.post blockquote { font-size: 20px; margin-bottom: 20px; line-height: 1.65em; font-weight: 300; padding: 20px 20px 20px 50px; color: #fff; font-family:Georgia; background: #77818d url(http://1.bp.blogspot.com/-rF0Te6xJ--8/VavkUYXc64I/AAAAAAAAHCI/SyxWvM2NYa4/s1600/cytat-4a.png) no-repeat 20px 0px; text-align:center; }

piątek, 8 marca 2013

Rutyna

Zastanawiałam się jak "ugryźć" ten temat dzisiaj, aż stojąc w kolejce po odbiór wyników krwi - spłynęło olśnienie! Przecież wręcz rutynowo chodzę do lekarzy i na badania w czasie ciąży! A nie lubię tego czekania, siedzenia, ważenia, codziennego mierzenia ciśnienia...
Więc żeby było trochę weselej - misie pysie "u lekarza" :)




Zajrzyjcie, jak poradziły sobie inne uczestniczki wyzwania (klik)

11 komentarzy:

  1. Fantastyczna interpretacja tematu. I gratuluję bobaska pod sercem!

    OdpowiedzUsuń
  2. Sympatyczny pomysł :)
    Ciekawe czy Miś Doktorek coś musiał przypisać? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach... A ja bardzo lubiłam te wizyty u położnej w oczekiwaniu na córeczkę :) Jednak rozumiem, że poczekalnie lekarskie nie nastrajają pozytywnie :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. do takiego lekarza poszłabym się leczyć, ale najpierw poprzytulać :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale super przedstawienie rutyny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jak Lucy - przytuliłabym się do takiego lekarza - misia ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy miś miał dziś za wysokie ciśnienie, czy za niskie? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To Cię fajnie natchnęło i wydało się skąd sympatia do moich ceramisiów;)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że tutaj ze mną jesteś :)