.post blockquote { font-size: 20px; margin-bottom: 20px; line-height: 1.65em; font-weight: 300; padding: 20px 20px 20px 50px; color: #fff; font-family:Georgia; background: #77818d url(http://1.bp.blogspot.com/-rF0Te6xJ--8/VavkUYXc64I/AAAAAAAAHCI/SyxWvM2NYa4/s1600/cytat-4a.png) no-repeat 20px 0px; text-align:center; }

środa, 21 sierpnia 2013

3. Czas

Mama ma mało czasu.
Całe 24 godziny.


Najwięcej ma go dla Lili.
Potem dla Żuka.

Najmniej ma go dla siebie.

Ale jest cyrkowcem i żongluje nim bardziej albo mniej sprawnie:

Czas na robótki ręczne - obowiązkowo prasowanie - zajmuje najwięcej czasu.
Jedzenie - między pokojem Lil, zabawianiem, oglądaniem domu, spacerami - załóżmy, że w miarę nawet wychodzi regularnie, na oko - 5 posiłków, czasem poszatkowanych do 10... (np. jedzenie kanapki na raty miedzy karmieniem).
"Po godzinach" czyli albo po 20, albo po 21 - jest czas na kolację. Od 3 dni wspólną! Jak nam się to udaje, nadal do końca nie wiem, ale jest dobrze.
I nawet wychodzi umykanie do łazienki, kiedy Lil w łóżeczku sobie dokazuje.
Czasem sprzątam, tak dla sportu z wywieszonym językiem.
Czasem upycham w szafkach, żeby nie było widać, do następnego sprzątania, ale robię to jednak rzadko.
Przeklinam mieszkanie w tak wielkim domu i z tak mało funkcjonalnymi pokojami.
Przeklinam powierzchnię do ogarnięcia i codziennie powtarzam: dasz radę - jak nie dziś, to jutro.
Ale lepiej dziś...
Jeszcze szpetniej klnę, jak pomyślę o tym, że remont, który mi się marzy: kuchni, jadalni łazienek - jest w tym roku NIEOSIĄGALNYIJUŻ!
Nie myślcie sobie, że klnę przy dziecku, nie, nie! Klnę ja w zaciszu umysłu mego, w zaciszu duszy mej...
I dziękuję, że mam takiego męża jakiego mam.
Że nie obcy jest mu odkurzacz.
Że kurz jest wrogiem!
Niech mop będzie z Tobą!

Myślami ogarniam wszystko, a nawet jeszcze więcej.
Fizycznie, padam na pysk i zasypiam w mgnieniu oka.
Tak ma chyba na razie być...


O czasie pisałam również TUTAJ





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że tutaj ze mną jesteś :)