środa, 31 lipca 2013

70 Tour de Pologne - w Katowicach

Nie mogło nas zabraknąć!
Byliśmy na 67 edycji (relacja tutaj), którą oglądaliśmy wprost zza progu naszego poprzedniego mieszkania. 68 edycję podziwialiśmy z katowickiego rynku (o niej pisałam tutaj).
69 wyścig oglądaliśmy w tv.
Na 70 musieliśmy być!

Na dodatek mogliśmy wybierać - czy oglądać znów zza progu starego mieszkania, bo trasa znów prowadziła naszą starą ulicą, czy też zejść z naszego obecnego domu na pętlę Słoneczną i oglądać wszystko zza zakrętu. Wybraliśmy opcję drugą. Spakowaliśmy Lili do wózka (gdyby chciała się też pościgać ;)), zgarnęliśmy po drodze moją mamę z pracy i po chwili byliśmy na zakręcie:






 Obowiązkowo zdjęcie ASTANY!

  Kibice

Bardzo fajny kibic - żywo reagował na pojawiających się zawodników - tutaj w trakcie odpoczynku ;)
 
 

 "Nasz" zawodnik - tuż po ostatniej premii - ledwo go uchwyciłam!




 Widok na centrum


 


Dowód na to, że Lili była z nami jest - zainteresowanie z jej strony... cóż... wyspała się dziewczyna na pewno!

 Mąż zrobił zdjęcie żonie...

Dzwonimy z mamą w czasie wyścigu do babci:
"Babciu, babciu! Jak to nas nie widziałaś?! Jesteśmy w tv! I gwiazdorzymy okropnie!"
Taki to był fajny dzień :)


4 komentarze:

  1. Super fotorelacja! Być i widzieć to na żywa-to muszą być emocje! Mi ten wyścig kojarzy się głównie z tym, że często w tle pokazują nasze ukochane góry :)) A Lili... Może za rok poczuje te emocje, na razie inne potrzeby wiodą prym!

    OdpowiedzUsuń
  2. fajne fotki - ja to zawsze oglądam w telewizji. Twoja relacja jest ciekawsza!!!
    I te eleganckie butki - pogratulować mężowi za udaną fotkę :-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne zdjęcia ! zrobić zdjęcia pędzącym kolażom to nie lada sztuka ! Ja też lubię wyścigi kolarskie. Kiedyś Toure de Pologne odbywał się przez całą Polskę i przez moje miasto też pędzili kolaże. Też lecieliśmy z dziećmi, by ich zobaczyć ''na żywo''.

    OdpowiedzUsuń
  4. ja stałam trochę niżej :))

    OdpowiedzUsuń