środa, 31 grudnia 2014

5 najlepszych postów minionego roku

Chciałabym przypomnieć 5 tekstów, które najbardziej Wam się podobały w tym roku

1. Czytam, lubię polecam

To post, dzięki któremu od nowego roku pojawiać się będą teksty regualarnie: kogo czytam, co czytam i czego słucham, gdzie warto zajrzeć, co polubić i wypróbować. Mam nadzieję, że będziecie na nie czekać :)

2. O dziadkach

O mojej babci i dziadku. I o żółtym serze i zawsze smakującej herbacie.
Pisałam, pisałam, a potem wszyscy w domu płakali.
Babcia ma tekst wydrukowany, mama wydrukowała sobie, babcia rozdaje go znajomym.
Wzrusza mnie to i cieszy ogromnie!

3. Cykl "Od początku" czyli jak to było z Lilką zanim się urodziła i w trakcie :)

Najbardziej poczytna była ostatnia, 5 część, ale dla przypomnienia odsyłam Was do całej reszty:
Od początku cz. 1
Od początku cz. 2
Od początku cz. 3 ( nie ostatnia)
Od początku cz. 4 (nie urodzę przed poniedziałkiem!)
Od początku cz. 5 (ostatnia)

4. Jeszcze sierpień

Post z jabłkami i starym oknem w tle. Chyba lubicie ten górski klimat jak my :)

5. Miś do zadań specjalnych

Miś usypiacz, miś którym Lila lubi się bawić :)



Poprzedni rok 2013 był wyjątkowy, a ten 2014 był inny niż wszystkie :)
12 zdjęć z 12 miesięcy Lilki - zmieniła się niesamowicie!

podsumowanie roku


Wkraczamy w Nowy Rok, z nowymi nadziejami, z nowymi pomysłami.
Zupełnie nie spodziewałam się, że ten rok dla bloga będzie przełomowy.
Z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc odwiedzacie nas coraz liczniej! 
Serdecznie dziękujemy! I obiecujemy, że w styczniu czekają nas zmiany - jakie - niedługo zobaczycie!

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!

sobota, 27 grudnia 2014

Świątecznie

Im bardziej chcę zrobić zdjęcia świąteczne, tym bardziej mi nie wychodzą.
I to już taka tradycja na każde Boże Narodzenie.
I to, że brak zdjęć z Wigilii - też.
Bo tu  życzenia, bo tutaj jedzenie, tu prezenty.
Wszystko pięknie i wszystko takie świąteczne.
I wzruszeń dużo.
Aparat zapomniany w torbie.
Mamy najpiękniejsze wspomnienia w sercu.
Wszyscy.








poniedziałek, 22 grudnia 2014

Yankee Candle - świąteczne zapachy na święta

Chciałabym się z Wami podzielić zapachem, który od weekendu umila nam świąteczne przygotowania...
Chciałabym, żebyście go poczuli, tak jak my.
Żeby każdy metr Waszego domu pachniał pomarańczami i goździkiem, i przyprawami korzennymi, i był taki rześki!
A kiedy macie gości, żeby było jeszcze milej, kiedy mówią, że jest wyjątkowo.
Nigdy nie sądziłam, że coś tak maleńkiego może wydzielać taki zapach!
Niestety internet jeszcze nie pachnie, zdjęcia nie oddadzą zapachu... musicie uwierzyć mi na słowo, że Spiced Orange zawładnął nami do reszty!
Mąż z delegacji przywiózł mi sześć wosków Yankee Candle, trzy świąteczne: Spice Orange, Candy Cane Lane, Christmas Garland oraz Black Plum Blossom , Salted Caramel oraz Midsummer's Night.
Niestety bez kominka, więc posiłkowałam się tym, który mam w domu - wąskim, ale dajemy radę.
Następna delegacja - nowe woski i kominek mężu!

Bardzo polecam!

Yankee candle

Yankee candle

Yankee candle

Yankee candle
 Yankee candle

czwartek, 18 grudnia 2014

Jarmark Bożonarodzeniowy w Katowicach

Jak co roku, na ulicy Staromiejskiej w Katowicach od 6 grudnia odbywa się jarmark świąteczny.

Poszłyśmy, a dokładniej zjechałyśmy tramwajem na rynek i już prawie zrobionym, przebudowanym i zabetonowanym rynkiem poszłyśmy pooglądać cóż tam jest (tak, kiedyś Wam napiszę, że Katowice to ja jakoś nieszczególnie kocham, ale szanuję i akceptuję).

A jest dużo! I jest bardzo świątecznie, co nas - Lil to chyba wszystko - zaskoczyło.
Pamiętam jakąś edycję tego jarmarku - że było kiepsko, stoiska puste i byle co.
Ale jest lepiej, jest ciekawie i gra muzyka i pachnie świątecznymi piernikami i fajnie było tak pospacerować.
Nawet jeśli Lil odmówiła siedzenia w wózku - no, kto by w nim siedział, kiedy tyle nowego do obejrzenia! I kiedy odmówiła chodzenia, noszenia, wożenia, bo sen ją morzył, a uwieńczył go ryk, nad ryki i zasnęło dziecko spokojnie.

Było nam miło, bo spotkałyśmy się z Małą Mi i jej koleżanką Anitą, której zdjęcia zobaczycie poniżej.

Ale co tam, pisać będę patrzcie bo jest na co, zdjęcia co prawda robione szybciutko przez to zwiedzanie i zwiewanie Lilki, ale są:

naturalne mydła
M jak Mydło - mydła z Marsylii - w bardzo, bardzo przystępnej cenie!
staromiejska jarmark
Anioł i  sanki. Lila była ostrożna. Pierwszy taaaki wielki anioł w życiu ją spotkał!
angel
Anioł?!
Dzieć spiący...


Staromiejska Katowice
Staromiejska, świątecznie ubrana, chciałabym wrócić tutaj o zmierzchu koniecznie i zobaczyć jak jest oświetlona!

rynek w Katowicach

rynek w Katowicach
Mia i dzieć. W tle choinka. 

hand made bombki

I piękne zdjęcia Anity - za udostępnienie serdecznie dziękujemy :)






Tak zasnęła, idealna poza do spania ;)







niedziela, 14 grudnia 2014

Grudzień - czas oczekiwania

W poprzednich postach mogliście poczytać co nieco o moich świątecznych zapachach i obejrzeć moje szydełkowe choinki.

Teraz jest piękny grudniowy czas oczekiwania!

I chociaż dobiegający tydzień, był bardzo, bardzo zabiegany, to udało mi się zrobić masę różnych rzeczy, które niejednokrotnie leżały odłogiem od początku roku. Obiecałam sobie, że wraz z wyjazdem męża, dom będę mieć posprzątany i prawie gotowy na święta. 
Prawie gotowy oznacza tylko tyle, że nie mamy jeszcze świątecznych ozdób ani choinki, tym zajmę się w przed dzień Wigilii, a teraz tylko bieżące sprzątanie. Cudownie!

I mamy trzecią niedzielę adwentu. I w sercu jakoś tak cieplej, na duszy lepiej :)
Lubię, tak zwyczajnie ten czas. Tylko mi śniegu braku. I tego trzaskającego mrozu i skrzypiącej sanny pod nogami. I chciałabym iść na roraty ale nie da się. Może za rok już z większym dzieckiem się uda.

A tymczasem świeczki, światełka...

świeczka

candle

sobota, 13 grudnia 2014

Świąteczny zapach

Święta zawsze pachniały mi pomarańczami.
Takimi w siatce, nie na kilogramy.
Odkrawana na górze nożykiem, a poprzekrawana skórka na bokach po otwarciu tworzyła wraz ze środkiem kwiat - tylko z tatą takie cuda się udawały :)

A jednak, od kiedy mieszkamy z mężem "na swoim", oprócz zapachu pomarańczy, mandarynek, uwielbiam zapach świec! Szczególnie w święta, bo od szóstego grudnia palę je co wieczór :)

candle


***
Szybko minął czas grudniowych wyzwaniowych postów u Uli.
Niestety, ten tydzień był tak intensywny, że nie dałam rady wklejać postów codziennie i odwiedzić na bieżąco blogów. Mam w planach zrobić to dzisiaj wieczorem i jutro.

I powiem Wam, że nie umiem już się doczekać styczniowego wyzwania :)

Grudniowa lista muzyczna

Muuuzyka, czyli to co lubię najbardziej!

Na pierwszy ogień Kayah i Bregovic Zima na ramiona moje spadła... - ach, uwielbiam!


Zima na ramiona moje spadła... - ach, uwielbiam!

Do tego obowiązkowo Michael Bublé


I wszystko co świąteczne na tuba.fm  i RMF FM
oprócz tego oczywiście nastrojowa Trójka

czwartek, 11 grudnia 2014

Świąteczna dekoracja - szydełkowe choinki z koralikami

Ostatnie wieczory są bardzo miłe.
Szydełkuję wytrwale i ozdabiam koralikami.
Każda inna, trochę krzywe - ale kto widział w lesie idealną choinkę?
Moje pierwsze choinki!
Dziś część, która już znalazła nowych właścicieli, a następne w przygotowaniu :)

christmas tree

christmas tree

christmas tree

Tutaj (klik) zobaczycie, jakie świąteczne dekoracje przygotowali uczestnicy wyzwania :)

List do Świętego Mikołaja

santa claus, mikołaj,

Mam zachowany jeden list do Świętego Mikołaja, pisała go za  mnie mama, bo chyba jeszcze nie umiałam pisać prosto i ładnie. Bardzo chciałam wtedy laleczkę Barbie z nartami. W różowym kombinezonie.
Stała ona, dumna na półce w Księgarni Pani Lidzi. Miała ciemne włosy, narty i ten kombinezon!
Do listu dorzucone były moje oszczędności, żeby Mikołaj nie zbankrutował ;)

I ja tą lalkę dostałam!
Spełniły się moje dziecięce marzenia!

***

A dziś? O co bym poprosiła? Najpierw raczej bym podziękowała. Że nie tylko szóstego grudnia przynosi mi prezenty. I byłabym dziś materialistką ogromną. Bo z rzeczy materialnych marzę o aparacie. A kolejny Mikołaj mija i mija... i może kiedyś spełni to marzenie.


A, o czym piszą do Mikołaja inni uczestnicy grudniowego wyzwania u Uli?

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Rodzinna tradycja

Niezależnie od tego, gdzie w dzień Wigilii poniosą nas nogi, czy do babci, rodziców, czy wujka albo cioci. Niezależnie od tego, kto ubiera choinkę, kto gotuje barszcz i lepi uszka.
Zawsze, zanim połamiemy się opłatkiem i usiądziemy przy stole, ktoś, czasem najmłodszy, czasem najstarszy czyta fragment z Pisma Świętego o narodzinach Jezusa.

Lubię ten moment, lubię tą chwilę, kiedy mogę sobie wyobrazić to małe dzieciątko zawinięte w pieluszki i położone w żłobie. Przenoszę się na chwilę w zupełnie inny czas, zupełnie inne mam myśli.

Nie ma takiej tradycji w rodzinie mojego męża. 
Jest tradycyjna Wigilia, ale bez Pisma Świętego, bez modlitwy i śpiewania kolęd. 
Przyzwyczajona, nie potrafię się wtedy odnaleźć.
Miło jednak mi było, kiedy mąż mi powiedział, że chciałby, żeby to też była naszej małej rodziny tradycja. 


Kiedy już przeczytamy, krótka wspólna modlitwa i idziemy złożyć sobie życzenia. 
Przez wiele, wiele lat, moment pomiędzy wołaniem: chodźcie wszyscy, bo już zaczynamy! Które to nawoływanie słychać było z dziadkowej sypialni, a krzątaniem się pań w kuchni był wykorzystywany do podrzucenia prezentów od Dzieciątka pod choinkę. Bo nam prezenty, zawsze ono przynosi. 
Ale to już zupełnie inna historia 



***

Dzisiejszym wpisem, rozpoczynam pięciodniowe, grudniowe wyzwanie z Ulą :)

Zapraszam i Was!


czwartek, 4 grudnia 2014

Barbórka

To było w drugiej klasie.
Kiedy pani nam napisała na tablicy temat lekcji: "Dzień Górnika - Barbórka".
I powiedziała, że będzie gość. Gość wyjątkowy.
Górnik.
To był tata naszej koleżanki Bożenki. Był dużym i mocnym mężczyzną i miał czarne włosy.
Więcej nie pamiętam, no może jeszcze to, że się tak ładnie do nas uśmiechał. Do całej trzydziestki dzieci.
I miał mundur górniczy. Pięknie wyprasowany, czarny i z guzikami. I wbrew temu co mówili chłopcy, nie przyszedł prosto "z gruby, z dołu" tylko był bardzo czysty, bo zdążył po nocce być w domu.
I  miał czapkę z białym piórem, która najbardziej nas intrygowała.
I dumny był, wyprostowany.

Opowiadał o pracy, o tym, że to nie praca dla każdego. Że trzeba być silnym, że na dole jest ciemno, ale, że drogę w korytarzach oświetlają im lampki. I mówił, że się modlą, czasem pojedynczo, a czasem grupami przed obrazem świętej Barbary, Barbórki. Żeby zjechać bezpiecznie na dół, żeby popracować i wrócić do góry, do rodziny, do swoich.
Żeby nikt nie został na dole sam, żeby nie zgasła lampka.
Musiało to na mnie zrobić piorunujące wrażenie, bo pamiętam to do dziś, nawet to, że Bożenka się po wszystkim do swojego taty przytuliła na korytarzu, bo ona chyba była zazdrosna, że oto jej tata jest NASZYM klasowym górnikiem przez te 45 minut lekcji.

Z drogi do szkoły, do pracy, spod bloku, w każdym miejscu nad blokami górowały szyby kopalniane, kręcące się koła, znak, że wydobywa się węgiel.
I kominy.
I zimą czarny jak węgiel śnieg.
I tąpnięcia na porządku dziennym: trzęsące się żyrandole, czy dzwoniące w barku szklanki i nowe pęknięcie na suficie w pokoju.

W klasie chyba każdy tata był górnikiem, a jeśli nie tata, wujek, sąsiad, to już dziadek na pewno.
Nasze osiedle powstało bowiem przy kopalni. Mój tata górnikiem nie był, ale na kopalni pracował, w przykopalnianym warsztacie.

Kopalnia i węgiel.
Daje pracę, daje płacę, daje życie.
I wszystko to może odebrać.

***

Kopalnia, która już nie istnieje. Którą zamknięto, rozebrano, wyburzono.
I nie ma już takiego dnia 4 grudnia jakie bywały kiedyś. Że msza, że modlitwa, orkiestra dęta, że górnicy szli do pracy, że mówili sobie "szczęść Boże". Że w oczach pył, ciemne, czarne spracowane ręce.
Że cały Śląsk równa się sami górnicy.
To już jest inny Śląsk.
Inne Katowice.
Parę kopalni zostało.
Nie ma już tylu górników.

Tylko ta sama święta Barbara, na obrazach, figurach w każdym kościele.
Słucha próśb matek, narzeczonych, kobiet, dzieci, ojców, górników.
Nie tylko wtedy, gdy coś się stanie, kiedy wybuchnie metan, tąpnięcie, wypadek.
Ale na co dzień, gdy idą do pracy, zarobić na chleb.

Niezmienna ona, patronka dobrej śmierci.
A pod ziemią śmierć bywa nagła i niespodziewana.


niedziela, 30 listopada 2014

Kartka według wzoru czyli po sąsiedzku

Aż się dziwię, że ta kartka powstała...
Nie robi się kartek z córką, która jest zainteresowana wszystkim co robisz... a to wszystko jest... krzywe.
Ale z Lilą na kolanach, chcącą koniecznie dostać nożyczki... ech...
Krzywulec do kwadratu.. nie jestem zadowolona ani ani...




środa, 26 listopada 2014

Czytam, lubię, polecam w listopadzie

Poprzedni post(tutaj klik) który był częścią wrześniowego wyzwania u Uli z bloga Sen Mai, bardzo przypadł Wam do gustu. Postanowiłam więc, kontynuować tego typu wpisy co miesiąc.

Wprowadzę jednak kilka zmian, ponieważ chcę się z Wami podzielić nie tylko linkami do blogów, które czytam i Wam polecam, ale również tym, czego słucham w listopadowe wieczory, a czasem i uda mi się obejrzeć.

Czytam, lubię polecam w listopadzie:

Ona ma siłę
Blog, który mnie urzekł stylem i prostotą, do którego wracam co wieczór i czytam, oglądam.
Czytam od początku, czasem coś, co uważam za ciekawe, czytam nawet dwa, trzy razy.
Dawkuję sobie ten blog! Dawkuję sobie emocje, które z niego płyną. Uczę się innego spojrzenia na świat, takiego jak czasem potrzebuję. Spoglądam na Amerykę oczami Iwony. Na życie.
To pierwszy blog, który cytuję mężowi, ba czytam mu posty w całości :)


Słuchamy:
Płyty, którą dopiero poznaję wieczorami, ale kiedy gra... jest pięknie!
Muzyka ciszy. Nic dodać, nic ująć - słuchacze, fani Trójki pewnie znają te audycje Marka Niedźwieckiego z Wielkiego Piątku, kiedy nie ma LP3.
Wiem, że w październiku ukazało się kolejne wydanie, mogłabym ją dostać na przykład pod choinkę, albo na urodziny ;) Muzyka do posiedzenia, do prasowania, do odpoczynku. Polecam!

Oglądałam w tv:
Frankie z piękną rolą Gerarda Butlera. Lubię takie kino. Statyczny obraz, spokój, mam dość mordobicia, walk, a ten film jest przyjemny i ciekawy i niesie ze sobą dużą dawkę emocji. Nie zdradzę Wam fabuły, nie napiszę recenzji :) Napiszę, że polecam!

Ciekawy artykuł napisała  Flow Mum. O miłości, której nie mierzy się mililitrach.
Przeczytajcie, daje do myślenia.











poniedziałek, 24 listopada 2014

Szczegóły

Tak jak i chwile, ważne są dla mnie szczegóły.
Moja pamięć bardzo często właśnie z nich korzysta, kiedy przywołuję wspomnienia, przypominam sobie co, kiedy i jak się zdarzyło.
Pamiętam kolory, kto w co był ubrany, jaka pogoda była za oknem, niejednokrotnie już pisałam, że pamiętam smak, zapach. 
Ale najważniejsze dla mnie to zapamiętane emocje, które łączą chwile w całość.
To takie najważniejsze szczegóły.

wedding day

Lila

jesień gruszki

coffee

Bardzo się cieszę, że po raz kolejny mogłam wziąć udział w wyzwaniu 5 dni do lepszego bloga!
Czekam na kolejny w grudniu :)

sobota, 22 listopada 2014

Kartka z choinką z rafii

Zostałam zaproszona przez Inkę z Klonowej oraz Rudlis do sąsiedzkiego, sobotniego robienia kartek.
To moja pierwsza kartka od ponad dwóch lat.
Jak zawsze - prosto i bez zbędnych dodatków ;)

hand made rafia

A oto zdjęcie choinek, które miały nas zainspirować do stworzenia naszej:



I jeszcze detale:

hand made rafia

rafia hand made

czwartek, 20 listopada 2014

Nauka, nauka...

Nigdy nie przepadałam za uczeniem się, a szło mi zupełnie dobrze. Niespecjalnie lubiłam chodzić do szkoły podstawowej, technikum. A studia to był po prostu zupełnie inny czas.

Teraz, kiedy na razie z pozoru już nic nie muszę, mam czas na to, żeby uczyć się tego co mi pasuje. Przy dziecku trudno otworzyć mi jakąkolwiek inną książkę niż jej. A kiedy śpi ogarniam dom, czasem po prostu siedzę i piję herbatę. 
A jednak w październiku i podczas listopadowych wieczorów z ciężkimi powiekami otwieram małe książeczki z których uczę się zasad ruchu drogowego. Z premedytacją rezygnuję z czytania książek, blogów czy slodkiego lenistwa. A czasem z mycia podłogi; -)
Tematyka zupełnie mi obojętna.  Nic mnie do tego nie ciągnie, ba, zupełnie nie cieszy. Jeżdżenie również. 
Muszę zrobić prawo jazdy, bo męża częściej w domu nie ma, niż jest. On mówi, że już będę zupełnie niezależna od niego.  A dla mnie to co innego. Może kiedyś napiszę. 

W każdym razie zostały mi tylko egzaminy wiec się dalej uczę:-)

środa, 19 listopada 2014

Szydełkowe wykończenie

Dostałam dla Lili kołderkę.
Z  jednej strony krateczka z drugiej różyczki.
Piękna!
Ale czegoś mi w niej brakowało. Nie była kompletna.
Leżała ponad rok w szafie, parę tylko razy wykorzystana.
Praca trwała mozolne dwa tygodnie bo robiłam tylko wieczorami.

Teraz przedstawiam gotową kołdrę z wykończeniem szydełkowym.
Wzór miał być inny, wyszedł jeszcze zupełnie inny.
Ale jestem bardzo zadowolona :)

szydełkowe wykończenie

szydełko

szydełkowe wykończenie

szydełkowe wykończenie

Dzisiejsze wyzwanie u Uli polega na pokazaniu naszych ostatnich prac kreatywnych :)