.post blockquote { font-size: 20px; margin-bottom: 20px; line-height: 1.65em; font-weight: 300; padding: 20px 20px 20px 50px; color: #fff; font-family:Georgia; background: #77818d url(http://1.bp.blogspot.com/-rF0Te6xJ--8/VavkUYXc64I/AAAAAAAAHCI/SyxWvM2NYa4/s1600/cytat-4a.png) no-repeat 20px 0px; text-align:center; }

poniedziałek, 20 września 2010

Luna

Niespodzianka nr 1.
Luna ma 4 miesiące. Przywiozłam ją ze schroniska na 2 dni przed ślubem.
Łatwo w życiu to ona nie miała, ale znalazły się Dobre Dusze, które dbały o nią i jej 5-cioro rodzeństwa jak tylko mogły. Ale od początku.


W zeszłym roku razem z Mamą obserwowałyśmy młodą sunię, która spacerowała po naszym osiedlu. Ona nigdy nie wyglądała na wałęsającą się. Spacerowała w odległości metra, dwóch od innych ludzi, leżała na trawnikach, zimą bawiła się w śniegu z innymi psami. Ale zawsze sama. Bez swojego człowieka. Panicznie bojąc się ludzi i obszczekując ich w niebogłosy. Najpewniej przej człowieka skrzywdzona bardzo, skoro nie potrafi mu zaufać

Wyglądała jak pies, który został wypuszczony rano z mieszkania i chodził cały dzień po osiedlu, bo i takie bezmyślne przypadki już w życiu widziałam.

Sunię nazwałyśmy roboczo Niunia. Moja Mama od czasu do czasu spotykała ją na swojej drodze, dawała przysmaki. Niunia pomimo spacerów obok ludzi, nigdy jednaj nie podeszła do człowieka i nie zabrała nic z ręki do jedzenia. Trzymała się na dystans, a jak trzeba było w odpowiedniej chwili oddalała się wolnym, spacerowym krokiem na bezpieczniejszą odległość.

Niunia zimą miała jeden miot szczeniaków, małe urodziły się obok szkoły, wychowane były w norze pod szkołą. Któregoś dnia Niuńka zaprowadziła swoje szczeniaki pod sklep, usiadła na górce, a ludzie, którzy wychodzili z niego zabrali do swoich domów 2 rozjeżdżające się na lodzie pieski. Niunia została znów sama.

Przy pomocy pań z osedla, które nosiły jej 2-3 razy dziennie jedzenie i wodę przeżyła zimę. Nastała wiosna. W maju na świat przyszło całe stado piesków 6 małych piszczących pyszczków. Wszystkie znów wychowały się w norach pod szkołą, która jak się okazało zbudowana jest na palach, więc pod spodem jest mnóstwo dziur i korytarzy - w  sam raz, żeby psia rodzina miała gdzie mieszkać. Niunia nauczyła swoje szczeniaki, że ludzie dają jeść, ale podchodzić do nich nie wolno, nie wolno ufać. Na komendę - szczekniecie - cała gromada chowa się do dziury, przed niebezpieczeństwem, albo wraca ze spaceru, na ogrodzonym terenie szkoły.

Czasem obserwując całą 7 czułam się jak na filmie Disneya Sto jeden Dalmatyńczyków, tylko tych piesków nikt nie tresował, żaden człowiek.

Na Niunię nie  ma mocnych - jej instynkt przetrwania, inteligencja - nie pozwala na to, żeby podszedł ją pan ze schroniska, który rozkłada ręce, jeżeli chodzi o jej łapanie. Przy pomocy różnych środków, jedna z pań złapała małe pieski, które już znalazły dom. Niunia niestety nadal pozostaje psem na wolności z jednym dzieckiem u boku. Wałęsaj się teraz we dwójkę.

Luna to dziecko Niuni. Złapana, po 2 dobach w schronisku przyjechała do nas i została. Jest trudnym szczeniakiem, który boi się wszystkiego. Którego najmniejszy szelest wprowadza w drżenie i powoduje szybsze bicie serca. Potrzebuje dużo czasu, żeby się oswoić, zaufać człowiekowi i go pokochać.
My ją kochamy. Bardzo.

środa, 15 września 2010

Po przerwie

Jestem, jestem i powoli zabieram się do pacy. Czeka na mnie wszystko ale po kolei!

Ślub był piękny i aż się prawie wzruszyłam przy przysiędze. Piękny zabytkowy kościółek pomieścił wszystkich gościa, a pogoda jak to pogoda - znów padało ale to nas nie zraziło. Na zdjęcia jak na razie czekam - Erasku - jak będą zobaczysz je, obiecuję! :)

Jesteśmy po przeprowadzce, na razie układam się w nowych meblach, odkrywam co mam poupychane w różnych miejscach i próbuję wszystko uporządkować. Jeszcze trwa remont więc nie wszystko się da zrobić jakbym chciała - ale już do przodu.

W ramach przeprowadzki nie mamy internetu stacjonarnego - jak się połączę to jestem, a jak nie to siłą rzeczy mnie nie ma. Z przesyłaniem zdjęć jest więc krucho, nadrobię jak internet będzie jak należy. Jego brak wiąże się też z tym, że odwiedzam Wasze blogi ale mam problem z załadowaniem niektórych zdjęć, a o wpisaniu komentarzy w większości przypadków nawet nie marzę... ale cóż, mam nadzieję, że już wkrótce wszystko będzie na swoim miejscu.

Mam parę niespodzianek. Ale wiążą się one ze zdjęciami - proszę o chwilę cierpliwości :)

Serdecznie pozdrawiam i życzę miłego dnia!