środa, 1 stycznia 2014

2014

To miał być post podsumowujący, ze zdjęciami tekstami i takie tam.
Nie zdążyłam. Parę dni temu dopadło nas choróbsko.
Tuż przed północą wieszałam pranie, wycierałam smarki Lili, jadłam kolację, którą robiłam sobie od 20, karmiłam Lil bo zrobiła się głodna akurat wtedy, gdy wybijała północ.
Niewzruszona obejrzała z nami fajerwerki i siedzi sobie teraz ze mną rozbudzona dziewczyna, gryzie mnie w kolano... - no, przecież Sylwester to trzeba się pobawić!

Kochani Czytelnicy, Blogerzy 
Wszystkiego naj w tym Nowym Roku!
Spełniajcie marzenia, podejmujcie wyzwania :)
Bądźcie sobą :)
:*




1 komentarz:

  1. Wam też Kochane raz jeszcze-wszystkiego dobrego!
    No to moja Lila nie była łaskawsza-jak zasnęła przed 21, tak obudziła się o 23 na cyca, a potem koło 2-giej... No i jeszcze co 5minut wołanie przez sen "mama"...

    OdpowiedzUsuń