.post blockquote { font-size: 20px; margin-bottom: 20px; line-height: 1.65em; font-weight: 300; padding: 20px 20px 20px 50px; color: #fff; font-family:Georgia; background: #77818d url(http://1.bp.blogspot.com/-rF0Te6xJ--8/VavkUYXc64I/AAAAAAAAHCI/SyxWvM2NYa4/s1600/cytat-4a.png) no-repeat 20px 0px; text-align:center; }

wtorek, 26 listopada 2013

7!

Lili ma 7 miesięcy.
Dla mnie bomba - podoba mi się to, co wyprawia nasze dziecko - jakaś taka dziwna matka jestem, ale chcę więcej i więcej jej umiejętności :)
Codziennie dziecko śmiga nam na kolanach - czworaczkując i raczkując oraz skacząc jak żabka - do przodu. Technika poruszania się w sumie mogłaby być dowolna, wchodzą w grę również przewroty - byle do przodu, byle dalej! Taka mała froterka do podłogi ;) Goni koty i psa. Kiedy ją wołamy od razu odwraca się w naszym kierunku i pruje do przodu niczym strzała.
Balansuje na biodrze, podparta jedną ręką. Czasem ta ręka próbuje się oderwać od podłoża ale jeszcze nie jest gotowa na samodzielne siedzenie. Nie na podłodze, nie w łóżeczku ale już w leżaczku dzisiaj usiadła samodzielne, wykonała skłon do przodu i zdążyła cmoknąć swoje stopy. Obie. Cmokała tak dość długo nawet - bo zaciekawiły ją panele... Przyprawiła mnie o zawał, bo to oznacza, że już leżaczek odpada jako bezpieczne miejsce do zostawiania jej na chwilę samą.

Ma sześć (!) zębów. Dwa z dołu, cztery z góry. Karmię ją nadal piersią - cieszą mnie te zęby niesamowicie, ale nie w tych okolicznościach. Czasem się zapomina i zamiast jeść, robi sobie przekąskę z mamusi. To mnie nie cieszy. Tłumaczę jej, że nie jestem smaczna... ale gdybyście widzieli ten szelmowski uśmiech i wzrok, w którym nie ma krzty zrozumienia... ;)

Lilka jesienna :)

poniedziałek, 25 listopada 2013

Brązowa bransoletka

Również prosta jak ostatnia.
Ładnie prezentuje się na dłoni.


czwartek, 14 listopada 2013

Jesienne wspomnienie

Tak się jesień zaczęła październikowa.
Szeleściły liście pod stopami.
Wpadały do butów i za kołnierze.
Jak deszcz, jak śnieg.
Chociaż trawa była jeszcze zielona.

Nie umiem się zdecydować, którą porę roku lubię najbardziej.
Bo chyba każdą. Na swój sposób za coś innego kocham.

Park w Pszczynie

Bransoletka

Witajcie,
chyba jeszcze nigdy nie było tutaj tak długiej przerwy.

Komputer odmawia posłuszeństwa, nie zawsze mogę korzystać z komputera męża. Pozostaje mi odwiedzanie Was przez komórkę - ale gorzej z komentowaniem Waszych postów - nie mogę się zalogować.

Oczywistością jest również to, że Lilianna pochłania mnie zupełnie i bez końca - ale taka rola mamy!

Ale jestem, a co najważniejsze - tworzę!
Od dzisiaj nadrabiam zaległości :)

Takich bransoletek zrobiłam w ostatnim czasie sporo  :)


W kolejnych dniach - kolejne po(tworzenie) moje Wam pokażę!
Do usłyszenia!

środa, 6 listopada 2013

Nasza wieża

Zachęcona przez dziewczyny (Hubisiowo, bo ja kocham ten stan...) fajnymi zdjęciami i tytułami - zbudowałyśmy wieżę z książeczek.
O całej akcji można poczytac u Olgi "O tym, że..."

Nasza literatura jest to na razie twarda jak orzech i tekturowa.
I brak jest tekstu rozbudowanego.
Ale to nam wystarcza.
Kolory są.
Obrazki też.
I ślady zębów - od dziś 3, górna prawa jedynka w końcu zadźwięczała pod łyżeczką :)


Czekam na moment, kiedy przeprowadzimy książki dla większych dzieci do pokoju Lili, wtedy wieża będzie zdecydowanie sięgać gałęzi drzewa. I będzie co czytać! I nastąpi wielki powrót do naszego dzieciństwa, bo pozycji wiele i bardzo ciekawych.


Bez dwóch zdań Lili książkę pożera.
Ulubioną pozycją jest "Morze" z serii Obrazki dla Maluszka, która nie załapała się do zdjęcia - bo leży w fotelu-bujaku. I wiersze Wandy Chotomskiej - Lil słucha po 2 - 3 dziennie jak tata czyta.


Życzymy miłego popołudnia!




piątek, 1 listopada 2013

Muzyka ciszy...

Tak jak wyjątkowa jest audycja Marka Niedźwieckiego "Muzyka ciszy", którą w dzisiejszym dniu lubię najbardziej, tak wyjątkowy jest widok z naszego okna.

Tylko dziś i tylko jutro - w takiej ilości  płoną znicze.

Maleńki cmentarz to wyjątkowo ciche sąsiedztwo.