poniedziałek, 13 stycznia 2014

Jak to się stało?

Miałam dziś napisać post o tym, jak grudzień minął nam i pierwsze święta.
Zdjęcia miałam wkleić i poprzypominać sobie miłe chwile.
Ale dzisiejszy dzień od rana był inny niż wszystkie i nie dane mi było posta świątecznego skończyć.

Inność dnia codziennego.
Która wszystko zmieni.
Ziemię poruszy po raz kolejny.
Odkryje nieznane światy.
Postawi pierwszy krok i nogi ją poniosą.

Moje dziecko wstało.
Samodzielnie podniosło mały kuperek z pieluchą do góry.
Zagwizdała przez dziurę pomiędzy jedynkami wydychając powietrze i popatrzyła przez balkonowe okno.

Drżyjcie koty, śpiące na fotelach i kanapach.
Gdzie uciekniesz teraz piesku przed moimi dłońmi, które chcą cie potarmosić?
Na stole nie stoi już nic bo sięgam!

Kołaczą się nam serca.
Patrzymy z niedowierzaniem.

Niedawno sama usiadła...

Tylko parę razy podniosła się w łóżeczku, a dziś po paru próbach szaleje gdzie się da.






Jesteśmy pełni podziwu dla uporu i sił jakie w niej drzemią.
Nie spodziewaliśmy się takiego dnia i takich wyczynów. Tak wcześnie!

6 komentarzy:

  1. ... i choć to piękne, i pękacie teraz z dumy, to uwierz mi- już nic nie będzie takie samo :) Dwa razy to przerabiałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ps. Gratulacje Lilianka! Jesteś zuchem i mistrzem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie jest!
      Miałam obrus - złapała - ściągnęłam.
      Miałam serwetę - złapała - ściągnęłam...
      Mam pusty stół... nie wyniosę... :D

      Dziękuję w imieniu Lilki :D

      Usuń
  3. Jej!!!! wielkie gratulacje! Teraz to już moja droga siłą rozpędu pójdzie i nawet się nie obejrzysz, jak Ci córa będzie uciekać w trakcie zmiany pieluchy :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D
      Na razie w trakcie się wierci i obraca jak na kołowrotku :D

      Usuń