poniedziałek, 6 stycznia 2014

Cisza

Od trzech (!!!) dni o tej porze czyli gdzieś między 20:30 a północą w naszym domu gości CISZA.
Lili śpi w łóżeczku z lekka posapując, czasem coś mrucząc pod nosem. Rozkosz.
Wyłączony telewizor, radio i śpiewający pociąg. Zabawki leżą w koszyku. Koty leżą po kątach.

Ale wcześniej tak nie było. To znaczy było na początku.
Lila grzecznie spała przez większość nocy. 19 kąpiel, jedzonko, spanko.
Noce w miarę udane, chociaż bywało z nimi różnie.

Od trzydniówki jednak wszystko się rozregulowało i o 23 mieliśmy wesoło hasające i hopsające dziecko.
I piszczące-najnowsze wokalne odkrycie.
Nam te hopsanki się nie udzielały, wręcz przeciwnie - nastroje były warcząco-męczące.
Małe piekiełko.

Trzy dni temu postanowiłam na eksperyment.
Włączyłam budzik, który przestałam używać zaraz po tym, jak zostałam wygoniona na L-4 będąc w ciąży.
Nie potrzebowałam wstawać już przed 7. Ani o 8. O 9 już mogłam.
W sobotę postawiłam wszystko na 7:20.
Godzina idealna.
Dziecko wstaje zadowolone i obudzone nie budzikiem, a odgłosami domu.
Tata, który wstaje o 6 przychodzi się przywitać i robi sobie przy okazji kawę.
Ja przygotowuję ubrania dla siebie i Lili.
Zwierzęta dreptają miarowo po panelach.

Drzemka w dzień przesunęła się o ok. 2 godziny, popołudniowa również.
A Lila zaczyna być senna ok. 19-20.
Kąpiel, jedzonko, spanko.
Noc przespana przez wszystkich.
I cisza.
Cisza.
Doceniam jak nigdy wcześniej.

6 komentarzy:

  1. Widzisz Mamo, jakaś mądra! Bo każda mama potrzebuje wolnego wieczoru! Ja uwielbiam nasz nowy rytm, kiedy Lila o 20 już śpi- jest boskoooo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ... i życie toczy się dalej. Będą jeszcze różne pory i regulacje między Wami, a zwłaszcza między mamą i córką. Będziesz czekać, martwić się, tęsknić - i tak już będzie. Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak...trzeba robić tak,żeby i nam było dobrze.Trochę egoizmu nie zaszkodzi,tym bardziej,że szczęśliwa mama to szczęśliwe bejbi:)i na odwrót.

    OdpowiedzUsuń