę, którą ma Lila na sobie z H&M? W końcu nie kupiłam i teraz żałuję.
    Piękne Święta mieliście. Takie rodzinne i ciepłe.
    Moje nie do końca udane, ale mimo to, też lubię oglądać zdjęcia, które w tym czasie zrobiłam.
    Ale macie Kocurka :) Tak patrzy, że aż strach!

    OdpowiedzUsuń
  4. My w tym oku też mieliśmy pierwsze święta z naszą Lenką :)
    Obserwuje Twój blog jako Agnieszka-Mama Lenki więc także liczę na rewanżyk :)
    Zapraszam do siebie :)
    http://www.mama-lenki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Chustka w folkowe wzory? Uwielbiam tem motyw!

    OdpowiedzUsuń