środa, 7 października 2009

Zabawa z FIMO

Swoją przygodę z wszystkim co ręcznie robione zaczęłam od FIMO.
Nie mam jakiegoś pokaźnego zbioru kolorów - grunt, że podstawowe są.
Do tego mam zrobioną foremkę, żeby móc się wspomagać przy kwadratach i prostokątach.
Prowizorka ale jest :)

hand made, fimo

Pierwsze próby przyniosły trochę złości ale coś powoli wychodziło...

hand made, fimo

Po wysuszeniu w piekarniku czas na malowanie i suszenie


hand made, fimo


Z tego co powyżej powstały tylko jedne korale, reszta raczej się nie nadawała :)


hand made, fimo


3 komentarze:

  1. witam się :)
    Wędrując po blogac trafiłam na Twą świeżynkę i postanowiłam skomentować notkę, na dobry początek,

    Pierwsze słyszę o FIMO, zawsze myslalam, ze wyrabiacie te cuda ze zwyklej modeliny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Aniu!
    Ze zwykłej modeliny też można :)
    Jednak ja mam niemiłe wspomnienia, przy gotowaniu - traci kolor; przy wypalaniu mnie się przypalała po prostu :)
    A FIMO jest masą termoutwrdzalną i nic jej sie nie dzieje w piekarniku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No! nareszcie się doczekałam :D
    I tam, masz taki piekarnik chyba ;P Z Herliza też jest dobra modelina :D (chyba z Herliza, hihi)

    OdpowiedzUsuń